17/02/2026
Kochani!
Dziś będzie nieco inaczej niż zwykle, ten post będzie jednocześnie informacją i oświadczeniem.
Kilka dni temu przyjechała do mnie Bibi. Takie ładne małe stworzonko, bardzo przerażone.
Bibi to dzikusek, niestety nie jest już najmłodsza, ale wierzę, że przy odpowiedniej pracy uda się ogarnąć strachy w tej małej główce.
Bibi przyjechała do mnie w stanie, powiedzmy, średnim. Miała bardzo długie pazury, pierwsza kupa taka jak na ostatnim foto (wrażliwcom nie polecam oglądać). Czy to pasożyt czy śluz wynikający z podrażnienia żołądka, okaże się w badaniach.
Psychicznie również nie najlepiej. Bibi zachowuje się jak totalny dzikusek, na smyczy rzuca się, szarpie, próbuje gryźć w amoku. Oczywiście wiadomo, że zmiana otoczenia to bardzo duży stres, jednak jej zachowania wskazują na brak znajomości szelek/smyczy i spacerów na nich.
No i cały myk tej historii polega na tym, że Bibi przyjechała do mnie z innego hoteliku, w którym spędziła rok i trzy miesiące.
Osoba, u której była, najpierw w ogóle nie chciała jej oddać, a kiedy Asia pojechała ją zabrać, to dotychczasowa opiekunka zrobiła jedną z najpodlejszych rzeczy, jakie można zrobić takiemu psu. Nie oszczędziła jej stresu, przeciwnie. Kazała Asi samej ją złapać, jeśli chce ją wziąć. Kto miał kiedyś do czynienia z dzikuskami, wie jak to wygląda. Na pewno nie wygląda to instagramowo. Ten pies po prostu nie chce do nas przyjść, bo jest nami przerażony.
Łatwo można było oszczędzić Bibi stresu, gdyby osoba, u której tak długo przebywała i zapewne w jakiś sposób ufała, pomogła w procesie, wzięła ją na ręce, włożyła do transportera. Zamiast tego stała i nagrywała, a następnie wrzuciła filmik w sieć z komentarzem, że Asia znęca się nad psami.
Długo by pisać. Ja mam tylko nadzieję, że ta sprawa skończy się w odpowiednim miejscu i sprawiedliwie.
Asiu, jesteś najdzielniejszą osobą, jaką znam. Było pewne, że M. zrobi wszystko, żeby Cię upokorzyć, a i tak pojechałaś po psy. Nie wiem jakim cudem znosisz to, co jest na Twój temat wypisywane wszędzie, w jakim tonie i jakie słowa są używane.
Masa osób stoi za Tobą murem. Ja też.
A ja w tym miejscu chciałam powiedzieć, że ta strona jest moim miejscem, w którym czasem jest wesoło, czasem smutno, ale zawsze z szacunkiem do ludzi i miłością do zwierząt. Nie ma mojej zgody, aby ktoś tę strefę zabrudził swoją nienawiścią i obrzydliwą agresją słowną, dlatego na żaden komentarz tej osoby już nie odpowiem. Jeżeli cokolwiek pojawi się tutaj - usunę. A jeśli ktoś będzie miał jakiekolwiek wątpliwości - odpowiem na wszystkie pytania.
Tu jesteśmy dla psów. I na tym się skupmy.
A ja idę na spacer z Bibi, która, jak się okazuje, boi się również śniegu.
P.S. Pani W. ekspresowo postanowiła tu nabrudzić. Jak już mówiłam, nie będę tego tolerować, więc poszedł blok, a do zdjęć dorzuciłam screen z jej komentarzem. Dlatego właśnie absolutnie wszystko w tym tonie będzie kasowane, a wszelkie wątpliwości będę rozwiewać osobiście w sposób cywilizowany.
P.S. 2 Dodałam jeszcze zrzuty z grupy weterynaryjnej, bo tam też MW nie omieszkała oszczędzić mi swoich wylewnych komentarzy, włącznie z propozycją leczenia psychiatrycznego.