28/05/2025
Mało mamy ostatnio czasu do pisania tutaj, ale może uda się to zmienić i od czasu do czasu pokazać Wam kawałek naszej pracy i życia codziennego przychodni😉
Tylko czy ktokolwiek to czyta? ;) 🤣🙈
Jak wiecie każdego dnia mamy zaplanowane wizyty/konsultacje internistyczne i kilka zabiegów chirurgicznych - planowych.
Często jednak zdarzają się sytuacje nagłe, które sprawiają że pacjent w dość pilnym trybie trafia na "stoł operacyjny". Ostatnie trzy dni to taka mała kumulacja takich przypadków, ale na szczęście wszystkie zakończyły się pomyślnie.
Czasem są to sytuację oczywiste- urazy, wypadki, złamania, skaleczenia itd. A czasem mniej i właściciel robi wielkie oczy słysząc, że jego pies musi być pilnie operowany a przecież przyszedł tylko z objawami złego samopoczucia . Opiszemy je skrótowo bo może komuś kiedyś się ta wiedza przyda 😉
Poniedziałek. Telefon, że jedzie do nas pies, który zawisł na ogrodzeniu. Pomocy udzieliła straż pożarna odcinając metalowy element. Pacjent został prawidłowo przetransportowany do przychodni bez wyciągnięcia ciała obcego. Czemu prawidłowo? Bo jeśli pręt uszkodził by ważne, duże naczynie, to po usunięciu wystąpiłoby obfite krwawienie i zgon przed dotarciem do lekarza...
W przychodni dalsze badania pozwoliły ustalić jakie struktury uszkodził ten element, bezpiecznie go usunąć i opatrzeć rany.
Wtorek.
Typowy przypadek gdzie słyszymy : "pies jest jakiś osowiały , apatyczny, inny niż zwykle". Badanie kliniczne nasuwa lekarzowi pierwszego kontaktu pewne podejrzenie, szybko wykonuje badania dodatkowe, badanie krwi oraz obrazowe USG jamy brzusznej. Po 30minutach mamy odpowiedzi i niefajną diagnozę. Krwawienie do jamy brzusznej z guza zlokalizowanego na śledzionie.
Parę minut później już jesteśmy na sali chirurgicznej i ratujemy życie psu usuwając mu krwawiącą śledzionę z rozsianymi zmianami nowotworowymi....
Środa.
Lekarze kontynuują diagnostykę pacjenta (kot, Maine c**n, długowłosy), który wymiotuje od kilku dni. Początkowo pod uwagę bierze się zatrucie, zakłaczenie, choroby wirusowe , niestrawność itd. Gdy objawy nie ustępują w ciągu kilku dni znów pomagają badania dodatkowe -krew i USG j. brzusznej, które wykryły ostrą niedrożność mechaniczną jelit - czyli jakąś blokadę wewnątrz jelita, która sprawia że treść pokarmowa nie może przesuwać się dalej.
I tutaj też wyniki badań i diagnoza zszokowały właścicielkę i zmusiły chirurga do zabiegu na Cito - czyli w trybie natychmiastowym.
Pacjent miał wykonaną laparotomię (otwarcie j. brzusznej) i rewizję jelit w poszukiwaniu miejsca niedrożności. Przyczyną problemu okazał się czop ze zbitych włosów (pilobezoar), który utknął w połowę długości jelit cienkich. Wykonano enterotomię, czyli nacięcie jelita, usunięcie ciała obcego i ponowne zaszycie jelita i powłok brzusznych.
Powyższe historie pokazują jak ważne dla zwierząt są miejsca, gdzie szybko uda się zbadać, postawić diagnozę i znaleźć właściwe rozwiązanie problemu pacjenta.
Na szczęśliwe zakończenie takich historii ma wpływ wiele czynników, wśród nich:
- to, czy właściciel odpowiednio szybko zareaguje na objawy
- to, że recepcja w przychodni prawidłowo wychwyci, że pacjent wymaga badania w trybie pilnym i znajdzie mu termin na konsultacje z lekarzem lub przekieruje do innej placówki
- to, że lekarz w trakcie badania prawidłowo połączy wszystkie objawy, wyniki badań i postawi prawidłowe rozpoznanie
- to, że możemy w ciągu jednego dnia wykonać badania dodatkowe w naszym laboratorium oraz badania obrazowe jak RTG i USG
- to że lekarze i chirurg wraz z ekipą techników zawsze zwykle znajdą czas na nagły zabieg, choćby wiązało się to pracą po godzinach
- a także to, że mamy swój szpital, w którym pacjenci mogą zostać na noc lub nawet kilka kolejnych dni i pod czujnym okiem lekarzy i techników wracać do zdrowia.
Powyższy tekst nie ma na celu gloryfikowania naszej pracy, a jedynie przybliżyć Wam "nasz świat" i pokazać, że praca w służbie zdrowia- czy to psiej, kociej, czy też ludzkiej to też ciężki praca, pełna trudnych decyzji... Może dzięki temu czasem trochę przychylniej spojrzycie na wszystkich pracowników służby zdrowia 😉
A w galerii poniżej zobaczycie bohaterów powyższych historii oraz kilku aktualnych szpitalobywalców po zabiegach ;)