19/05/2026
"Budzą się rano, jedzą śniadanie, biorą kąpiel, są ubierane i idą do spa. – Tam na ich bardzo unerwione nosy nakłada się krem. Piłuje im się pazury, choć też są bardzo wrażliwe. Nakłada maseczkę z wyciętymi otworami na pysk i oczy. Autorzy tych materiałów farbują nawet zwierzętom sierść. Czasami wycinają w niej kształt serduszka. Psikają ją perfumami. Przeraża mnie to, że podobne filmiki mają miliony odsłon. Zastanawiam się, na ile ich odbiorcy zastanawiają się, co może czuć nagrywane zwierzę. Przecież pies lub kot mają swoje potrzeby gatunkowe. Muszą je realizować – bo są tak zaprogramowane genetycznie. Nie ma jednak wśród tych potrzeb leżenia na grzbiecie z maseczką na pysku.
Jakie są tego konsekwencje?
– Zwierzęta cierpią. Poza tym uczłowieczanie nasila wobec nich podobne zachowania z naszej strony. Na zasadzie: skoro inni robią psom spa, to ja też będę.
Dla zwierząt to stres?
– Tak, czasami widać jego delikatne objawy na filmach. W postaci mlaskania, oblizywania się, odwracania głowy, znieruchomienia, napięcia mięśni, ziewania i dyszenia.
Dlaczego więc dają sobie to wszystko robić?
– Wcześniej wielokrotnie doświadczają, że w danej sytuacji nie mają na nic wpływu. W pewnym momencie przestają więc reagować. Nauka nazywa ten stan wyuczoną bezradnością. Doświadczające go zwierzęta są „złamane psychiczne" – to stan rezygnacji, kiedy wiemy, że nie ma ucieczki i nie mamy na nic wpływu. Dobrze pokazuje to badanie na psach, w którym podzielono je na dwie grupy, a następnie rażono prądem. Te, które mogły uciec do innego pomieszczenia, uciekały. Pozostałe, które nie mogły w żaden sposób uniknąć rażenia prądem, poddawały się temu, co je czekało.
Jak do wyuczonej bezradności doprowadzają autorzy filmów?
– Tresurą lub karami. Czyli biciem, choć niektórzy mają inny sposób – substancje narkotyczne.
Dlaczego wierzymy im, choć nasze psy czy koty nie wytrzymałyby żadnych zabiegów?
– Lubimy zwierzęta, ale mamy niską świadomość i wiedzę o nich. Emocje, które na serwisach społecznościowych generują filmy ze zwierzętami, wyłączają też naszą zdolność krytycznego myślenia...
"Niektórzy ich autorzy idą jeszcze dalej. Umieszczają zwierzęta w niebezpiecznych sytuacjach. Tylko po to, żeby na oczach widzów je uratować.
Uratować? Raczej się znęcać.
– To prawda, ponieważ narażają zwierzę na ból, cierpienie i ogromny strach o swoje życie. Na YouTubie był kiedyś trend, aby zgłaszać serwisowi podobne filmiki. Skoro jednak zaczęły generować milionowe odsłony, najczęściej nie były usuwane. W tych materiałach występują głównie młode zwierzęta. Wielokrotnie te same, co widać po ich umaszczeniu czy plamach na sierści.
Dlaczego młode?
– Bardziej nas poruszają. Jak szczeniak, który wiele razy pojawiał się w krytycznych sytuacjach na różnych kontach internetowych. W ostatnim filmie został wrzucony na autostradę. Potrącił go samochód. Autor materiału pokazywał, że próbował go ratować. Końcowa scena? Pogrzeb szczenięcia.
Przepraszam, zaszkliły mi się oczy.
– Bo to smutne, że żyjemy w XXI wieku, korzystamy ze zdobyczy techniki, nowoczesnych technik leczenia, latamy w kosmos, a nie jesteśmy w stanie refleksyjnie spojrzeć na filmiki z udziałem zwierząt. Nie możemy przecież dbać o nie i o przyrodę, jeśli ich nie zrozumiemy. Tymczasem nie widzimy nic złego w umieszczaniu drapieżnika i roślinożercy w tym samym pokoju. W „ratowaniu" zwierząt związanych sznurkiem, wrzucanych do pudła, a następnie do rwącej rzeki. Głodzeniu tylko po to, aby nagrać filmik i stworzyć iluzję pomagania im. Przerażające, że zostawiamy pod tym bardzo dużo lajków. Ale też komentarzy.
Cały wywiad o instrumentalizacji zwierząt, o traktowaniu ich jak zabawki, o zwierzętach tworzonych przez AI i zagrożeniach, jakie niesie to dla ludzi i zwierząt, o antywilczej propagandzie - z psycholożką, biegłą sądową w zakresie psychologii zwierząt, członkinią Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na zwierzetach w MNiSW, specjalistką ds. dobrostanu zwierząt rozmawia Łukasz Pilip. Reporter, absolwent Polska Szkoła Reportażu - jako jedyny P***k dostał się do finału True Story Award, a zgłosiło się blisko tysiąc kandydatów ze 103 krajów! Wyróżniony reportaż to "Pani od ptaszków. Łukasz Pilip jest też Laureatem Festiwalu Wrażliwego w kategorii „Twórca szczególnie wrażliwy” i autorem książki „Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa”.
https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,32789942,rolki-z-ratowania-psow-wrzucanych-do-rwacej-rzeki-generuja.html
Dostęp bezpłatny. Zapraszam do przeczytania.