Azyl "Koty z Sherwood"

Azyl "Koty z Sherwood" Koci Azyl

Z: Zakotane Serca – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉
23/02/2026

Z: Zakotane Serca – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉

Zwierzaki z Mińska
17/02/2026

Zwierzaki z Mińska

MUSZĘ Wam opowiedzieć co mi się przydarzyło, bo jest to historia NIEWIARYGODNA, ale prawdziwa... Nie żadne AI ;)Szukam m...
04/02/2026

MUSZĘ Wam opowiedzieć co mi się przydarzyło, bo jest to historia NIEWIARYGODNA, ale prawdziwa... Nie żadne AI ;)
Szukam mojego kota, który zginął 5.01.2026.
https://tinyurl.com/PoszukiwanyCzarnyKot

Szukam lokalnie, poprzez ogłoszenia, szukam na FB. Dostałam kilka zgłoszeń o przybłąkanych albo szwendających się czarnych kotach. Wszystkie tropy sprawdzam.
Dostałam zdjęcia od pewnej pani - kot niewątpliwie czarny, niestety nie mój, chociaż piękny. Pani poprosiła, czy mogę poszukać "przy okazji" właścicieli w internecie, albo nowego domku, bo szkoda takiego pięknego kota, a ona nie może go przygarnąć i nie ma FB. Jasne, ogłosiłam kota, jednak cisza, właściciel się nie zgłosił. Zaczynamy szukać nowego domku, jest dobrze, kilka osób deklaruje chęć adopcji....

I wtedy, po kilku dniach, przeglądając ogłoszenia o zaginionych i znalezionych zwierzętach, trafiam przypadkiem na post na grupie lokalnej: "30.11.2025 zaginął kot Groszek". Przecieram oczy, bo są zdjęcia i to jest TEN SAM KOT!!! Piszę do tej pani, a ona odpisuje, że to niemożliwe, za daleko, były mrozy, minęły dwa miesiące, to na pewno nie jej kot, jej pewnie nie przeżył... Mimo wszystko proszę ją, żeby podjechała zobaczyć kota...

I wiecie co jest najlepsze? Kot się "trochę" zmienił, pani nie była tak do końca pewna, ale kot poznał ją i poznał dzieciaki. Dzieci nie miały żadnych wątpliwości... To był Groszek. Po 2 miesiącach tułaczki, bezdomności, wrócił do domku, do swojej rodziny... Znaleziony kilkadziesiąt km dalej, dzięki temu, że ktoś go zauważył i zgłosił, że ktoś się zainteresował, nie pozostał obojętny...

I teraz konkluzja: Tak, zgubione koty mogą przebyć kilkadziesiąt (nawet kilkaset) kilometrów. Tak, koty potrafią (jeśli mają szczęście) przetrwać najgorsze mrozy. Proszę, nie pozostawajcie obojętni, zgłaszajcie, ogłaszajcie koty które się "pojawiły" znikąd. Zawsze jest nadzieja, że wrócą do domku, tam gdzie ktoś tęskni i na nich czeka...

Kto doczytał do końca - proszę, udostępniajcie, niech ta historia dotrze do wszystkich którzy szukali i przedwcześnie stracili nadzieję....

Z: Zwierzaki z Mińska – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉
04/02/2026

Z: Zwierzaki z Mińska – Właśnie uznano mnie za jednego z liderów wśród fanów! 🎉

Moi Drodzy Przyjaciele i Znajomi! 😿Nasz ukochany kotek zaginął na początku stycznia, jesteśmy zdruzgotani, zwłaszcza dzi...
30/01/2026

Moi Drodzy Przyjaciele i Znajomi! 😿
Nasz ukochany kotek zaginął na początku stycznia, jesteśmy zdruzgotani, zwłaszcza dzieciaki... To był ten najukochańszy, najwspanialszy, najmądrzejszy i nagle zniknął 🥺 Przeczesaliśmy okolice, pytaliśmy ludzi, ulotki, plakaty, pisałam na grupach i nic... Ani śladu, jak kamień w wodę. Temperatury były ekstremalnie niskie, rozumiem, że szansę na przeżycie miałby tylko wtedy, gdyby się do kogoś przyplątał albo został przygarnięty mógł też zostać wywieziony...
Musimy go znaleźć, nie przestaniemy szukać!

Proszę pomóżcie mi dotrzeć do jak największej grupy ludzi, być może on jest u kogoś kto nie wie, że tego kotka szukamy!

Proszę Was zwłaszcza o udostępnianie na grupach kocich i zaginionych zwierząt, podbijanie moich postów na grupach komentarzami, udostępniajcie też na swoich profilach.
Tylko w ten sposób może ta informacja dotrzeć w końcu do osoby która coś wie, widziała Mefiego.

PROSZĘ O POMOC, UDOSTĘPNIAJCIE! 💕❤️

Pamiętasz Dzikuna? Wygrał walkę że śmiertelną chorobą, ale teraz pilnie potrzebuje zabiegu w narkozie...Wznawiam zbiórkę...
08/12/2023

Pamiętasz Dzikuna? Wygrał walkę że śmiertelną chorobą, ale teraz pilnie potrzebuje zabiegu w narkozie...
Wznawiam zbiórkę, udostępniajcie 🐈🐯🐱

Prawie umarłem 💔 Cześć, jestem Dzikun ‼️ Choć na co dzień boję się ludzi, bo od zawsze żyłem na ulicy, to 25 lipca poczułem, że umieram 😭 Rany jak ja się bałem 😔Nie wiedziałem co robić, więc poszedłem do NIEJ‼️ Od kilku miesięcy karmił mnie ten CZŁOWIEK... I cho....

08/08/2023

Dzikun który pokonał FIP, aktualnie czerpie z życia pełnymi garściami i się nie ogranicza... 🤣
# getting High (Kocimiętka)...

08/08/2023

Kocimiętka i Dzikun 🥰

08/08/2023

Kupiłam do ogrodu kocimiętkę...

21/08/2022

https://pomagam.pl/ratujmy_dzikuna
Kochani moi wszyscy znajomi i nieznajomi... Myślałam, że Święty Mikołaj przychodzi tylko w grudniu, ale dziś przydarzył się nam prawdziwy cud... W momencie kiedy leku zostało nam tylko na dwa dni, a zrzutka stanęła w miejscu w piątek, stało się coś, co można by podsumować: "karma wraca"... Dzięki Wam, uzbieraliśmy pieniądze na 3 tygodnie leczenia.... Nie umiem opisać słowami, jak bardzo WAM dziękuję, za wsparcie naszej zbiórki, wszystkie wpłaty i za każde udostępnienie... Były takie dni, gdy sama wpłacałam na zbiórki potrzebujących pomocy zwierzaków całą brakującą kwotę i nie sądziłam wtedy, że kiedyś będę o pomoc prosić innych... Nigdy nie oczekiwałam, że to do nas wróci, a tak się stało w momencie gdy naprawdę tego potrzebowaliśmy.... Dzikun mruczy mi na kolanach, chyba na swój sposób czuje, że przez najbliższe 3 tygodnie nie musimy się już martwić o to, jak sfinansujemy leczenie.... Jeszcze raz bardzo WAM WSZYSTKIM dziękujemy!!! Jesteście kochanymi aniołkami Dzikuna... https://www.facebook.com/Azyl.Koty.z.Sherwood Szczególne podziękowania dla Kokosa, Ani i Kuby, którzy zasponsorowali Dzikunowi kilkanaście dni terapii...

https://pomagam.pl/ratujmy_dzikunaPo trzech tygodniach leczenia Dzikuna musieliśmy założyć zbiórkę, żeby pokryć rosnące ...
17/08/2022

https://pomagam.pl/ratujmy_dzikuna

Po trzech tygodniach leczenia Dzikuna musieliśmy założyć zbiórkę, żeby pokryć rosnące koszty. Jeśli możecie pomóc i udostępniać - wśród swoich znajomych, na grupach (mi już po prostu nie starcza na wszystko czasu) - będę bardzo wdzięczna i dziękuję w imieniu Dzikuna 🐱

Prawie umarłem 💔 Cześć, jestem Dzikun ‼️ Choć na co dzień boję się ludzi, bo od zawsze żyłem na ulicy, to 25 lipca poczułem, że umieram 😭 Rany jak ja się bałem 😔Nie wiedziałem co robić, więc poszedłem do NIEJ‼️ Od kilku miesięcy karmił mnie ten CZŁOWIEK... I cho....

Dzikun: rozdział IIIWyniki FIV i FeLV były ujemnie, i to w zasadzie tyle dobrych wiadomości... Dzikun leżał pod kroplówk...
17/08/2022

Dzikun: rozdział III

Wyniki FIV i FeLV były ujemnie, i to w zasadzie tyle dobrych wiadomości... Dzikun leżał pod kroplówką, dysząc ciężko, a ja oglądałam jego wyniki badań. Morfologia i biochemia nie wyglądały dobrze, wiele narządów przestało pracować prawidłowo. Bardzo wysoki poziom leukocytów wskazywał na jakiś ostry stan zapalny. Po krótkiej chwili uświadomiłam sobie, że już widywałam takie wyniki... Wtedy, kiedy zachorował na FIP Aslan, a zaraz po nim Black... U Dzikuna markery FIPowe były bez wątpienia obecne. Przeszył mnie dreszcz... Bo trochę inaczej wygląda to, kiedy leczysz swojego kochanego, udomowionego kotka, niż gdy masz podawać zastrzyki przez 84 dni kotu, który jest dziki i bez wątpienia nie będzie współpracował w żadnym zakresie... Pocieszałam się, że może to jednak nie FIP, ale poprosiłam weterynarzy o wykonanie USG w trybie pilnym, czyli następnego dnia rano.

Nie było szans, żeby Dziukun wyszedł tej nocy ze szpitala. Jego stan był ciężki, więc pożegnałam się z nim i pojechałam sama do domu.
Następnego dnia zadzwoniono do mnie po wykonaniu USG. Dowiedziałam się, że Dzikun ma płyn w klatce piersiowej i w osierdziu, a oprócz tego liczne zmiany w narządach. Polecono mi jak najszybciej znaleźć kardiologa, żeby odbarczyć osierdzie. To był stan bezpośrednio zagrażający życiu. Byłam przerażona. Bałam się, że nie dam rady, ani logistycznie ani finansowo (pierwsza noc Dziukuna w szpitalu kosztowała prawie 700 zł). Jednym słowem - spanikowałam. Pani ze szpitala zaproponowała mi, żebym skontaktowała się z jakąś fundacją:
-Może pani podpisać zrzeczenie się kota i fundacja dalej się nim będzie zajmować...
-Ale jakie zrzeczenie? Przecież to nie jest mój kot! - wypaliłam.

No właśnie, to nie mój kot... Ten kot jest niczyj... Nie ma nikogo, komu na nim zależy, nie ma nikogo, kto go kocha i będzie o niego walczył, kto zapłaci za jego badania i leki, kto go przytuli, żeby nie bolało, kto podejmie w trosce o jego dobro te wszystkie trudne decyzje, które będzie trzeba podjąć... :( :( :( Zrobiło mi się żal Dzikuna... Przecież on jednak przyszedł do mnie, a nie do kogoś innego, jeśli naprawdę ma FIP to faktycznie, skubaniutki, dobrze sobie wybrał, nie ma co... Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia z tą chorobą, chyba lepiej nie mógł trafić...

Poprosiłam o kontakt do tej fundacji, ale już nie po to, żeby się go pozbyć, tylko żeby nie być całkowicie sama w tej walce o Dzikuna, bo bałam się, że nie dam rady. Zadzwoniłam od razu, telefon odebrała Pani Olga i po wysłuchaniu mojej opowieści, zrobiła dokładnie to, co należało w tym momencie zrobić: uspokoiła mnie, pocieszyła i obiecała, że pomoże (zresztą z tej obietnicy całkowicie się później wywiązała, za co gorąco dziękuję).

Nie tracąc dłużej czasu na roztkliwianie się nad sobą, zaczęłam szukać kardiologa. Udało mi się umówić wizytę już na następny dzień. Płyn w osierdziu to nie jest coś, z czym można czekać... Dzikun spędził kolejną noc w szpitalu, a następnego dnia przyjechałam po niego i zabrałam go do specjalistycznej lecznicy kardiologicznej w Warszawie. Podczas wstępnego badania okazało się, że jeszcze chwila, a doszłoby do tamponady serca i zatrzymania krążenia. Dzikunowi podano narkozę i przystąpiono do ociągania płynu z osierdzia i klatki piersiowej. Zabieg został przeprowadzony sprawnie i szybko, życie Dzikuna, które już wisiało na włosku, chwilowo udało się ocalić… Czekając aż kotek się obudzi, poprosiłam, żeby wysłano płyn na badanie PCR w kierunku FIP. Potem odwiozłam Dzikuna z powrotem do szpitala. Gdy go tam zostawiałam na noc, czuł się znacznie lepiej. Minął trzeci dzień jego choroby…

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Azyl "Koty z Sherwood" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

o nas...

“Dawno dawno temu, za górami za lasami, żyła sobie mała dziewczynka która miała tylko jedno, za to ogromne marzenie - chciała, żeby zamieszkał w jej domku jakiś kotek...”

Po kilku latach mojego proszenia, błagania i grożenia, rodzice wreszcie zgodzili się na zwierzątko! Kupili mi... chomika. Niestety, chomik to nie był kotek, kochałam go, ale nadal czułam taki jakby niedosyt... Poza tym chomik mieszkał z nami krótko, tylko dwa lata... [*]. Rozstanie było ciężkie, żal i tęsknota pozostały. :(

Niewiele później postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce i mając lat 10 pewnego zimowego popołudnia, zupełnie nielegalnie, przyniosłam pod kurtką do domu maleńkie kocię, które urodziło się u koleżanki i którego mama nie karmiła, bo miot był duży, a ten osesek najsłabszy. Został chyba spisany na straty... Tak się przynajmniej mi i koleżance wtedy wydawało, więc ustaliłyśmy, że ja go zabiorę i zostanę jego nową mamą...

Kiedy rodzice zorientowali się, że przyniosłam kota i trzymam go w pudełku pod swoim łóżkiem, wybuchła awantura... Najpierw kategorycznie kazali mi kota z powrotem odnieść, ale uparłam się jak osioł i ostatecznie nie było rady - osesek u nas został, otrzymując dumne imię MAXI, które nie do końca korespondowało z filigranowymi rozmiarami kotełka.