23/05/2026
Kochani,
Wiem, że na stronie zrobił się ostatnio informacyjny zator.
Nadusia całkowicie pochłonęła moją uwagę i emocje.
Nigdy wcześniej nie miałam pod opieką kota po operacji korekty nozdrzy. Teoria teorią, ale praktyka… praktyką. A kiedy kocha się kota tak bardzo jak ja kocham Nadusię, człowiek zaczyna drżeć o wszystko: o narkozę, o wybudzenie, o pierwszy oddech, o pierwszą noc, o każdy dziwniejszy dźwięk.
Stałam nad nią jak kwoka nad pisklęciem i analizowałam każdy ruch 😔
Sama operacja przebiegła bez komplikacji.
Ale w tym maleńkim nosku znajduje się aż 6 szwów… Wyobraźcie sobie tylko ten obrzęk, podrażnienie i dyskomfort. Do tego trudności z oddychaniem i kompletny brak zrozumienia ze strony zwierzaka, że to wszystko dzieje się po to, by w końcu mogło oddychać lepiej.
A operacja była koniecznością.
Przez ponad rok walczyliśmy z kolejnymi infekcjami. Nie było miesiąca bez antybiotyku — czasem nawet kilku naraz. Nebulizacje. Wymazy. Klatka tlenowa. Nadzieja, że „tym razem już będzie dobrze”.
I znowu to samo: kolejna bakteria, kolejny stan zapalny, kolejne duszności.
Prawda jest taka, że Nadusia właściwie nigdy wcześniej nie mogła swobodnie oddychać.
Jej płuca były już ogromnie przeciążone 😔
Po operacji spędziła kilka dni w szpitalu w klatce tlenowej, a potem… wróciła do domu i dalej korzystała z tlenu.
Pierwszą noc siedziałam przy niej na podłodze, trzymając rurkę z tlenem, bo obie byłyśmy trochę przerażone nową rzeczywistością.
Teraz Nadusia powoli dochodzi do siebie 🖤
Potrzebuje leków, kontroli, spokojnej rekonwalescencji i odpowiedniego jedzenia — najlepiej w konsystencji pasztetu, bo tak jest jej najłatwiej jeść.
To maleńki, trzykilogramowy kot.
A jednocześnie jedna z najbardziej walecznych istot, jakie poznałam.
Dlatego bardzo proszę Was o wsparcie dla Nadusi 🙏
Link do zbiórki zostawiam w komentarzu.