11/02/2026
Jak często napotykacie w mediach hasło “nie kupuj, adoptuj”? Obstawiam, że jako miłośnicy zwierząt widzicie je dosyć często.
Hasło to bez wątpienia ma ważny cel - pomoc zwierzętom poprzez podkreślenie problemu bezdomności. Dlaczego więc uważam, że frazes ten jest szkodliwy i powinien być nieco zmodyfikowany?
❗️Hasło szkodzi nie tylko odpowiedzialnym hodowcom, ale co ważniejsze - samym zwierzętom.❗️
„Nie kupuj — adoptuj” sugeruje, że jedyną moralnie dopuszczalną ścieżką pozyskania zwierzęcia jest adopcja. W praktyce wybór źródła zależy od wielu czynników, a badania pokazują, że moralność pozyskania zwierząt rzadko jest czynnikiem decyzyjnym. To, co dla przyszłych właścicieli okazuje się być najważniejsze, to głównie preferencje dotyczące cech zwierzaka - temperament, zdrowie, wygląd. W gronie miłośników może wydawać się, że jest zupełnie inaczej, bo frazes pojawia się praktycznie na każdym forum. Nie zapominajmy, że grupa osób, które są zainteresowane posiadaniem zwierząt jest naprawdę duża i różnorodna. Spora część tych osób nie wchodzi na fora, grupy na Facebooku czy strony fundacji prozwierzęcych poszukując przyszłego pupila. Nawet jeśli im się to akurat przydarzy, szansa na to, że wezmą sobie do serca omawiane hasło, jest niewielka, jeśli ich główną motywacją jest utrzymywanie zwierzęcia posiadającego konkretne cechy (czy to wyglądu, charakteru czy zdrowia).
Komunikat zero-jedynkowy ignoruje racjonalne powody, dla których część ludzi celowo szuka hodowcy - i przez to może zniechęcać do szukania hodowców etycznych oraz popychać do mniej bezpiecznych źródeł. W taki sposób bezsensowne kółko bezdomności się zamyka, bo przez promocje wyłącznie adopcji, osoba nastawiona na posiadanie konkretnego zwierzęcia wesprze pseudohodowle, które przyczyniają się do bezdomności zwierząt w istotnym stopniu.
Z racji, że szczególnie interesują mnie szczury i to głównie w tym środowisku widzę wzrost popularności tego hasła, podam przykłady skupujące się na tej grupie zwierząt:
➡️ Rodzice zdecydowali się na sprezentowanie swoim dzieciom szczurów, ponieważ usłyszeli, że to bardzo inteligentne i proludzkie zwierzęta. Załóżmy, że rodzice podchodzą do sprawy odpowiedzialnie i będą równie zaangażowani w opiekę nad zwierzętami, co ich dzieci. Wstawiają więc post na grupę na Facebooku z prośbą o polecenie dobrej hodowli, bo zależy im na zwierzętach dobrze zsocjalizowanych, ciekawskich i zdrowych - takich, które najbardziej będą cieszyły ich pociechy. Członkowie grupy masowo odpowiadają “nie kupuj, adoptuj!”, polecając parę fundacji, w której akurat są dostępne szczury. Jak myślicie, jaki scenariusz jest bardziej prawdopodobny: rodzice decydują się pomóc szczurom w potrzebie i adoptują osobniki uratowane z laboratorium, czy może zaczynają przeglądać OLX by na własną rękę znaleźć szczury opisywane jako dobrze zsocjalizowane, zdrowe i atrakcyjnie ubarwione w ich odczuciu? Jaka jest szansa, że trafią na odpowiedzialną hodowlę przeglądając ten portal? Podpowiem: zerowa, bo żaden dobry hodowca szczurów nie ogłasza się na OLX.
➡️ Nowy członek grupy prosi o polecenie hodowli szczurów syjamskich - bardzo spodobała mu się ta odmiana i chce nabyć konkretnie takie osobniki (do czego ma pełne prawo). Co na to miłośnicy? “Nie kupuj, adoptuj! W fundacji XYZ domu szukają teraz piękne kreciki” (krecik - potoczna nazwa czarnego szczura). Znów, która wersja wydarzeń jest bardziej prawdopodobna: członek grupy skontaktuje się z fundacją i zaadoptuje szczury, które kompletnie nie spełniają jego oczekiwań, czy może wpisze “szczur syjamski” w wyszukiwarkę, w której na samej górze pojawią mu się portale sprzedażowe pełne ofert pseudohodowców?
O ile sensowniejszym rozwiązaniem, byłyby konkretne odpowiedzi na pytania tych członków grupy i polecenie im renomowanych, rzetelnych hodowli szczurów? Wierzcie mi, nie wyolbrzymiam przykładowych odpowiedzi - one naprawdę tak wyglądają, praktycznie pod każdym postem z prośbą o polecenie hodowli.
Na koniec dodam, że zawsze będę wspierał i polecał adopcję. Wszystkie zwierzęta domowe zasługują na kochający i odpowiedzialny dom. Moje początki przygody z gryzoniami to głównie zwierzęta adoptowane. Nie uważam, by adopcja była gorszą opcją pozyskania zwierzęcia, po prostu nie jest ona odpowiednia dla każdego. Właśnie dlatego jestem zwolennikiem hasła “kupuj świadomie lub adoptuj”.