21/04/2026
Stoisz przed wyborem czy kastrować swojego psa? Może zastanawialiście się, dlaczego po kastracji niektóre psy stają się bardziej spokojne, drugie lękliwe, a jeszcze inne tracą "swoją iskrę" i flow?
Jeśli Cię interesuje ten temat to zapraszam. Około 5-6 minut zajmie Ci przeczytanie mojego felietonu w którym postaram się przedstawić moje spojrzenie z trzech różnych perspektyw.
Przez wiele lat sama byłam święcie przekonana, że kastracja to dowód odpowiedzialnego opiekuna i uniwersalne rozwiązanie problemów.
Dzisiaj, po latach pracy z setkami psów (w tym z trudnymi przypadkami i z psami służbowymi), patrzę na to zupełnie inaczej.
Kastracja nie jest ani złem, ani panaceum.
To poważna, nieodwracalna ingerencja w mózg i hormony psa, więc zasługuje na spojrzenie 360°.
Jeszcze kilkanaście lat temu, zaczynając swoją przygodę jako wolontariusz (m.in. na warszawskim Paluchu w żółtych boksach) byłam przekonana, że kastracja to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych narzędzi zarówno w walce z bezdomnością, jak i w radzeniu sobie z problemami behawioralnymi. Dziś, po latach pracy z setkami psów jako behawiorysta, zoopsycholog i technik weterynarii, moja perspektywa znacząco się zmieniła.
W Centrum Behawioralnym 360° nie idę na skróty. Patrzę na ten zabieg tak, jak na to zasługuje: jako na nieodwracalną ingerencję w układ hormonalny, który reguluje nie tylko rozród, ale również emocje, motywację i integralność fizyczną psa.
Nie jestem przeciwko kastracji. Nie jestem też za nią w każdej sytuacji. Jestem za rozważnym, indywidualnym podejściem 360°, które szanuje biologię, rasę, wiek, stan zdrowia i realne warunki życia konkretnego psa.
Systemowy przymus kontra indywidualna biologia.
Perspektywa schroniskowa, którą znam z pierwszej ręki, rządzi się prawem skali. Tam kastracja jest koniecznością wynikającą z przepisów ustawy o ochronie zwierząt, jedynym realnym sposobem na ograniczenie powodzi bezdomności bo system jest niewydolny. Ale przenoszenie tej „etyki schroniskowej” na psa domowego z odpowiedzialnym opiekunem to błąd merytoryczny.
Oczywiście istnieją sytuacje graniczne jak np. psy uciekające, domy z wieloma psami, słabe ogrodzenia czy opiekunowie, którzy obiektywnie nie radzą sobie z rują. W takich przypadkach decyzja wygląda inaczej. Jednak dla większości psów żyjących w stabilnym domu mamy ten luksus i obowiązek patrzenia indywidualnie na rasę, płeć, wiek dojrzewania i profil behawioralny.
Jak to wygląda od strony medycznej i co naprawdę zabieramy wraz z gonadami? Endokrynologia lęku?
Największy mit, z którym się pewnie wszyscy spotykamy, to przekonanie, że kastracja „wycisza” psa. To poważne uproszczenie. Testosteron i estrogeny to neurosteroidy.
U samców testosteron moduluje reakcje na stres i u części psów wspiera odporność emocjonalną. Najnowszy przegląd systematyczny z 2025 r. (Arroube & Pereira) wskazuje, że u wielu psów po kastracji obserwuje się wzrost lękliwości, fobii dźwiękowych oraz agresji defensywnej (lękowej). Pies niekoniecznie staje się „grzeczniejszy” a może stać się bardziej bezbronny wobec świata.
U suk sytuacja jest jeszcze bardziej złożona. Brak progesteronu w fazie metestrus może u niektórych suk nasilać cechy „twarde” i reaktywne. Dodatkowo, w literaturze behawioralnej opisuje się u części kastrowanych suk tzw. efekt „męskiej suki”, czyli maskulinizację zachowania wynikającą z braku progesteronu i względnej przewagi androgenów produkowanych przez nadnercza. Może to objawiać się m.in. zwiększoną agresywnością, bardziej męskim stylem oznaczania terenu moczem czy ogólną zmianą charakteru. Farhoody i in. (2018) w dużym badaniu nie znaleźli ogólnego wzrostu agresji wobec znajomych, ale zaobserwowali niewielki wzrost agresji wobec obcych, szczególnie przy kastracji w wieku 7-12 miesięcy.
Medycyna oparta na dowodach przedstawia również inną "ciemną" stronę profilaktyki.
Argument „kastrujemy dla zdrowia” jest prawdziwy, ale jednostronny.
Kastracja przed pełną dojrzałością szkieletową (u dużych ras nawet do 18–24 miesięcy) zaburza zamykanie nasad kości długich i jest to fakt potwierdzony w wieloletnich badaniach zespołu prof. Harta. Efekt? Zmieniona biomechanika i wyższe ryzyko zerwania więzadła krzyżowego (CCL) oraz dysplazji, szczególnie u ras dużych.
W kwestii nowotworów sytuacja jest silnie rasozależna. Badania Harta (2020 oraz aktualizacja 2024 - 35 ras!) pokazują, że u niektórych ras (m.in. Golden Retriever, Vizsla, Rhodesian Ridgeback) wczesna kastracja zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka, chłoniaka czy guz z komórek tucznych. Jednocześnie chroni przed łagodnym przerostem prostaty czy ropomaciczem.
Klasyczny argument o raku sutka również nie jest już tak jednoznaczny. W najnowszym przeglądzie systematycznym, Guirguis i in. (2025) przeanalizował 13 prac i w sześciu z nich nie stwierdzono ochronnej roli wczesnej kastracji. Dowody na szeroką „profilaktykę” są słabe i niejednoznaczne.
Ponadto brak hormonów gonadalnych zaburza gospodarkę leptyny i greliny a pies realnie odczuwa większy głód i ma wolniejszy metabolizm. Otyłość po kastracji to często nie tylko „zaniedbanie opiekuna”, ale efekt zmiany biochemii organizmu.
Behawioralne spłaszczenie i utrata flow.
U psów pracujących czy sportowych, kastracja może okazać się „behawioralnym spłaszczeniem”, które na jej skutek mogą stracić iskrę, motywację i chęć do pracy. Za przyklad takich badań można podać opracowanie Fattah, A.; Hamid, S. nad psami policyjnym (owczarkami niemieckimi), gdzie gonadektomia miała niekorzystny wpływ na szkolenie.
Dla właściciela „kanapowca” może to brzmieć jak zaleta. Dla kogoś, kto chce w pełni wykorzystać potencjał genetyczny i psychiczny psa brzmi jak realna strata.
Kiedy więc rozważać kastrację? Analiza 360°
Mając na uwadze złożoność tematu, kastracja ma sens przede wszystkim wtedy, gdy:
Z perspektywy medycznej (moje doświadczenie z lecznicy) istnieją konkretne wskazania kliniczne: ropomacicze, nowotwory jąder, cysty jajników lub inne stany, w których korzyści wyraźnie przewyższają ryzyka.
Z perspektywy behawioralnej pies wykazuje ekstremalny hiperseksualizm, który realnie uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie w rodzinie. W takich przypadkach zawsze warto porozmawiać z lekarzem weterynarii o odwracalnym implancie desloreliny (kastracji chemicznej) jako test reakcji organizmu. Nie ma ona co prawda przełożenia na porównanie 1:1 z kastracją chirurgiczną, ale może dać podgląd czy dojdzie do zmiany pożądanego zachowania. Nie jest jednak również pozbawiona skutków ubocznych o których powinien poinformować Cię lekarz.
Pies jest w pełni dojrzały fizycznie i stabilny psychicznie, a opiekun świadomie akceptuje zarówno potencjalne korzyści, jak i ryzyka.
Moja misja w Centrum Behawioralnym 360°
Zanim położysz psa na stole operacyjnym, zadaj sobie pytanie: co naprawdę chcę naprawić? Następnie skonsultuj to ze specjalistą.
Jeśli to brak przywołania - kup dłuższą linkę i zapisz się na trening.
Jeśli to agresja do innych psów - zrób badania krwi (tarczyca!), skonsultuj się z zoopsychologiem i pracuj nad emocjonalnym opanowaniem.
Jeśli to „zdrowie” - sięgnij po najnowsze badania, a nie ulotki sprzed 20 lat.
Odpowiedzialność to nie tylko „brak szczeniąt”. To świadoma zgoda na to, jakim psem jest Twój podopieczny wraz z całym jego hormonalnym dobrodziejstwem inwentarza. Badania (w tym Hart 2024) pokazują jasno.
Nie ma jednej uniwersalnej recepty. Jest tylko perspektywa z jakiej na to spojrzysz.
Jeśli dotrwaliście do tego momentu, to może chcecie się również czymś podzielić?
Jakie są Wasze doświadczenia? Czy decyzja o kastracji była u Was podyktowana medycyną, behawiorem, czy presją otoczenia? Zauważyliście zmiany w charakterze Waszych psów, o których wcześniej nikt Wam nie wspominał? Chętnie poczytam o tym w komentarzach pod postem 👇🏻👇🏻👇🏻