19/07/2026
Na zdjęciu widzicie mojego podopiecznego Gerritka, z którym pracuję od końca marca. I właśnie trzeba było wymienić wypełnienie w siodle, bo konik pierwszy raz od dawna urósł w pleckach! Jeśli tendencja się utrzyma niedługo czeka nas wymiana lęku na większy. Saddlefitterka pochwaliła, że topline się poprawia, a weterynarz ostatnio odnotowała poprawę w ruchu, więc postanowiłam się tym pochwalić 🥹
Gerrit potrzebował wydłużenia, ponieważ ruszał się niczym odbijająca piłeczka w górę, bardzo efektownie machając nogami. Jak wiadomo nie da się pozbierać konia skróconego, najpierw trzeba pokazać mu drogę do dołu i do przodu. Dla mnie ważnym elementem jest też praca z ziemi, podczas której można zindentyfikować, jak koń czuje swoje ciało. Tam pracowałam po prostu nad rytmem i rozluźnieniem i rozruszaniem łopatek na boki. Podobnie pod siodłem szukamy wciąż reakcji na pomoce aktywizujące. Dodatkowo wprowadziłam zwrot na przodzie, ustępowania od łydki i łopatki do wewnątrz, co pomogło konikowi poczuć, że ma zadnie nogi. Pacjent świetnie reaguje na taką pracę i zaczyna rozumieć, że można używać ciała inaczej - spokojniej i obszerniej. Dla mnie takie zmiany to ogromna motywacja do dalszej roboty. Wspaniale jest również to, że mam klientów, którzy chcą realizować plan i są zmotywowani do nauki i systematyczności jak właścicielka Gerritka Monika Machera-Zahorowska 🙏🥹🤸♀️