Miły pies

Miły pies Katarzyna Burtkiewicz - behawiorysta, zoopsycholog Masz problem z psem? Próbowaliśmy już wszystkiego, a jednak jest coraz gorzej. Psy są moją pasją od zawsze.

A może to Twój pies ma problem z Tobą? :) Pomogę Wam nawzajem się zrozumieć, żebyście mogli zbudować relację opartą na wzajemnym zaufaniu i szacunku i żeby żyło się Wam prościej.

Życie z psem powinno być piękną przygodą dla obu stron, niestety nie zawsze tak jest. Zdarza się, że choć od początku dajemy naszemu psu niemal wszystko, jego zachowanie po jakimś czasie ulega zmianie i staje dla nas nie

logiczne, uciążliwe i trudne do zniesienia. Nie rozumiemy czemu nasz pies szczeka coraz głośniej i dużo częściej niż byśmy chcieli, dlaczego atakuje inne psy albo co sprawia, że z takim uporem ciągnie na smyczy. W końcu poddajemy się i godzimy z tym co robi, ostatecznie to pies, więc szczekać czasem musi, innych psów unikamy, a do szaleńczego szarpania na smyczy zdążyliśmy się przyzwyczaić. Bywają rzadkie momenty kiedy szczeka mniej, zna ze dwa psy, których nie chce zjeść, czasem nawet zdarzy się spacer, z którego wracamy bez wyłamanych palców... Nauczyliśmy się tak żyć i cieszyć z tych pojedynczych "sukcesów", choć nie potrafimy złożyć tego w całość i przez większość czasu czujemy złość, frustrację i bezradność. Zmęczeni jesteśmy my, zmęczony jest też pies, choć to nam akurat dużo trudniej dostrzec. Uciążliwych i irracjonalnych w naszej ocenie zachowań może być zresztą dużo więcej - nadpobudliwość, niszczenie przedmiotów, skakanie na ludzi, brudzenie w domu, gonienie pojazdów i innych zwierząt, samookaleczanie, kompulsywne jedzenie, nerwowość w stosunku do dzieci czy obcych ludzi oraz wiele innych. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy nad tym co sprawia, że nasz pies zachowuje się w sposób, którego nie rozumiemy. Spróbujmy postawić się na jego miejscu i odpowiedzieć na pytanie czy czuje się on dobrze ze wszystkim co robimy, co każemy robić jemu i całą masą rzeczy, która się dzieje w jego życiu. Prawdopodobnie nie, a prezentowane zachowania są tylko objawem problemu, z którego nie zdajemy sobie sprawy. Przyczynę tego problemu trzeba zidentyfikować i wprowadzić takie rozwiązania, aby i nam i psu żyło się lepiej. Jeśli nie potrafisz tego zrobić samodzielnie - zadzwoń i umówimy się na spotkanie. Ocenię z czym zmaga się Twój pies i powiem co i jak należy robić, żebyście oboje mogli odetchnąć, zbudować dobrą relację i cieszyć się codziennie swoją obecnością. Jestem zoopsychologiem i behawiorystą, od wielu lat uczestniczę w licznych seminariach i stale pogłębiam swoją wiedzę zarówno na praktycznych warsztatach jak i w codziennej pracy z psami. Zapraszam do kontaktu, pomogę Ci lepiej zrozumieć Twojego psa i sprawić, aby Wasze wspólne życie stało się prostsze.

07/05/2026

Jedna z większych obaw wielu opiekunów, podsycana przez mit powielany na praktycznie każdej psiej grupie - kiedy pozwolę swojemu psu podchodzić do innych psów, to go nauczę, że trzeba się witać z każdym, więc na smyczy będzie już zawsze ciągnął do psów, a bez smyczy będzie podbiegał do wszystkich w zasięgu wzroku. Cała moja dotychczasowa praca pójdzie na marne, pies będzie miał mnie już kompletnie w nosie, bezpieczniej więc do tego w ogóle nie dopuszczać.

Czy faktycznie tak jest? Czy pies mający na co dzień możliwość swobodnych kontaktów społecznych będzie się wyrywał albo podbiegał do każdego psa jakiego zobaczy? Nie będzie.
Ale czy jeśli psy są sobą zainteresowane i wyrażają chęć podejścia do siebie, powinny mieć taką możliwość? Uważam, że tak. Dlaczego? Bo to najbardziej naturalna rzecz pod słońcem.

Dlaczego tak się boimy kontaktów naszego psa z innymi?
Myślę, że chodzi o lęk związany z utratą kontroli, brak zaufania do psa i wpływu na to jak się zachowa. Na smyczy to my o wszystkim decydujemy, więc czujemy się bezpieczniej.

Psy potrzebują kontaktów społecznych, potrafią też myśleć samodzielnie. Jeśli nie będziemy przesadzać w żadną stronę i albo psa kompletnie izolować albo wrzucać co chwilę w trudne interakcje i pozwolimy mu się swobodnie komunikować, przekonamy się, że najczęściej nie ma się czego bać.

Jeśli obawiasz się kontaktów swojego psa z innymi, macie problem ze spokojnymi spacerami, zapraszam na konsultację i do naszej grupy spacerowej 🙂

Ufff... Ostatnie 1,5 tygodnia to był dla nas totalny rollercoaster. Zaczęło się od zwykłej kontroli i usg, na którym wys...
19/04/2026

Ufff... Ostatnie 1,5 tygodnia to był dla nas totalny rollercoaster. Zaczęło się od zwykłej kontroli i usg, na którym wyszedł guz, a potem poszło - maraton po wetach, kolejne badania, pytania, wątpliwości, bo Burbon jest pacjentem geriatrycznym, do tego z chorym sercem, a na koniec decyzja o operacji. Burbon jest dziś już czwartą dobę po zabiegu i od początku czuje się zaskakująco dobrze, śmiga na spacerach, je za trzech i ma humor jakby to wszystko się nie wydarzyło 🫠. Zupełnie inaczej niż ja, tym bardziej, że jeszcze czekamy na wynik histo.

I ważna informacja - napisałam do osób, którym musiałam przełożyć konsultacje z ubiegłego i nadchodzącego tygodnia, ale przez całe to zamieszanie i nerwy mogłam kogoś pominąć czy o czymś zapomnieć, więc jeśli tak się stało, to proszę się nie krępować i śmiało przypominać 🙂

Prosimy też trzymać kciuki za Bumbolka 💪 choć on uważa, że nic mu nie jest poza tym, że swędzi więc w domu kiedy nikt nie patrzy trzeba nosić ubranko, żeby nie zdjąć sobie szwów przed czasem 😉

I jeszcze pytanie - czy ktoś ma może doświadczenie ze szczepionką onkologiczną APAVAC? Może być na priv.

Byłam niedawno u psa, który ma na koncie trochę pogryzień, w tym opiekunów. A kiedy gryzie, gryzie mocno, do krwi. Co si...
25/03/2026

Byłam niedawno u psa, który ma na koncie trochę pogryzień, w tym opiekunów. A kiedy gryzie, gryzie mocno, do krwi. Co się zadziało, że tak to wygląda? Jego życie, mimo że opiekunowie starali się zapewniać mu, ze swojego punktu widzenia, wszystko żeby czuł się z nimi dobrze, jest pełne napięcia. Ten schemat powtarza się na konsultacjach dość często, więc zbiorę tu to z grubsza w całość.
Kto zna to z własnego doświadczenia, wpadł w tę pułapkę i popełnił choć część z tych błędów? :-)

Zwykle kiedy w domu pojawia się pies z adopcji, domownicy chcą mu wynagrodzić to co go spotkało wcześniej, więc ciągle się nim interesują, dotykają, mówią, wołają go i proponują przeróżne, najczęściej bardzo dynamiczne, aktywności. Przecież on też ciągle na nich patrzy, więc na pewno tego chce. Wcześniej miał życie smutne, więc teraz będzie miał wesołe. Ze szczeniaczkami z hodowli popełniane są podobne błędy, tyle że tu nie trzeba im niczego z przeszłości wynagradzać. Opiekunowie więc dotykają psa zbyt gwałtownie, tarmoszą, mówią za dużo i wysokim tonem. Chcą dobrze i naprawdę go lubią. A pies jest ciągle pobudzony. Ludzie tłumaczą sobie, że ma nadmiar energii, który musi gdzieś spożytkować, więc najczęściej rzucają mu piłkę i w domu i na spacerach. Najlepiej żeby jeszcze piszczała i świeciła. Te "spacery" to z reguły 3 krótkie wyjścia dziennie na trawnik w celu porzucania piłki, bo pies musi się wybiegać i to jedyne co pozwala odwrócić jego uwagę od psów i ludzi, na których bez piłki zaczął się rzucać, więc dotychczasowe spacery stały się problemem i zostały zamienione na bieganie po trawniku. Ilu opiekunów radzi sobie w ten sposób? Mnóstwo. Jak mamy coś od czego pies jest uzależniony, łatwiej jest nad nim panować. Piłka, szarpak, smaczki, cokolwiek, byle pies fiksował się na tym, a nie skupiał na otoczeniu. Trudno w tym wszystkim, żeby pies radził sobie z emocjami i miał szansę myśleć i zachować się rozsądnie w zwyczajnych sytuacjach. W domu najczęściej śpi w łóżku i warczy kiedy jedno z opiekunów chce do niego wejść, na kanapie siedzi zawsze pomiędzy nimi, a oni, głaszcząc go i czochrając, nie widzą jaki jest napięty i że to proszenie się o kłopoty. Dodajmy do tego często posłanie pod włączonym praktycznie non stop telewizorem i/lub biegające dzieci. Goście nie mają najczęściej prawa wejść do mieszkania, chyba że po zapoznaniu na zewnątrz kiedy pies im na to pozwoli, ale jak już wejdą, najlepiej żeby się nie ruszali, siedzieli jak trusie i nie narażali na atak. Czasem karmiony jest z ręki bo inaczej nie zje. Albo ma miskę spowalniającą bo pochłania jedzenie, najczęściej suche groszki, aż się dławi. Zabierany jest też często wszędzie z którymś z opiekunów - do pracy, sklepu, knajp, więc nie ma nawet kiedy się wyciszyć i odpocząć. Wszystko kręci się wokół psa, więc jego organizm nie ma szans na wyregulowanie. I z punktu widzenia opiekunów, niby dają mu oni wszystko co psu potrzebne - miłość, mnóstwo uwagi, głaski, bieganie które tak "uwielbia", jedzenie, nawet miejsce w łóżku, ale to kompletnie nie działa. I nie ma prawa zadziałać, bo nie tego potrzebują psy. Nie ma tu spokoju, odpoczynku, przestrzeni dla siebie, długich swobodnych spacerów, kontaktów społecznych, możliwości wyboru, ale i granic oraz zasad, czyli tego wszystkiego co jest potrzebne psom do życia w równowadze. Za to jest życie w nadmiernej ekscytacji, nerwowości i stresie, co prędzej czy później w jakiś sposób będzie trzeba odreagować. I na koniec coś czego nikt nie lubi słyszeć - nie będzie to winą psa.

Jeśli Twój pies ma problemy, od jakiegoś czasu nad nimi pracujesz, ale coś nie działa, zgłoś się na konsultację. Nie wstydź się, że coś nie wychodzi, wszyscy popełniamy błędy, najważniejsze to zdać sobie sprawę z tego jakie i z tym potem pracować 🙂.

25/02/2026

Ostatnio robiłam porządki na telefonie i znalazłam kilka filmów z różnymi, przypadkowymi spotkaniami psów z konsultacji i spacerów. I patrząc na to co się dzieje i w realu i na psich grupach czy stronach, wklejam niżej fragment mojego tekstu z jakiegoś starego posta.

Ludzie często nie pozwalają psom się komunikować i przerywają interakcje kiedy tylko pojawia się ich własne poczucie dyskomfortu związane z obawami, że za chwilę na pewno wydarzy się coś złego. Według wielu osób interakcja między psami powinna się kończyć jeszcze zanim się na dobre zacznie. Psy chcą do siebie podejść i ledwie się zbliżą, zaraz są odciągane albo odwoływane. No bo już wystarczy, bo za dużo, za bardzo się napiął, zjeżył, znieruchomiał, krzywo spojrzał, zastrzygł uchem, za długo wącha mu odbyt, boi się, czy po prostu już wystarczy bo my tak decydujemy.

Nasze zachowanie, emocje i nastawienie mają przełożenie na to jak zachowają się psy. To czy potrafimy ocenić sytuację i czy wiemy jak postępować, na co zwrócić uwagę, na co pozwolić a kiedy się jednak wtrącić i, jeśli już, to w jaki sposób, ma ogromny wpływ na przebieg każdego spotkania. Jeśli od początku będziemy tworzyć napięcie, jest większa szansa, że nic z tego nie wyjdzie.

Jeśli Twój pies ma problem w kontaktach z psami, a ty oblewasz się zimnym potem na samą myśl o spacerze i spotykaniu psów, odezwij się, spotkajmy się na konsultacji 🙂

16/02/2026

Trzy dni temu byłam z Burbonem na kontroli serca. Wybraliśmy się tam komunikacją.
Jest to zawsze mała wyprawa i jestem nią przebodźcowana ja, a co dopiero on. Ale jako, że ma codziennie spacery po łąkach, lesie (w najgorszym przypadku, jak ostatnich kilka dni po mojej operacji, kiedy nie mogłam daleko chodzić, po zielonych terenach na Ursynowie), ma też zasoby żeby poradzić sobie raz na 3-4 miesiące z jazdą metrem, tramwajem i przejściem kilkuset metrów głośnymi, ruchliwymi ulicami Pragi.

Współczuję psom, które mieszkają w takich miejscach. Szliśmy jakieś 900 metrów z przystanku do lecznicy i nie było po drodze ani jednego większego trawnika, dopiero bliżej lecznicy. Beton, beton i jeszcze raz beton.

Zawsze jak jestem w miejscu gdzie do najbliższej cichej, zielonej przestrzeni jest kawał drogi, jest mi zwyczajnie szkoda tych wszystkich mieszkających w takim otoczeniu psów. Burbon jest psem dość pewnym siebie i ciekawskim. Interesuje go wszystko, lubi zajrzeć w każde miejsce, daje więc radę w takich sytuacjach, a znajduje się w nich dosłownie 4 razy w roku. A wyobraźmy sobie psa lękowego albo reaktywnego, wrzuconego na stałe w takie środowisko, w miejsce gdzie nie ma szans, żeby mógł odetchnąć i się wyregulować.

Znam zresztą trochę takich psów, również takie, których opiekunowie nie byli skłonni do wprowadzenia zmian i zabierania ich w spokojne otoczenie, najlepiej za miasto, przez wieczny brak czasu, a potem byli źli, że problemy się pogłębiają i pani Kasia nie rozwiązała ich magicznie podczas jednej wizyty. Bo przecież spacery w spokojnej przestrzeni to fanaberia, a pies ma sobie radzić tu gdzie mieszka i zawsze dobrze zachowywać. Mhm... Tylko, że te spacery to podstawa.

Po wizycie, jak zwykle poszliśmy odetchnąć do parku, tylko tym razem nie Skaryszaka, a dla odmiany Praskiego. No cóż, nie podobało się nam obojgu 🤷 Park Praski jest, jak na nasze standardy, dość mały, do tego teraz zimą, jak nie ma liści na drzewach, głośny. Burbon szybko stwierdził że bez sensu i wracamy.

Trudno uwierzyć, ale po tej wyprawie, tłumach ludzi i kakofonii dźwięków, nawet nasz zwykły, popołudniowy, osiedlowy spacer był relaksujący.

Mieszkam w mieście. Od zawsze. Moje psy, odkąd są ze mną, też. Na szczęście mieszkam na spokojnym osiedlu, w takim miejscu, gdzie mam dostęp do różnych, większych i mniejszych zielonych terenów i rzut beretem do łąk i lasu. Bardzo dbam o te spacery, ale także odpoczynek w domu, ciszę i parę innych rzeczy. To wszystko sprawia, że żyje nam się w miarę spokojnie, moje psy nie są sfrustrowane, nie mają większych problemów i potrafią się zachować i odnaleźć w różnych sytuacjach. Nie wierzcie w bzdury jakie niektórzy wypisują o Miłym Psie, że jak się umówicie na konsultację, to w pierwszej kolejności każę wam się wyprowadzić na wieś. Nie jest tak, zabrakłoby wsi 😉 Są oczywiście psy, które w mieście się nie odnajdują kompletnie i nie powinny były się tam w ogóle znaleźć, ale to temat na inny post. Niestety też miasto się coraz bardziej zagęszcza, znikają kolejne zielone przestrzenie zastępowane nowymi blokami, coraz mniej jest miejsc gdzie można iść z psem i odetchnąć. A psom jest coraz trudniej w takim środowisku. Dlatego jeśli już decydujecie się na psa mieszkając w mieście, a szczególnie w głośnym i tłocznym miejscu, to waszym obowiązkiem jest zapewnić psu regularne spacery w spokoju i ciszy i to będę zalecać zawsze. Jeśli mieszkacie w domu z ogródkiem, zresztą też, bo dobry spacer jest koniecznością. Nie dlatego że chcę utrudnić życie wam, tylko chcę je ułatwić waszym psom.

Jeśli uważasz, że behawiorysta / zoopsycholog, jako że płaci mu się za konsultację, powinien "wytresować" ci psa na jedn...
20/01/2026

Jeśli uważasz, że behawiorysta / zoopsycholog, jako że płaci mu się za konsultację, powinien "wytresować" ci psa na jednym spotkaniu i pies już podczas pierwszej wizyty ma na zawsze zmienić zachowanie mimo szeregu twoich uchybień w wychowaniu i niechęci do zmiany czegokolwiek, nie umawiaj się na konsultację. Będziesz rozczarowany. Behawiorysta to nie magik, nie przychodzi z czarodziejską różdżką i nie sprawi, że pies w jednej chwili zejdzie na zawsze z emocji, powie "ok, przepraszam, już nie będę" i zapomni o frustracji i niezrozumieniu w jakich żyje od roku, dwóch czy pięciu. Psy nie mają przycisku on/off.

Jeśli nie jesteś otwarty na dialog, uważasz, że opowiedzenie o swoim psie nie ma znaczenia i pytania jakie zadaję są bez sensu, bo zgłosiłeś się tylko z jednym, konkretnym problemem, chcesz natychmiast rozwiązania i wiesz lepiej jak mam pracować, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli nie jesteś gotowy na wysłuchanie tego co jest ważne w życiu z psem, jakie ma potrzeby, na co zwracać uwagę, czego unikać, co na co wpływa i z czego wynika, skąd się biorą problemy, jak im zaradzić oraz na przyjęcie zaleceń, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli nawet niezbędne minimum to według ciebie fanaberie i nie uważasz, że musisz coś zmienić, bo to behawiorysta, skoro bierze kasę, powinien naprawić ci psa, najlepiej już tu i teraz, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli nie uważasz, żeby zmiana w twoim podejściu do psa i danie mu od siebie czegoś poza dachem nad głową i miską suchych groszków mogły przenieść się na waszą relację, komfort jego życia, a co za tym idzie miałyby odzwierciedlenie w jego zachowaniu, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli uważasz za nie w porządku zwrócenie uwagi na fakt, że to jak zachowujesz się przy psie i w stosunku do niego, twoja intensywność, gesty, głos, to jak żyjecie, jak postępujesz i co mu dajesz wpływa na jego samopoczucie, a więc także zachowanie, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli wychodzisz z założenia, że wszystko robisz dobrze i nie musisz nic zmieniać, a pies ma problemy, bo po prostu taki już jest i ktoś za ciebie ma to załatwić, bo zapłaciłeś, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli chcesz porównywać swojego obecnego psa do poprzednich czy do psów sąsiadów i twierdzisz, że inne przecież mają gorzej i żyją, nie umawiaj się na konsultację.

Jeśli uważasz, że wszystko wiesz lepiej, bo całe życie miałeś psy, to powinieneś sobie doskonale poradzić w takim razie sam, więc tym bardziej nie umawiaj się na konsultację, szkoda naszego czasu i nerwów.

Jeśli nie masz fizycznych czy czasowych możliwości, żeby zapewnić psu niezbędne minimum spacerów i uważasz, że 14 godzin przerwy między spacerami jest w porządku, to przede wszystkim nie bierz psa. I sam nie idź 14 godzin do toalety. Oraz, jak wyżej - nie umawiaj się na konsultację.

Ale za to jeśli:
- lubisz swojego psa i zależy ci na nim,
- jesteś otwarty na zmiany i wiedzę,
- chcesz się dowiedzieć skąd się biorą wasze problemy,
- chcesz zrozumieć co możesz zrobić, żeby poprawić jakość waszego życia i relację,
- marzą ci się spokojne i przyjemne spacery, na których odetchniesz zamiast się frustrować,
- rozumiesz, że wszystkie zmiany wymagają czasu,
- chcesz nauczyć się czytać i rozumieć psią komunikację,
- chciałbyś dowiedzieć się jak pomóc swojemu psu poczuć się lepiej,
- jesteś gotowy na zalecenia i na przepracowanie problemów, bo wiesz, że nikt tego za ciebie nie zrobi - w końcu to ty jesteś tą osobą, która żyje z psem i obserwuje go codziennie,
- szukasz fajnych, stabilnych spacerowych psich (i ludzkich 🙂) towarzyszy,
to jak najbardziej zapraszam na konsultację 🙂❤️

Bardzo dobry tekst Marty dotyczący adopcji 👍
17/01/2026

Bardzo dobry tekst Marty dotyczący adopcji 👍


Jeśli serce ci drgnie, a rozum da mu zielone światło i zdecydujesz się na adopcję psa 🙂, mam kilka sugestii, które mogą ułatwić wam rozpoczęcie życia razem.

- na początek daj mu SPOKÓJ i wygodne legowisko w spokojnym miejscu
- nie zaczynaj od „wszystkiego” i dalekich wypraw tylko od poznania domu i najbliższej okolicy
- przedstaw go sąsiadom, ale niekoniecznie od razu wszystkim krewnym i znajomym królika - dawkuj audiencje!
- nie idź w gadżety tylko w dobre spacery, dobre psie towarzystwo i dobre jedzenie (nie chrupki)
- nie idź do szkoły ani w psie sporty
- stawiaj granice i informuj o zasadach, ale też szanuj przestrzeń i granice psa
- adoptuj psa dorosłego
- jeśli to ma być kolejny pies w domu, weź pod uwagę przede wszystkim komfort dotychczasowych mieszkańców i nawet zrezygnuj z adopcji!
- dlaczego adoptuj a nie kupuj czyli o kompromitacji hodowli, nadprodukcji psów i tysiącach psów każdej rasy, wieku, wielkości czekających w schroniskach, fundacjach, hotelikach, na łańcuchach.

Niezależnie od tego, czy to pies zgarnięty z ulicy/lasu czy ze schroniska, tym, czego najbardziej będzie potrzebował w nowym domu, odtąd waszym wspólnym, jest 👉 SPOKÓJ. Nie musi trafić na przysłowiową kanapę ani tym bardziej do łóżka. Musi mieć wygodne legowisko w spokojnym miejscu - nawet w osobnym pomieszczeniu. Musi mieć prawo odpoczywać w nim - nienagabywany co chwilę, nie zagadywany, nie dotykany. Musi mieć czas na spokojne zapoznanie się ze swoim nowym domem - obejście wszystkich pomieszczeń, całego podwórka, terenu wokół domu. Musi móc zrobić sobie coś w rodzaju skanu całej okolicy, w swoim tempie, bez pośpiechu - tak samo jak my, gdy trafiamy w nowe miejsce.
👉 Jeśli nie mieszkasz w koszmarnym centrum miasta, spacery zaczynasz od najbliższej okolicy - poznania zapachów, sąsiadów - także ludzkich, by wiedzieli w razie czego, że ten nowy mieszkaniec to twój podopieczny. Dopiero potem ruszasz na dalsze wyprawy - także samochodem.
👉 Nie musisz zasypywać nowego domownika hałdą gadżetów, zabawek, sprzętu - wszystkim, co podrzuca ci internet albo miła pani w sklepie. Wygodne, nie za małe legowisko i miski, które nie będą hałaśliwie przesuwały się po podłodze - wystarczą. Smaczne, naturalne mokre jedzenie. W razie potrzeby pluszaki - z odzysku, second handu. Potem, w miarę poznawania psa i jego potrzeb możesz zaopatrywać się w kolejne akcesoria. Ale najważniejsze będą stosowne do wieku i upodobań porządne spacery i kontakty psa ze światem i psim towarzystwem.
👉 Pomimo zrozumiałych emocji towarzyszących wydarzeniu, masz nie męczyć psa nadmierną opiekuńczością, ale też jasno sygnalizować, jeśli jakieś zachowanie jest niepożądane.
👉 Nie zaczynaj waszego życia od zapisania się do szkoły, ani od ćwiczeń i treningów, a będziesz mieć normalnego psa. Daj mu ochłonąć, okrzepnąć w nowej sytuacji, obserwuj i ucz się go, szanuj jego przestrzeń osobistą. Kieruj się INTUICJĄ. Przypomnij sobie, jakie normalne psy mieliśmy dawniej.
👉 Najważniejsze - możesz popełnić mnóstwo błędów w tym pierwszym okresie - trudno, zdarza się. Podnieś się, otrzep i idź dalej. 💪✌️🙂

👉 Ja osobiście zachęcam do adopcji psów dorosłych, dojrzałych, czasem wręcz starszych - zwłaszcza jeśli to twój pierwszy pies. Teoretycznie starszy pies to zobowiązanie na krótszy czas, a szczeniak - na minimum kilkanaście lat, ale życie pisze różne scenariusze i nie zawsze ten, kto jest młody żyje długo, a ten, kto starszy krótko. Dlatego nie kieruj się obawą, że starszy pies szybko umrze i będziesz cierpieć. Ważna jest jakość czasu spędzonego razem, długość - na drugim miejscu.
Co jeszcze? Starszy pies nie jest już zapisaną, oczywistą kartą - możesz go odkrywać na nowo każdego dnia, a on będzie się zmieniał - tak samo jak szczeniak, a często nawet ciekawiej.
(Może być i tak, że dopiero po czasie, w naturalnych domowych warunkach pies otworzy się i pokaże swój charakter. Dlatego tak ważne jest ustalenie z nim od początku zasad, jakie nam odpowiadają. )
👉 Nie musisz wybierać i „ratować” psa najtrudniejszego, lękowego - schroniska i fundacje pełne są psów fajnych, spokojnych. Znając wiele z nich, nie mogę się nadziwić, że ludzie nie stoją po nie W KOLEJKACH.

👉 Jeśli dołączasz psa do psów i kotów, które już z Tobą żyją, weź pod uwagę przede wszystkim ich komfort i nawet zrezygnuj z adopcji lub dobierz nowego domownika bardzo uważnie!

👉 Dlaczego lepiej jest adoptować psa niż kupować z hodowli? Bo mamy do czynienia z perfidną nadprodukcją psów w hodowlach - dla zysku - a schroniska i fundacje pakują już psy niemal piętrowo. I kogo pakują? Często bardzo fajne psy, które miały w życiu pecha - urodziły się w złym czasie i miejscu, trafiły do złych ludzi albo dobrych, którzy zachorowali a czasem umarli. Psy wszystkich ras, hybryd i mieszanek, każdej wielkości, w każdym wieku czekają na adopcję. W dzisiejszych czasach kupowanie psa z hodowli stało się nieetyczne - właśnie przez pazerność i kompromitację hodowców (internet jest zalany tekstami na ten temat w związku z niedawnym ujawnieniem makabry w jednej z renomowanych hodowli, dlatego nie rozwijam tego wątku tylko polecam lekturę).






Na zdjęciu Sophia - znalazła dom

Taki to był właśnie ten rok, a teraz i Wam i sobie życzę najlepszego 2026 🐕🙂 No bo musi być najlepszy, prawda? Nie było ...
31/12/2025

Taki to był właśnie ten rok, a teraz i Wam i sobie życzę najlepszego 2026 🐕🙂 No bo musi być najlepszy, prawda?

Nie było to łatwe podsumowanie i zabierałam się do niego jak pies do jeża, jak zresztą ostatnio do każdego posta i wielu innych rzeczy. I co napisałam to kasowałam, odkładałam przez kolejne tygodnie. Ale jako że dziś zamykamy rok, to w końcu jest i podsumowanie.

Szczęśliwego Nowego Roku! 🐶 I Sylwestra bez fajerwerków ✋❌

18/12/2025

Przypominam ważny post.

Obserwuję od jakiegoś czasu niepokojący trend izolowania szczeniaków od innych psów. Często kiedy przychodzę na konsultację do szczeniaka okazuje się, że nie ma on praktycznie żadnych kontaktów z psami, gdyż opiekunowie skupiają się głównie na tym, żeby on z kolei skupiał się tylko na nich a resztę świata ignorował. Najczęściej są to zalecenia z internetowych psich grup. Bywa też, że taki dzieciak ma kontakty, ale tylko na ogrodzonym osiedlu na trawniku pod blokiem, zazwyczaj z jednym czy dwoma psami mieszkającymi po sąsiedzku, które często same mają problemy, a takie interakcje polegają najczęściej na skakaniu po sobie i bieganiu do upadłego na mocno ograniczonej przestrzeni.

I jeden i drugi model wychowania psa na spokojnego, miłego i stabilnego jest skazany na porażkę.

W pierwszym wychowujemy sobie słabego, niepewnego siebie kontrolera, który za chwilę będzie rzucał się i obszczekiwał szaleńczo każdego napotkanego psa (a często też ludzi), co będziemy tłumaczyli agresją lękową, smyczową, bądź jakąś traumą. W drugim chowamy sobie psa, którego nakręcać będzie wszystko, który będzie niedelikatny i nie będzie szanował granic innych. Nie polecam tej drogi.

Najczęściej nasze oczekiwania względem szczeniaka przerastają jego możliwości. Opiekunowie chcieliby, żeby wszystko działało od razu i za każdym razem, czytają porady na psich grupach, często sprzeczne, wprowadzają je w życie, a później m.in. dlatego mamy mnóstwo psów, którym nic nie wolno, które nie potrafią się kompletnie komunikować i zachować w zwyczajnych, codziennych sytuacjach, szczekają jak oszalałe na widok każdego psa, nie radzą sobie z emocjami i frustracją.

Pozwólcie szczeniakowi zawierać znajomości, poznawać psy i ludzi, nie alienujcie go od całego świata, bo to tylko przysporzy i jemu i wam problemów. Umawiajcie się na spacery z ODPOWIEDNIMI psami. Przepis na wychowanie fajnego psa jest najczęściej dość prosty, za to my mamy tendencję do komplikowania prostych rzeczy.

Jeśli nie możecie się odnaleźć w zalewie informacji i nie wiecie jak sobie poradzić ze szczeniakiem, zapraszam na konsultację 🙂

29/10/2025

Lolek ma około 4 lat, jest niewidomy prawdopodobnie od urodzenia, a do obecnego domu trafił w połowie marca. No i co tu mogę więcej powiedzieć na wstępie - lepiej trafić nie mógł ❤️

Lolek na początku miał ogromny problem z emocjami, uważał też, że nie wszystkim wolno np. chodzić po domu czy siedzieć na kanapie 😉 Musieli sobie więc z opiekunami to wyjaśnić, ale kiedy już stało się jasne co komu wypada, a co niekoniecznie, a Lolek poczuł się bezpieczniej, życie stało się prostsze.

Opiekunom Lolka od początku zależało na tym, żeby nauczyć się go rozumieć, traktować jak zdrowego psa, nie ograniczać go mimo jego niepełnosprawności i dać mu po prostu dobre życie. Lolek jeździ więc na spacery za miasto, ma kumpli, a jest towarzyski, po osiedlu chodzi luzem i ma lepiej niż niejeden pies.

Niech podsumowaniem będą słowa opiekunki Lolka z lolkowej strony na ig 🙂

"Kiedy podejmowaliśmy decyzję o adopcji Lolka usilnie szukałam jakiegoś konta przedstawiającego realia życia z psem niewidomym. Jak się nim zająć, na co przygotować, jakie mieć podejście, co mu zapewnić żeby czuł się dobrze...
Na szczęście żadnego takiego konta nie znalazłam, Lolka adoptowalismy i zdecydowaliśmy się na wsparcie Kasi która pomogła nam zrozumieć, że żadne konto dedykowane opiece nad psem z niepełnosprawnością nie jest nam potrzebne 🙂
Lolek w rzeczywistości potrzebuje dokładnie tego, czego każdy inny pies - miłości, obopólnego zaufania (nie tylko naszego w stosunku do Lolka, że nie zrobi niczego głupiego i ma głowę na karku, ale również (a może i przede wszystkim) Lolka do nas - że jesteśmy jego ludźmi, oczami, których czasem potrzebuje, że nie damy mu zrobić krzywdy i pomożemy kiedy tego potrzebuje oraz pozwolimy poradzić sobie samemu, kiedy wiemy, że da radę), kontaktów z innymi, miłymi psimi kumplami, czy spokojnego poznawania świata "po swojemu" poza miejskim hałasem. Co tu dużo mowić - Lolek potrzebuje (i na to zasługuje) by być psem i mieć ludzi, którzy to rozumieją i dążą do tego by ten luksus bycia psem zapewnić."

I tak sobie myślę, że Lolek ma całkiem luksusowo 😉

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Miły pies umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Miły pies:

Udostępnij