Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt

Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt Jesteśmy grupą obywateli, zwykłych ludzi, zdecydowanych doprowadzić do zmiany prawa dla zwierząt. afisze, plakaty, ulotki i inne.

Skąd wziął się pomysł, by walczyć o bezdomne zwierzęta?
-------------------------------------
Z konieczności – z braku zgody na sytuację, która trwa od bardzo dawna. Ze szczegółowej analizy ponad 20 ostatnich lat, podczas których status zwierząt, także bezdomnych, stale się pogarsza, a okrucieństwo wobec nich nasila, przy milczącej bierności władzy wykonawczej i ustawodawczej. A wszystko to jeszcz

e sami, jako społeczeństwo, finansujemy – ponieważ jest opłacane z podatków nas wszystkich. Co robimy?
------------
Jako Ogólnopolskie Stowarzyszenie Ruch Ludzi – Prawa Zwierząt koncentrujemy się na edukacji społecznej, uświadamianiu, co tak naprawdę dzieje się ze zwierzętami, które gminy obejmują (lub nie) swoimi “programami opieki”. Oraz dlaczego właśnie tak postępują, gdzie jest źródło narastającej bezdomności, a także, jak można to zmienić. Pokazujemy przy tym, jak wdrożone dotąd przez państwo mechanizmy systematycznie pogarszają sytuację. Co chcemy osiągnąć?
------------------------
Szerokie propagowanie projektu „Ucywilizować Traktowanie Bezdomnych Zwierząt” poprzez środki masowego przekazu, docieranie z informacją do społeczeństwa poprzez m.in. Uświadamianie społeczne o sytuacji i przyczynach prawnych bezdomności zwierząt. Co uważamy za konieczne?
-------------------------------
Działania na rzecz właściwego i humanitarnego obchodzenia się ze zwierzętami. Edukacja społeczna w zakresie bezdomności zwierząt oraz jej przyczyn prawnych. Cele Stowarzyszenia
--------------------------
Szerokie propagowanie projektu „ Ucywilizować Traktowanie Bezdomnych Zwierząt” poprzez środki masowego przekazu, docieranie z informacją do społeczeństwa poprzez m.in. Aktywny udział w tworzeniu nowych przepisów prawa w zakresie ochrony zwierząt. Działania w kierunku wdrożenia projektu „ Ucywilizować Traktowanie Bezdomnych Zwierząt” Działania mające wpływ na podpisanie przez Polskę Europejskiej Konwencji Ochrony Zwierząt Domowych.

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RPKOMERCYJNY TEATR POD MORSKIM OKIEM – ODPOWIADAMY NA WASZE KOMENTAR...
23/08/2026

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RP
KOMERCYJNY TEATR POD MORSKIM OKIEM – ODPOWIADAMY NA WASZE KOMENTARZE I OBNAŻAMY KOLEJNE MACKI
SYSTEMU!

Nasz ostatni post o medialnym cyrku wokół Morskiego Oka wywołał gigantyczną dyskusję – ponad 200 komentarzy, tysiące wyświetleń i ogromne emocje. Czytamy Wasze opinie bardzo uważnie i widzimy, jak głęboko zakorzenione są niektóre mity.Zamiast odpowiadać każdemu z osobna, wykładamy kawę na ławę.
Oto twarda, systemowa prawda w odpowiedzi na Wasze najczęstsze zarzuty:
---------
MIT 1: „Te medialne organizacje (jak DIOZ czy Viva) przynajmniej robią cokolwiek, walczą z mafią!”

PRAWDA: To, co nazywacie „robieniem czegokolwiek”, to w rzeczywistości perfekcyjnie zaplanowany biznes zbiórkowy. Najazdy z kamerami, kłótnie i zbiórki na spalone samochody to idealna zasłona dymna.
Prawdziwa mafia nie siedzi na wozach do Morskiego Oka – prawdziwa mafia to system finansowy, który został wprowadzony w 2011 roku przy tworzeniu szkodliwego prawa dla zwierząt.

Czy wiecie, że liderzy tych medialnych fundacji są stałymi bywalcami komisji sejmowych? I co tam robią?

Nic dobrego dla zwierząt.!! milczą gdy proceduje się szkodliwe, lobbystyczne druki 700, 836 i 837, które zniszczą małe, bezpłatne domy tymczasowe i zabetonują rynek dla prywatnych monopolistów
NIE krzyczą, Nie robią protestów Dlaczego? odpowiedzcie sobie sami.
--------------------
MIT 2: „Konie to zwierzęta gospodarskie, tak jak krowy czy świnie. Dlaczego o nie taka batalia, a rzeźnią nikt się nie przejmuje?”

PRAWDA: To potężny błąd logiczny. Krowy i świnie w rolnictwie podlegają rygorystycznej kontroli państwa (systemy ARiMR, PIW) od narodzin aż do uboju.
Tymczasem koń ciągnący wóz z turystami wykonuje komercyjną usługę transportową i turystyczną. Nie jest wtedy elementem produkcji żywności – jest żywym narzędziem pracy w prywatnym, dochodowym biznesie.
Tragedia polega na tym, że polskie prawo pozwala ukrywać ten transportowy biznes (oraz masowe hodowle psów i kotów) pod parasolem rolniczych Działów Specjalnych Produkcji Rolnej (DSPR / PIT-6).
Właściciele zarabiają miliony, płacąc państwu groszowe podatki i unikając rejestracji normalnej firmy w CEIDG. A gdy koń się „zużyje” i zachoruje? Wtedy właściciel po cichu wywozi go do rzeźni, by utylizować koszty, albo fundacje otwierają kolejną zbiórkę i kosztem ratowania zwierzęcia obciążają Was – darczyńców. Prywatyzacja zysków, uspołecznienie kosztów!
---------------
MIT 3: „Chcecie zlikwidować zwierzęta domowe, to czysta hipokryzja!”

PRAWDA: Klasyczne odwracanie uwagi od sedna sprawy. Nikt nie chce likwidować psów, kotów ani koni. My chcemy zlikwidować NIEKONTROLOWANĄ PRODUKCJĘ I WYZYSK dla kasy.

Hipokryzją jest to, że polskie gminy wydają co roku 400 MILIONÓW ZŁOTYCH z naszych wspólnych podatków na łatanie dziur w tym chorym systemie i utrzymanie schronisk-molochów, podczas gdy handlarze i układ gmina - schronisko, kręcą miliony na czarno, śmiejąc się urzędnikom w twarz.
----------------------
Gdzie jest rozwiązanie?J
edynym ratunkiem, który przecina te wszystkie macki, jest projekt „Ucywilizować traktowanie bezdomnych zwierząt”.

To on jako jedyny:Nakazuje uznanie komercyjnego wykorzystywania i sprzedaży zwierząt za regulowaną działalność gospodarczą w CEIDG.
Wprowadza twardy obowiązek rozliczania każdej złotówki przez Urząd Skarbowy i kasy fiskalne.Odsuwa prywatne, interesowne fundacje od urzędowych koryt i wprowadza bezstronny, silny nadzór państwowy.

Dopóki jako społeczeństwo wolicie oglądać internetowe teatrzyki medialnych szeryfów i rzucać groszem do ich skarbonek, dopóty ta ośmiornica będzie bezkarnie żyć z cierpienia zwierząt. Czas otworzyć oczy i żądać twardego prawa, a nie kolejnych zbiórek!
------

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RPCYRK NAD MORSKIM OKIEM – DLACZEGO PROTESTY MEDIALNYCH ORGANIZACJI ...
22/08/2026

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RP

CYRK NAD MORSKIM OKIEM – DLACZEGO PROTESTY MEDIALNYCH ORGANIZACJI TO SYSTEMOWA ŚLEPA ULICZKA?

Wczoraj na drodze do Morskiego Oka doszło do kolejnej głośnej interwencji i przepychanek aktywistów z policją. Medialne organizacje, jak DIOZ czy Viva, organizują tam protesty, zbierają podpisy i proponują własne busy elektryczne Efekt? Żaden.

Jako Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt mówimy otwarcie: Awantury na szlaku, płomienne mowy i kolejne pseudo-spotkania niczego nie zmienią. Służą one głównie budowaniu zasięgów i napędzaniu prywatnych interesów tych organizacji. Prawdziwy dramat koni w Polsce leży w sejmowych paragrafach, a nie na tatrzańskim asfalcie!

Oto twarde fakty, o których milczą medialni krzykacze:
1️⃣ COFNIĘCI W ROZWOJU OD 1928 ROKU
Mało kto wie, że w przedwojennej Polsce, w rozporządzeniu Prezydenta z 1928 roku, konie miały status zwierząt domowych.

Dopiero „pseudo-ustawa” o ochronie zwierząt z 1997 roku cofnęła nas do średniowiecza. Wpisała ona konie, kucyki i osiołki na listę zwierząt gospodarskich. Co to oznacza w praktyce? Dla państwa koń nie jest towarzyszem człowieka. Jest produktem rolnym, żywą maszyną, którą można legalnie eksploatować ponad siły, a potem sprzedać na rzeź.

2️⃣ MORSKIE OKO TO TYLKO WIERZCHOŁEK GÓRY LODOWEJ
Skupianie się wyłącznie na Tatrach to celowe odwracanie uwagi od masowego przemysłu cierpienia. Co z końmi sportowymi? Co z końmi rekreacyjnymi pracującymi w setkach szkółek w całym kraju? Gdy przestają na siebie zarabiać lub doznają kontuzji, spotyka je ten sam los. Trafiają do ubojni lub są wywożone w koszmarnych transportach do Włoch, Francji czy Belgii.

3️⃣ KRWAWE STATYSTYKI MILIONOWEGO BIZNESU
W samych polskich rzeźniach zabija się ponad 16 000 koni rocznie! Kolejne tysiące jadą na śmierć za granicę.
W Polsce czynnych jest 8 rzeźni z uprawnieniami do uboju zwierząt nieparzystokopytnych.
Konie przeznaczone na rzeź sprzedawane są brutalnie... na wagę. Kilogram żywego konia kosztuje około 16 złotych. Dorosły, ciężki koń zimnokrwisty waży nawet tonę. To czysty, bezwzględny biznes.

4️⃣ SYSTEMOWA PRYWATYZACJA OCHRONY ZWIERZĄT
Państwo Polskie nie posiada żadnego państwowego organu odpowiedzialnego za humanitarną ochronę zwierząt. Nie mieści się ona w żadnym z działów administracji rządowej. Rząd celowo abdykował z tej roli, cedując kontrole na prywatne organizacje społeczne. To idealny układ polityczno-biznesowy: politycy mają święty spokój, lobby rzeźne i transportowe kręci miliony, a wybrane organizacje robią medialne show pod zbiórki pieniędzy.

JEDYNY RATUNEK: ZMIANA STATUSU PRAWNEGO!
Dopóki nie powstanie rządowy projekt nowelizacji ustawy, los tych zwierząt będzie okrutny. Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt popiera jedyne logiczne i systemowe rozwiązanie: bezwzględną zmianę zapisu Art. 4 pkt 17 Ustawy o ochronie zwierząt i WPISANIE KONIOWATYCH NA LISTĘ ZWIERZĄT DOMOWYCH!

Nowy zapis musi brzmieć:
„zwierzętach domowych” – rozumie się przez to zwierzęta tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza, włączając w to zwierzęta koniowate.
Tylko nadanie koniom statutu zwierząt towarzyszących odetnie rzeźników od dostaw mięsa, da realne narzędzia kontroli i zapewni tym zwierzętom szacunek oraz spokojną starość. Przestańmy wspierać sejmowy teatr i medialne prowokacje. Czas uderzyć w prawo, które pozwala na ten legalny mord!
-----------------------

Kasia NowackaPODPISZ PETYCJĘ-------------------''‼️‼️‼️ DIOZ ‼️‼️‼️ PETYCJA My, niżej podpisani, zwracamy się do Prezyde...
21/08/2026

Kasia Nowacka
PODPISZ PETYCJĘ
-------------------
''‼️‼️‼️ DIOZ ‼️‼️‼️ PETYCJA
My, niżej podpisani, zwracamy się do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z apelem o zainteresowanie się działalnością Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt oraz osób i podmiotów z nim powiązanych, a także o zwrócenie uwagi właściwych instytucji państwowych na skalę społecznych wątpliwości dotyczących tej działalności.

Od lat w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje o postępowaniach sądowych, wyrokach, interwencjach, sporach dotyczących odbierania zwierząt, finansowania działalności oraz sposobu prowadzenia publicznych zbiórek.

Szczególne zaniepokojenie budzą publikacje w mediach społecznościowych, w których udostępniane są dane osobowe, zdjęcia, miejsca zamieszkania oraz inne informacje dotyczące osób prywatnych. Wokół takich publikacji wielokrotnie dochodzi do masowego hejtu, gróźb, nękania i publicznego poniżania wskazywanych osób.

W przestrzeni publicznej pojawiały się także wypowiedzi uderzające w sędziów, adwokatów, lekarzy weterynarii, dziennikarzy, urzędników oraz osoby krytykujące działalność organizacji. Taki sposób komunikacji może wywoływać realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i podważać zaufanie do wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji państwa.

Jednocześnie część postępowań trwa od lat, a opinia publiczna otrzymuje sprzeczne informacje dotyczące ich przebiegu i rezultatów. Istnieją również obawy, że osoby objęte postępowaniami mogą podejmować działania zmierzające do przenoszenia działalności, majątku lub aktywności za granicę, zanim wszystkie sprawy zostaną ostatecznie wyjaśnione.

Nie przesądzamy o winie konkretnych osób. Domagamy się jednak, aby zgromadzone materiały, prawomocne i nieprawomocne orzeczenia, publiczne wypowiedzi, dokumenty finansowe, rejestrowe oraz zgłoszenia osób pokrzywdzonych zostały rzetelnie przeanalizowane przez właściwe organy.

Apelujemy do Prezydenta RP o:
1. zainteresowanie się skalą problemu i zwrócenie się do właściwych instytucji o informację dotyczącą działań podejmowanych w tej sprawie;
2. wsparcie działań służących ochronie obywateli przed publicznym hejtem, ujawnianiem danych osobowych, nękaniem i nawoływaniem do internetowego linczu;
3. zwrócenie uwagi na potrzebę skutecznego i przejrzystego nadzoru nad organizacjami prowadzącymi publiczne zbiórki na rzecz zwierząt;
4. podjęcie debaty nad zmianami prawa, które zwiększą odpowiedzialność organizacji korzystających z ogromnego zaufania społecznego i milionowych darowizn;
5. przekazanie sprawy do właściwych organów, jeżeli Kancelaria Prezydenta uzna, że przedstawione materiały mogą wymagać dalszego działania.

Osoby popierające tę petycję nie oczekują politycznej ingerencji w niezależne postępowania sądowe lub prokuratorskie. Oczekują natomiast, że państwo zapewni obywatelom ochronę, przejrzystość działań instytucji oraz skuteczne egzekwowanie prawa wobec każdego podmiotu, niezależnie od jego popularności, wpływów i zasięgów w mediach społecznościowych.

Pod petycją zostaną zamieszczone publicznie dostępne dokumenty, publikacje medialne, materiały wideo, orzeczenia sądów, dokumenty rejestrowe oraz inne źródła pozwalające każdemu samodzielnie zapoznać się ze sprawą.
Prosimy o podpisanie i udostępnienie petycji.

Chodzi o bezpieczeństwo ludzi i zwierząt, przejrzystość finansów i równość wszystkich wobec prawa.
Powyższa PETYCJA będzie również dołączona do raportu analitycznego między innymi dla OLAF Komisji Europejskiej. ''Wyświetl mniej
link do petycji instrukacja jak podpisać : Na samej górze mamy trzy pionowe kropki, w które klikamy i szukamy PRZETŁUMACZ. Nic nie trzeba wpłacać, klikamy POMIŃ. Petycję można podpisać anonimowo zaznaczając odpowiedni kwadracik https://www.change.org/p/wprowadzenie-przejrzysto%C5%9Bci-i-odpowiedzialno%C5%9Bci-w-dioz?recruiter=1425563953&recruited_by_id=69db47b0-8f9a-11f1-a917-9fb6bdf20faa&utm_source=share_petition&utm_campaign=share_petition&utm_term=petition_dashboard_share_modal&utm_medium=mobileNativeShare&share_id=xPxmHkGtd5

19/08/2026

Niemal dwa lata temu 13 psów i 3 koty wyrwano z prawdziwego koszmaru.

Post ze strony Monika BiernatDAJMY SPOKOJNIE ŻYĆ NASZYM PSIAKOMbardzo mądrze napisany artykuł, zapraszamy do lektury😊---...
17/08/2026

Post ze strony Monika Biernat
DAJMY SPOKOJNIE ŻYĆ NASZYM PSIAKOM
bardzo mądrze napisany artykuł, zapraszamy do lektury😊
---------
''Jestem behawiorystką. Zarabiam na pracy z psami, ale piszę ten tekst przede wszystkim dlatego, że potwornie, po ludzku mi ich żal. Pęka mi serce, gdy patrzę na to, co współczesny, bezduszny biznes robi z relacją człowieka i psa.
Wiem, że za te słowa branża znowu zmiesza mnie z błotem. Znowu usłyszę od „kolegów po fachu”, że jestem „pseudobehawiorystką” i „pato”. Dlaczego? Bo odzieram ich z mitów. Bo uderzam prosto w ich portfele i obnażam masowe oszustwo, z którego żyją.
Zrobiliśmy z psiego życia cholerną korporację.
Stworzyliśmy gigantyczny przemysł, który żeruje na Waszym poczuciu winy, drodzy opiekunowie. Wmawia się Wam, że bez „psiego przedszkola”, bez drogich pakietów, klikerów i tysiąca bzdurnych komend zepsujecie swojego psa. Efekt? Przerażeni ludzie zamiast zabrać psa do lasu, dać mu powąchać trawę i po prostu z nim BYĆ, ciągają zmęczone, przebodźcowane szczeniaki na place treningowe. Tam, w hałasie, stresie i frustracji, zmuszacie je do mechanicznego siadania za kawałek parówki.
⚠️ Przestańcie w końcu mylić tresurę z wychowaniem.
Współczesny rynek sprzedaje Wam psie roboty. Pies z nosem wklejonym w dłoń ze smaczkiem, robiący idealne, neurotyczne „równaj”, to nie jest pies szczęśliwy. To zwierzę uzależnione od zasobów, które w środku aż płonie z emocji. Często „od kuchni” te sportowe ideały są celowo głodzone i nakręcane do granic popędowej neurozy, żeby tylko klient na placu zobaczył efekt. To nie jest relacja! To psychiczny przymus, tylko ładnie opakowany w „pozytywne” hasła.
O tradycyjnej awersji – dławikach, kolcach i rażeniu prądem z obroży elektrycznych pod pretekstem „bezpieczeństwa” – nawet nie wspomnę. To zwykły sadyzm i bezradność trenera, który nie potrafi rozmawiać ze zwierzęciem.
Do moich drzwi codziennie pukają ludzie z psami zniszczonymi emocjonalnie przez te Wasze „profesjonalne” szkolenia. Naprawiam to, co zepsuł Wasz biznes.
Fajny, normalny pies ma głęboko gdzieś dyplomy z posłuszeństwa i cyrkowe sztuczki. Pies nie potrzebuje komend. Pies potrzebuje WYCHOWANIA.
Potrzebuje mądrego przewodnika, który daje oparcie i realne bezpieczeństwo, a nie klika klikerem. Potrzebuje zrozumienia jego prawdziwych, psich potrzeb, umiejętności odpoczywania i przede wszystkim – świętego spokoju. Wychowanie nic nie kosztuje. Odbywa się za darmo – w domu, na kanapie, na zwykłym, nudnym spacerze. Buduje się je czasem, cierpliwością i czystą, społeczną więzią. Bez zbędnych, raniących gadżetów i bez traktowania psa jak maszynki na baterie.
Wiem, że na takim podejściu jak moje nie zarabia się kokosów. Uczciwa pomoc, która polega na usamodzielnieniu opiekuna i daniu psu świętego spokoju, nie generuje stałego zysku tak jak sprzedawanie nieskończonych pakietów tresury. Ale wolę mieć czyste sumienie i pusty kalendarz, niż pełne konto kosztem zniszczonej psychiki kolejnego psa. Stoję po stronie zwierząt, nie po stronie kasy.
Szkoleniowcy wciskają Wam głupoty, bo z normalnego, spokojnego życia z psem nie dałoby się wyciągnąć tysięcy złotych. Odpuśćcie tę chorą presję. Przestańcie ich trenować. Zacznijcie z nimi w końcu normalnie, po ludzku żyć. 🖤''

POST ZE STRONY Michał Gurczyński''10 grudnia 1997 roku Julia „Butterfly” Hill wspięła się wysoko w koronę ogromnej sekwo...
17/08/2026

POST ZE STRONY Michał Gurczyński

''10 grudnia 1997 roku Julia „Butterfly” Hill wspięła się wysoko w koronę ogromnej sekwoi wieczniezielonej w północnej Kalifornii. Drzewo miało około 60 metrów wysokości i szacowano, że rosło tam od mniej więcej 1000 lat. Nazywano je Luna. Początkowo protest nie miał trwać dwóch lat, ale Hill szybko podjęła decyzję, że nie zejdzie, dopóki nie będzie miała pewności, że drzewo nie zostanie ścięte.
Luna rosła na terenie należącym do Pacific Lumber Company, firmy prowadzącej wyrąb lasów w tej części Kalifornii. W latach 90. konflikt pomiędzy przedsiębiorstwami drzewnymi a ekologami był tam wyjątkowo ostry, ponieważ chodziło między innymi o ostatnie fragmenty starych lasów sekwojowych. Aktywiści stosowali więc tzw. tree sitting, czyli zajmowanie drzew przeznaczonych do wycinki. Dopóki człowiek siedział kilkadziesiąt metrów nad ziemią, ścięcie drzewa stawało się praktycznie niemożliwe bez narażenia jego życia.
Hill miała spędzić na Lunie kilka dni. Została 738 dni.
Jej domem były dwie niewielkie platformy umieszczone około 55 metrów nad ziemią. Nie było łazienki, normalnego łóżka ani pomieszczenia, do którego można byłoby schować się przed pogodą. Jedzenie, wodę i podstawowe wyposażenie dostarczali jej ludzie z ziemi za pomocą lin. Gotowała na niewielkiej kuchence propanowej, spała w śpiworze i korzystała z telefonu zasilanego między innymi energią słoneczną, dzięki czemu z wysokości korony drzewa udzielała wywiadów mediom na całym świecie.
Najtrudniejsza była jednak pogoda. Podczas El Niño nad północną Kalifornię przychodziły gwałtowne burze, ulewne deszcze i bardzo silny wiatr. Na ziemi można schować się w domu. Kilkadziesiąt metrów nad ziemią człowiek znajduje się dokładnie tam, gdzie podmuchy są najmocniejsze, a całe drzewo zaczyna kołysać się razem z nim. Hill wspominała później, że podczas najgorszych burz pozostawało jej właściwie tylko przywiązać się do Luny i przeczekać.
Do tego dochodziła presja ze strony firmy i części pracowników. Według relacji dotyczących protestu w pobliżu drzewa pojawiały się helikoptery, których przeloty potęgowały podmuchy, a przez pewien czas pracownicy ochrony blokowali możliwość dostarczania jej zapasów. Hill mierzyła się również z krzykami i próbami zastraszania. Wszystko po to, żeby doprowadzić do momentu, w którym po prostu uzna, że ma dość i zejdzie.
Nie zeszła.
Z miesiąca zrobił się rok. Z roku prawie dwa lata. W międzyczasie historia młodej kobiety mieszkającej samotnie na ogromnym drzewie zaczęła interesować media daleko poza Kalifornią. Hill prowadziła rozmowy telefoniczne z dziennikarzami, uczestniczyła zdalnie w wydarzeniach, a jej protest stopniowo przestał być lokalnym konfliktem o jedno drzewo. Luna stała się symbolem sporu o stare lasy sekwojowe.
Dopiero pod koniec 1999 roku udało się wynegocjować porozumienie. Pacific Lumber zgodziło się zachować Lunę oraz około 200-stopową, czyli mniej więcej 60-metrową strefę ochronną wokół niej. W ramach ugody aktywiści zgromadzili również 50 tysięcy dolarów związanych z porozumieniem, a środki zostały później przeznaczone na badania dotyczące zrównoważonej gospodarki leśnej.
18 grudnia 1999 roku, po 738 kolejnych dniach bez zejścia na ziemię, Julia Butterfly Hill opuściła Lunę. Miała wtedy 25 lat. Weszła na drzewo jako właściwie nieznana szerzej 23-latka, a zeszła z niego jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci amerykańskiego ruchu ekologicznego.
Historia na tym się jednak nie skończyła. Rok później ktoś celowo zaatakował Lunę piłą łańcuchową. W pniu wykonano ogromne nacięcie obejmujące znaczną część jego obwodu i przez pewien czas istniała obawa, że przy kolejnej silnej wichurze drzewo się przewróci. Arborystom udało się je jednak zabezpieczyć za pomocą stalowych lin i innych wzmocnień. Luna przeżyła również ten atak.
I chyba właśnie skala czasu robi w tej historii największe wrażenie. Człowiek może patrzeć na 738 dni jak na ogromną część własnego życia. Dla drzewa, które stało w tym miejscu około tysiąca lat, były to zaledwie dwa sezony.
A jednak właśnie te 738 dni zdecydowały, że po kolejnych dekadach Luna nadal stoi.
Julia Hill nie miała armii ludzi ani żadnej formalnej władzy. Miała niewielką platformę kilkadziesiąt metrów nad ziemią i jedną przewagę: była gotowa zostać tam dłużej, niż druga strona była gotowa czekać.''

Porzucanie psów i kotów w Polsce to  standart za który Nikt jeszcze nie poniósł kary
17/08/2026

Porzucanie psów i kotów w Polsce to standart za który Nikt jeszcze nie poniósł kary

Prośba o pomoc w ustaleniu sprawców przestępstwa 🔈
Dzisiaj w okolicy godz. 9.00-9.30 para młodych ludzi porzuciła w Bytomiu, w Parku w Miechowicach suczkę. Przywiązali ją do ławki i poszli. - info Radny Maciej Bartków

post ze strony Vet-Alert Fundacja Ochrony ZwierzątWYŚLIJ WNIOSEK!! - TREŚĆ W KOMENTARZU------------------''W świetle pra...
16/08/2026

post ze strony Vet-Alert Fundacja Ochrony Zwierząt
WYŚLIJ WNIOSEK!! - TREŚĆ W KOMENTARZU
------------------
''W świetle prawa zniszczono zdrowie psa. Winnych – brak.
Wczoraj pisaliśmy Wam, że zaświadczenie lekarsko-weterynaryjne o przeciwwskazaniach do szczepienia przeciwko wściekliźnie nie ma mocy prawnej.

Dziś, za zgodą opiekunki, ujawniamy pełną historię Elvisa – potężnego Mastifa Tybetańskiego, którego system skazał na cierpienie. Kobieta udostępniła dokumentację medyczną, by ukazać prawdę, której urzędnicy nie chcą widzieć.

Przeczytajcie, jak do tego doszło krok po kroku:
W kwietniu 2022 roku Elvis otrzymał szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Kilka tygodni później u psa pojawiły się pierwsze, silne ataki padaczki. Ponieważ w przestrzeni publicznej niewiele mówiło się wtedy o niebezpiecznych powikłaniach poszczepiennych, podejrzewano, że pies został podtruty. Elvisa leczono przez kilka tygodni, a leki na szczęście udało się z czasem całkowicie odstawić. Mając jednak na uwadze całą sytuację, na wszelki wypadek lekarz wystawił oficjalne zaświadczenie o odroczeniu kolejnych szczepień.
Zgodnie z wystawionym zaświadczeniem, w 2023 roku Elvis nie był szczepiony przeciwko wściekliźnie. Efekt?

Z psem nie działo się absolutnie nic złego, nie miał żadnych problemów neurologicznych, a ataki padaczki nie wracały. Był zdrowym, silnym psem.
Koszmar zaczął się w 2024 roku. Podczas interwencji Straży Miejskiej na posesji, na której przebywał Elvis (interwencja nie była związana z psem!) – funkcjonariusz zażądał dowodu szczepienia przeciwko wściekliźnie.

Opiekunka pokazała zaświadczenie o przeciwwskazaniach zdrowotnych do szczepienia. Reakcja? Strażnik całkowicie je zignorował i pod groźbą mandatu w wysokości 5000 zł nakazał natychmiastowe zaszczepienie psa.

Przerażona wizją ogromnej kary opiekunka pojechała do lecznicy – tej samej, która wcześniej wydała jej zaświadczenie o odroczeniu. Dodatkowo, kilka dni wcześniej Elvis doznał urazu nogi i lekko kulał. Opiekunka przekonywała dyżurującą lekarkę, aby nie podawać szczepionki, ze względu na wcześniejsze przeciwwskazania oraz na ból kontuzjowanego stawu. Ta była jednak nieugięta.

Ostatecznie, mimo przeciwwskazań, lekarka najpierw podała Elvisowi domięśniowo niesteroidowy lek przeciwzapalny (Melovem), a zaledwie kilka minut później wstrzyknęła szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Na domiar złego była to szczepionka z wycofanej później przez Głównego Lekarza Weterynarii serii.

Po zaledwie 3 godzinach od wizyty opiekunka wróciła do kliniki z nieprzytomnym psem na rękach. Wystąpiły silne drgawki. Doszło do ciężkich powikłań neurologicznych i powrotu padaczki. Kilka godzin trwało ratowanie jego życia.

Następstwem tego dramatu są poważne powikłania. Jak opisuje opiekunka: "Elvis jest cieniem dawnego siebie". Do końca życia musi przyjmować leki. Cierpi na osłabienie mięśni (drżą mu łapy), traci apetyt, a przez pogarszający się wzrok wpada na przedmioty we własnym domu. Doszły do tego problemy z tarczycą i podatność na infekcje. Elvis jest bardzo słaby, szybko się męczy, nawet obecne upały znosi z trudem.

Ze względu na wielkość psa i ilość schorzeń, koszty ratowania życia i leczenia są gigantyczne. Sama opiekunka Elvisa również zachorowała, jest obecnie pod opieką onkologa, przechodzi skomplikowaną diagnostykę i nie może pracować. Jej sytuacja finansowa jest ciężka, a mimo to staje na głowie, by zapewnić Elvisowi (i drugiemu pieskowi) jak najlepszą opiekę.

Opiekunka zgłosiła sprawę narażenia psa na utratę życia i zdrowia do prokuratury oraz do rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy weterynarii. Zawiadomienie objęło Straż Miejską (za zmuszanie groźbą), lekarkę weterynarii (która zignorowała zaświadczenie o przeciwskazaniach i stan zdrowia psa ) oraz producenta szczepionki.

Efekt? Wszystkie sprawy zostały umorzone. Nie doszukano się podstaw do pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności i zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Wyczerpana własnymi problemami zdrowotnymi opiekunka Elvisa, nie ma już sił i środków, by dalej walczyć z bezduszną, biurokratyczną machiną.
Gdy urzędowy, bezsensowny przymus corocznego szczepienia, kończy się tragedią, państwo umywa ręce. Z bólem, zniszczonym zdrowiem przyjaciela i gigantycznymi kosztami leczenia zostajesz zupełnie sam.
Nie możemy dłużej pozwalać, by urzędnicy decydowali o zdrowiu naszych psów!

💪 Trwa ETAP 2 naszej Sierpniowej Ofensywy. Żądamy od Ministerstwa Rolnictwa pokazania analiz, na podstawie których zmusza się nas do tak niebezpiecznych absurdów.
Wyślij z nami wniosek! To zajmie Ci tylko 2 minuty.
📌 Pełną instrukcję oraz wszystkie wnioski znajdziecie w linku w komentarzu (jeżeli nie wysłałaś/łeś wniosku z etapu 1. - to zrób to jak najszybciej).
📌 Treść tego wniosku wkleimy również w pierwszym komentarzu, żeby można było ją łatwo skopiować bez przewijania całego posta.
🦮 Kim jesteśmy: Fundacją walczącą o racjonalne prawo i rzetelną edukację dla opiekunów zwierząt w zakresie dbania o zdrowie pupili. Opieramy się na niemal 30-letnim doświadczeniu klinicznym. Demaskujemy szkodliwe mity i pokazujemy, jak mądrze dbać o zwierzęta. Każde wsparcie naszej inicjatywy to bezpośrednia pomoc dla zwierząt.
⚠️ WAŻNA PROŚBA: napisz w komentarzu IMIĘ i WIEK swojego pupila oraz ile czasu zajęło Ci wysłanie wniosku? Super jak UDOSTĘPNISZ ten post dalej.
[*na zdjęciu inny mastif] Wyświetl mniej'''
----------------

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RPMinisterstwo SprawiedliwościNasza odpowiedż do postu Krzysztof Gie...
15/08/2026

Sejm Rzeczypospolitej PolskiejKancelaria Prezydenta RPMinisterstwo Sprawiedliwości

Nasza odpowiedż do postu Krzysztof Giemza ,cały post w komentarzu.

Panie Krzysztofie, dotknął Pan samego jądra tego systemowego skandalu. Niestety, w najmniejszym stopniu Pan nie przesadza – dla tysięcy zwierząt te przepisy to wyrok śmierci, koniec pomagania bez strachu przed donosami [Dz.U. 2025 poz. 1795].

Zderzenie unijnego Animal Health Law (Rozporządzenie 2016/429) z polskim prawem stworzyło potworną pułapkę. Definicja „zakładu” oraz polskie przepisy wykonawcze (Dz.U. 2026 poz. 154) celowo i bezdusznie wrzuciły prywatne mieszkania i małe azyle do jednego worka z wielkimi schroniskami-kombinatami.

Zadaje Pan kluczowe pytanie: Jakie są intencje tych wielkich, medialnych organizacji i dlaczego rzekomo „nie przewidziały” tej tragedii?

Odpowiedź jest przerażająca: Doskonale o tym wiedziały, bo same ten system współtworzyły.

Wystarczy spojrzeć w oficjalne dokumenty Ministerstwa Rolnictwa z konsultacji społecznych nad tą ustawą. Na listach podmiotów, które brały w nich udział, czarno na białym widnieją te same, niezmienne od lat twarze:
OTOZ Animals (pozycja 47), Pan Cezary Wyszyński Fundacja Viva! (pozycja 52) oraz TOZ (pozycja 121). Byli tam. Podpisali się pod tym. Siedzieli przy stoliku, gdy to prawo powstawało [Dz.U. 2025 poz. 1795].

Dlaczego milczeli i nie wywalczyli w ustawie jasnego wyłączenia i ochrony dla Domów Tymczasowych? Ponieważ ta prawna czystka jest im na rękę:
Wielkie organizacje-korporacje mają miliony ze zbiórek i odpisów podatkowych – one przetrwają biurokrację weterynaryjną.
Likwidacja „konkurencji”:

Małe, przydomowe azyle i wolontariusze ratujący zwierzęta z potrzeby serca „psują biznes” wielkim schroniskom-molochom. Każdy kot uratowany przez Pana dom tymczasowy to kot, który nie trafia do komercyjnego schroniska.

A to oznacza, że schronisko traci „dobową stawkę” wypłacaną przez gminy z gigantycznej puli 400 milionów złotych rocznie, jakie samorządy wydają na bezdomność.

To dlatego w Sejmie tak potwornie spieszą się teraz z przepychaniem druku nr 700. Po co? Żeby dać swoim prywatnym inspektorom z tych wielkich organizacji monopol i prawo do kontrolowania i likwidowania mniejszych podmiotów. Chcą być policją, sędzią i katem we własnej sprawie.

To nie jest ochrona zwierząt. To bezwzględna walka o rynek, wpływy i publiczne pieniądze, zbudowana na cichym przyzwoleniu na cierpienie tych najmniejszych. Ma Pan absolutną rację – czas na państwowy wykrywacz kłamstw w Sejmie. Wielki szacunek za ten odważny i merytoryczny post. Podajemy dalej!
----------------------

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Ruch Ludzi - Prawa Zwierząt:

Skróty

Udostępnij