25/05/2026
Czy ta podkowa musi TAK wystawać? 🐴🔨
Pamiętam, jak dawno dawno temu jedna z koleżanek w stajni popatrzyła na pracę podkuwacza, już po jego wyjeździe – i kręcąc głową powiedziała:
„On chyba nie umie dobrze dopasować, tyle tej podkowy wystaje!” 😅
No i oczywiście pojawia się pytanie: skoro wystaje, to bez sensu? Przecież koń może sobie ją łatwiej ściągnąć? 🤔
To, ile i gdzie podkowa powinna wystawać, jest bardzo wieloczynnikowe – ale spróbuję to tutaj zebrać do kupy 👇
Pierwszy i najbardziej podstawowy powód jest prosty: kopyto w trakcie cyklu rośnie 🌱
Niektóre konie rosną bardziej „zwarto”, inne mają tendencję do „rozpłaszczania się”. Te pierwsze raczej nie „spadają” z podków – ściana po kilku tygodniach nadal wygląda całkiem elegancko. U tych drugich ściana po kilku tygodniach zaczyna wychodzić poza obrys podkowy.
I wtedy zaczyna się kruszenie i pękanie 😕
Na ścianach bocznych to problem głównie dlatego, że takie ukruszone ściany są po prostu trudniejsze do przybicia podkowiaków (i umówmy się – nie wyglądają też zbyt pięknie 🙈).
Dużo większym problemem jest jednak spadanie ściany przedkątnej (tej przy kątach, z tyłu) – bo wtedy kątom jeszcze trudniej się odbudować.
Ale! ☝️
Jeżeli koń ma słabą jakość rogu i jednocześnie tendencję do niskich kątów – to nawet idealne podparcie może nie wystarczyć do odbudowy kopyta. Czasami po prostu trzeba znaleźć rozwiązanie „najmniej złe”, a nie idealne.
Drugi powód wystawienia podkowy to podparcie dla kończyny z opadającą pęciną.
Zgodnie z zasadą fotela z IKEI (o której często pisze
The Hoof Architect wprowadziła to do mojego zrozumienia kopyt)
im dłuższa i niżej opadająca pęcina – tym dłuższe powinno być podparcie.
Czyli np. konie z niskimi, opadającymi pęcinami (nie mylić z niskimi kątami!) – jak konie z desmopatią mięśnia międzykostnego (DSLD) – potrzebują dużo większego podparcia niż konie z krótką, bardziej pionową pęciną.
Czasami pęcina opada bardziej na jedną stronę – i wtedy podparcie właśnie po tej stronie może realnie ułatwiać życie kończynie ❤️
Przykładowo kopyto typu 1 według The Hoof Architect ( https://thehoofarchitect.blogspot.com/2023/09/demistifying-equine-limb-deformities_21.html ) będzie często potrzebowało większego podparcia od strony przyśrodkowej.
No dobra – ale co z tym argumentem, że wystająca podkowa zwiększa ryzyko zgubienia? 😬
No… to akurat jest jak najbardziej prawda. Szczególnie jeśli wystawienie jest od strony przyśrodkowej ☹️
Można założyć kaloszki, można poprosić podkuwacza o mocniejsze zeszlifowanie krawędzi podkowy, można ograniczyć wystawienie…
👉 (Całą listę rzeczy, które pomagają ograniczyć liczbę zerwanych podków i więcej praktycznych porad dla właścicieli kutych koni znajdziecie tutaj:
https://kopytamagdy.edu.pl/courses/wyzwania-wlasciciela-kutego-konia/ )
Tylko że to nie działa na zasadzie: można / nie można 😉
Trochę jak z lekami – jeżeli korzyści przewyższają ryzyko, to czasami warto.
Moje drzewo decyzyjne w pracy wygląda mniej więcej tak:
➡️ koń idzie na rajd
➡️ na rajdzie nie będzie miał kto przybić podkowy
➡️ zgubiona podkowa = szybszy powrót do domu albo podbicie konia
➡️ koń ma duży wykrok
→ sprawa jest dość jasna – ryzyko jest duże i wystawienie podkowy może być zbyt ryzykowne 🚫 robię podkowę mniejszą, kosztem mechaniki
A w drugą stronę:
➡️ starszy koń
➡️ stajnia kilkanaście minut ode mnie lub od któregoś z moich podkuwaczy
➡️ koń ma dużą asymetrię
→ wtedy często próbujemy 😊
Bo w ortopedycznym werkowaniu i podkuwaniu bardzo rzadko istnieje jedno „zawsze dobrze”. Częściej jest: co w tym konkretnym koniu da najwięcej korzyści przy najmniejszym koszcie ❤️