16/02/2025
Witajcie. 🖐 Dziś dość długi post, na końcu ważna informacja, jednak bardzo proszę o przeczytanie całości. Zanim przejdę do sedna sprawy opowiem coś o sobie. Zaczęłam jeździć konno jak miałam 11 lat, wcześniej nie mogłam mimo, że bardzo chciałam. Na każdy trening czekałam z niecierpliwością, i na każdy trening jechałam 4 km (w jedną stronę) rowerem niezależnie od pogody. Kiedy warunki już naprawdę nie pozwalały i instruktorka sama odwołała jazdę byłam załamana, już nie wspominając o tym, że czasem okazało się, że jazdy nie da się przesunąć i muszę czekać na trening kolejny tydzień. Kiedy miałam 16 lat rodzice kupili mi wymarzonego konia. Koń stał w pensjonacie 2,5 km od mojej szkoły z internatem, codziennie po szkole chodziłam do stajni pieszo, niezależnie od pogody, znajdując czas na treningi, zawody, naukę, później maturę i resztę moich spraw. Kiedy zapisałam się na zawody a dzień przed startem się przeziębiłam, jechałam konkurs z gorączką. Kiedy złamałam palec 20 min przed konkursem i tak wystartowałam bo przecież byłam już na miejscu. I nie chcę tutaj niczego nikomu udowadniać, i nikomu oczywiście nie życzę żeby musiał przychodzić chory na trening itd, chcę tą wypowiedzią tylko zaznaczyć, jak bardzo byłam zawzięta w swoich działaniach i że to właśnie nazywam PASJĄ. Właśnie dzięki temu jestem teraz tutaj gdzie jestem. 10 lat temu NIGDY bym nie pomyślała, że będę mieć 7 koni i swoją stajnię, a na to wszystko zapracowałam sama swoją cieżķą pracą, mam również bardzo nadzieję, że to dopiero początek spełniania moich marzeń, ale teraz chciałabym przedstawić Wam statystyki ostatnich miesięcy z mojej stajni odnośnie jazd rekreacyjnych:
W grudniu
Umówionych jazd: 44
Odbytych jazd: 11
W styczniu
Umówionych jazd: 46
Odbytych jazd: 9
W lutym do tej pory
Umówionych jazd: 21
Odbytych jazd: 2 (❗️)
Oczywiście wszystko rozumiem i nikogo do jazdy nie zmuszę, ale jeśli umawiacie się na trening a ja dzień lub kilka godzin wcześniej dostaje wiadomości typu "jednak jest zimno nie dojedziemy" (8°C), "dziś nas nie będzie bo ma kartkówkę na jutro musi się uczyć", "nie będzie nas bo zapomniałam i już mamy inne plany", "nie będzie nas bo auto nie chce odpalić" (kilometr dalej) "dziś wieje to mnie nie będzie" to naprawdę już nikogo w tak krótkim czasie na to miejsce nie znajdę. A naprawdę uwierzcie, że zima w tym roku jest naprawdę przyjemna, z czego bardzo się cieszyłam bo miałam nadzieję, że nie będzie problemu z frekwencją jak w tamtym roku. Naprawdę kiedy warunki nie nadają się do jazdy to sama ją odwołuję bo bezpieczeństwo jest dla mnie najważniejsze. 😉 Jeśli oczywiście nie ma burzy, ulewy czy zamarzniętego podłoża to ja muszę swoje konie pojeździć i niezależnie od pogody się nimi zająć. I uwierzcie, że naprawdę w tym sezonie zimowym jeszcze na pogodę nie narzekałam bo prawie zawsze udało mi się zaplanowaną pracę wykonać. I jeszcze raz powtarzam nie chcę tu nic nikomu udowadniać, chcę tylko pokazać jak to wygląda z mojej perspektywy. Obawiam się, że ta era mojego jeździeckiego świata musi się (przynajmniej na jakiś czas) zakończyć. Na wiosnę, lato i wczesną jesień nigdy nie narzekam, niestety konie trzeba utrzymywać cały rok, a ich utrzymanie przez miesiące zimowe wyniosło mnie 5 razy tyle ile zarobiłam z rekreacji. Powoli więc proszę o wykorzystywanie karnetów ponieważ planuje zaprzestanie prowadzenia nauki jazdy konnej. Ze smutkiem, ale może ta dezycja przyniesie coś nowego i lepszego. Pozdrawiam Klaudia 🫶