02/05/2026
Wjeżdża zaległa rolka z treningu z Gerdem Heuschamannem. Jeździłam na jego szkolenia od 2015 roku jako słuchacz, ale zawsze było to gdzieś daleko - Wrocław, Gdańsk, Kaszuby. W związku z tym, kiedy nadarzyła się okazja, żeby wziąć udział jako uczestnik z koniem, bo Gerd odwiedził nasze rejony, długo się nie zastanawiałam. Było to ciekawe doświadczenie, bo musiałam cofnąć się do podstaw, ale też z takim problemem się zgłosiłam - od lat borykam się z niestabilnym kontaktem i brakiem przepuszczalności u Arnolda. Jest to koń po karierze wyścigowej, który od początku nie przyjmował wędzidła i machał głową. Dziś jesteśmy w zupełnie innym punkcie, ale nie czuję, że odrobiłam podstawy wystarczająco - dekadę temu głównie interesowały mnie skoki 🤗Gerd zwraca dużą uwagę na delikatność prowadzenia i klarowność sygnałów, koń musi uruchomić plecy, aby dalsza praca nad punktami skali szkoleniowej mogła być realna. Jestem wdzięczna za wszelkie wskazówki co do mojego dosiadu i działania pomocy. Nie podobało mi się natomiast, że Gerd zmienił mojemu koniowi wędzidło (miałam proste syntetyczne) na metalowe podwójnie łamane (bo takie ktoś miał akurat), nie patrząc nawet, jak mój koń pracuje na własnym, ponieważ uważa on, że wędzidła gumowe/proste nie nadają się do jazdy. Ja się z tym zgodzić nie mogę. Zalecił mi wymianę wędzidła na pojedynczego Sprengera (czyli takie, jakie miałam wcześniej przez dwa lata).
Konsultacje to nie jest miejsce na dyskusje, przyjeżdża się wysłuchać wskazówek prowadzącego. Z szacunku do niego nie wchodziłam w polemikę na ten temat. Wiedza na temat wędzideł idzie do przodu i nie ma uniwersalnego wędzidła dla każdego konia. Tak jak nie jeździ się na wszystkich koniach w tym samym siodle. Zostałam z jeździecką pracą domową do odrabiania, postaram się tym razem wykonać ją solidnie, co do wędziła - będę szukać tego właściwego.
Za miłe towarzystwo podczas konsultacji dziękuję .magdalenazamojska oraz