15/07/2026
Zacznę od tego, że spacer bez linki w środowisku miejskim nie był moim głównym celem. To trochę „efekt uboczny” całości podejścia do opieki. Runa była psem wolnożyjącym. Została odłowiona ze swoimi dziećmi i zamieszkała w , gdzie poznała dom, miłość, dobroć człowieka, poczuła się bezpiecznie. Gdy ją adoptowałam, wiedziałam, że miejski zgiełk może być trudny. Jednocześnie wiedziałam, że jako pies, który sam musiał się wyżywić, przetrwać, zadbać o dzieci nie jest (jak to Agata dobrze określiła) „d… wołową” i jak sobie pójdzie, to, po pierwsze, sobie poradzi, po drugie zwiedzanie może jej trochę zająć. Wiedziałam również, że to pies, który miał dużo swobody, więc ograniczenie na lince może nie być jej wymarzoną opcją. Chciałam jej dać to, co miała, ale w sposób bezpieczny dla niej i środowiska.
Spacery fizjologiczne. Okazało się, że wszystkie miejskie bodźce ją zamrażają. Samochody za blisko, ludzie za blisko, dzieci – drżenie, etc. Pierwsi na spacery techniczne wychodzili Runo i Dobro, po nich R***a. Szła po ich zapachu, na pobliskim trawniku, szybkie siku i do domu. Potem długi, ok. 2 h spacer. Samochód lubi, wie, że ją wiezie w naturalne środowisko. Przyglądałam się, z kim się czuje lepiej – z Runem, z Dobrem, z oboma, czy sama ze mną. Sama ze mną była najmniej rozluźniona, szybkie tempo, węszenie za zwierzyną. Zdecydowanie łatwiej było z jednym z chłopców. Zobaczyłam, że trzyma się ich i jednocześnie reaguje na moje przywołanie, odwołanie od wchodzenia w zapach zwierzyny. Zaufałam i odpięłam linkę. To ważny etap budowania relacji między nami. Jednocześnie dbałam o to, by nie pogoniła za zapachem. Tu jest istotne, by pozwolić psu zaspokoić ciekawość zapachami zwierzyny, ale wyczuć, kiedy pobudzenie idzie zbyt wysoko, tak, że pies może pójść w siną dal. Tractive ma cały czas. Swobodne spacery codziennie lub dwa razy dziennie. Jednocześnie spotykanie z psami, z którymi wchodziła w interakcje i lubiła spacerować. Spacery w grupach psów, gdzie obserwowała interakcje między psami. Spacery swobodne – wartoś