05/04/2026
Gdy na szkoleniach wspominam, że warto szkolić /wzmacniać na nagrody niekarmowe, od lat widzę brak zrozumienia, czy wprost słyszę że się nie znam na szkoleniu, a wytyczne dietetyczne: przekąski 10% kalorii są nieżyciowe, a szczególnie "w pracy" z psem ze schroniska. Też mam takie psy. I nie, parówki nie są waszym najważniejszym argumentem....
Ani żadne inne żarcie....
O skarmicielach i skarmianiu w schronisku dla zwierząt
Mijają miesiące, a on wciąż tylko bierze smaczek i chowa się do budy. Czy to na pewno pomoc, czy już proces 'hodowania' psa schroniskowego?
To złożone zjawisko - i warto je nazwać uczciwie, ale bez upraszczania do „ludzie są leniwi”.
Bo najczęściej to mieszanka emocji, przekonań i ograniczeń systemowych, a nie jedna przyczyna.
1. Iluzja działania („coś robię, więc pomagam”)
Karmienie z ręki:
jest proste
daje natychmiastowy „efekt” (pies bierze smaczek)
daje poczucie sprawczości.
Człowiek widzi:
👉 „on już podchodzi, robię postępy”
Ale nie widzi: 👉 że to nie przekłada się na zmianę poza tym kontekstem.
To bardzo wzmacniające psychicznie - dlatego trudno z tego zrezygnować.
2. Potrzeba bycia „tym wyjątkowym” - syndrom zbawcy
Długie „oswajanie” jednego psa:
buduje więź jednostronną
daje poczucie bycia ważnym dla tego konkretnego psa.
To ważne dla człowieka również w kontakcie z innymi ludźmi w schronisku - daje poczucie bycia wyjątkowym, zauważonym.
Czasem pojawia się (często nieuświadomione):
👉 „tylko ja do niego dotarłam/em”
Zmiana metody (np. wyjście z boksem, kontakt z innymi psami):
odbiera tę wyjątkowość
przenosi proces z „mojej relacji” na „proces psa”
A to bywa trudne emocjonalnie.
3. Lęk przed „zepsuciem psa”
Ludzie często myślą:
„on się boi, nie można go ruszać”
„drugi pies go zdominuje”
„to dla niego za dużo”
Czyli:
👉 wybierają bezpieczne minimum zamiast rozwoju.
Problem w tym, że: 👉 brak zmiany środowiska często utrwala lęk, zamiast go zmniejszać. Lekiem na lęk jest ciekawość.
Pies traci dalej czas w schronisku, bo nie jest przygotowany do adopcji.
Skarmianie w boksie często pogłębia drogę do wyuczonej bezradności. Pies uczy się, że boks to jedyna bezpieczna strefa, a jedzenie to jedyna interakcja. To zamyka go w „złotej klatce” (choć w tym przypadku betonowej). A człowiek używa argumentu "pies nie jest gotowy".
4. Brak wiedzy o procesach behawioralnych
Wiele osób nie wie, że:
▪️stres blokuje uczenie się
▪️zachowania nie „przenoszą się” między kontekstami
▪️relacja to nie jedzenie.
Więc naturalnie wybierają coś, co: 👉 wydaje się logiczne i „łagodne”.
Skarmianie to często handel wymienny, a nie relacja. Pies nie uczy się ufać człowiekowi, uczy się obsługi automatu z jedzeniem.
5. Wygoda i dostępność
Nie zawsze chodzi o lenistwo - częściej o realne ograniczenia:
łatwiej podejść do boksu niż wyprowadzić psa
nie każdy ma możliwość pracy poza boksem
procedury schroniska bywają restrykcyjne.
Więc ludzie robią to, co: 👉 jest dostępne tu i teraz.
6. Wzmacniający mechanizm „małych sukcesów”
Pies:
dziś wziął smaczek
jutro podszedł bliżej
To daje: 👉 mikro-nagrody dla człowieka.
I utrwala schemat: 👉 „to działa, trzeba robić więcej tego samego”.
Nawet jeśli globalnie… nic się nie zmienia.
🐕 7. Niezrozumienie roli drugiego psa
Dla wielu osób pomysł: 👉 „dać odważnego psa do kontaktu”
jest:
niezrozumiały,
albo wręcz postrzegany jako ryzykowny.
A tymczasem dobrze dobrany, stabilny pies:
▪️reguluje emocje
▪️pokazuje bezpieczne strategie (również w kontakcie z człowiekiem)
▪️przyspiesza proces adaptacji, a tym samym przybliża do adopcji.
Ale to wymaga wiedzy i doświadczenia oraz wyjścia poza swoje projekcje - więc bywa pomijane.
8. System też to utrwala
Jeśli w schronisku:
nie ma przestrzeni do pracy poza boksem
nie ma edukacji wolontariuszy i pracowników,
nikt nie pokazuje alternatywy
to ludzie: 👉 powielają to, co widzą u innych (efekt owczego stada).
💥Każda zmiana rodzi opór.
🚩Ludzie często wybierają to, co daje im poczucie pomagania - nawet jeśli nie jest tym, co naprawdę pomaga psu.
Smaczkowe metody w schroniskach to plaga - od "oswajania" po "skupianie uwagi na spacerach".
O ile na początkowym etapie pracy zaoferowanie przyjemnego poczęstunku może być pomocne w wybranych przypadkach psów, to przedłużanie skarmiania jako metody pracy z psem, jest nadużyciem wobec psa.
Warto zaznaczyć, że zmuszanie psa do jedzenia z ręki (poprzez zakaz/uniemożliwienie karmienia z miski) to forma przemocy, która generuje ogromny stres, a nie poczucie bezpieczeństwa.
Syndrom zbawcy w schroniskach jest zauważalny. Ludzie często podświadomie boją się, że jeśli pies wyjdzie na spacer z kimś innym (lub dzięki innemu psu), to ich „magiczna więź” straci na wartości.
Pawdziwym sukcesem jest pies, który ufa ludziom, a nie tylko tej jednej ręce z parówką.
Nad czym warto się pochylić:
- ile czasu w schronisku wolontariusz / pracownik dostaje czasu na metody smaczkowe - zanim pies opuści boks i wyjdzie na spacer - tydzień, miesiąc, więcej, dlaczego tyle czasu?
- czy jeśli metody smaczkowe nie działają, czy pies trafia w ręce osoby pracującej inaczej/na środowisku
- czy osoba pracująca z psem wymusza na psie zjedzenie całego posiłku z ręki (deprywacja)
- czy w schronisku ludzie potrafią cieszyć się z postępów psów (wyszedł w końcu na spacer) czy chodzi o urażone ego
- czy pies, który jest skarmiany z ręki przez rok, ma realną szansę na adopcję? Czy tylko „ładnie wygląda na filmiku z wolontariuszem”?
♥️Prawdziwa pomoc zaczyna się tam, gdzie kończy się nasze ego.
Jeśli Twoje „oswajanie” trwa miesiącami, a pies nadal boi się założyć obrożę lub wyjść poza barierę schroniskowego korytarza - zatrzymaj się.
Poproś o pomoc kogoś, kto pracuje na środowisku.
Wykorzystaj wsparcie innego psa.
Przestań karmić swój lęk, zacznij budować pewność siebie.
Pomagamy dla psa, nie dla własnego poczucia bycia „zaklinaczem”.
Bo jak wielokrotnie mówię o psich problemach na konsultacjach, seminariach czy warsztatach - tu nigdy nie chodzi o psa. Chodzi o człowieka. W schroniskach bardzo często też chodzi o ludzi i ich potrzeby.
Ode mnie: tekst jest „gęsty” od prawdy, którą wielu ludzi woli przemilczeć, by "nie psuć" atmosfery w schronisku (status quo).
Zachęcam do refleksji, po co chcecie pomagać w schroniskach i gdzie w tym wszystkim są zwierzęta...A także do zastanowienia się, czy podobne mechanizmy nie dotyczą skarmiania psów właścicielskich.
O minusach skarmiania psa schroniskowego na spacerze, pisałam już wcześniej. Warto zgłębić temat.
Lektura postów schroniskowych:
Rola wolontariuszy w schronisku
https://www.facebook.com/share/p/1Gfh172HmA/
https://www.facebook.com/share/p/188uBXATTz/
Edukacja w schronisku
https://www.facebook.com/share/p/1BGmVSNhvv/
Schronisko otwarte dla wszystkich
https://www.facebook.com/share/p/1FGre5jGRa/
Jak powinien wyglądać spacer z psem ze schroniska?
https://www.facebook.com/share/p/188cWRbhDD/
Po adopcji
https://www.facebook.com/GangAmara/videos/757158902475228/
Kontakt z psami
https://www.facebook.com/reel/1875696033086217/
Dotyk
https://www.facebook.com/reel/3107710772732478/
Skarmianie w schronisku
https://www.facebook.com/share/p/1LdGsw3RF8/
https://www.facebook.com/100070398363702/posts/987445496945387/
Edit: w komentarzach wrzucę źródła naukowe dla tekstu.