Fundacja Kociniec Koci Sierociniec

Fundacja Kociniec Koci Sierociniec Miejsce, w którym zarówno kocięta jak i starsze, porzucone koty, kocie „sieroty życiowe” dostają szanse na nowe życie.

25/08/2026

Kochani, kocińcowy schowek znów robi się pusty, dlatego przychodzimy do Was z gorącą prośbą o wsparcie nas karmą. ❤️

Zwłaszcza chętnie przyjmiemy karmę stacjonarnie, w Toruniu - aktualnie mamy kilkanaście puszek, a dostawa zawsze troszkę zajmuje.. 🥲 Chętnie podamy adres na priv!

Wystarczy 5 zł i kilka kliknięć na OcaloneLapki 🛒 (Link znajdziesz w komentarzu)

Chcesz pomóc w ten sposób? Kliknij w nasz link w komentarzu (lub znajdź nas wyszukując na ocalonelapki) i podaruj co zechcesz - podkłady, żwirek, czy puszki z mokrą karmą! OcaloneLapki wyślą do nas podarunki zbiorczo.

Bardzo dziękujemy! 😽

Chcesz pomóc w inny sposób?
nr konta: 59 1140 2004 0000 3502 8140 4204
BLIK: 502 894 494
Charytatywny bazarek dla Kocińca

Dziękujemy! 🐱

Zapraszamy na środowe spotkanie rękodzielnicze w Kocińcu! 🐱  wśród fanówJuż w środę w godzinach 17:00–19:00 spotykamy si...
25/08/2026

Zapraszamy na środowe spotkanie rękodzielnicze w Kocińcu! 🐱 wśród fanów

Już w środę w godzinach 17:00–19:00 spotykamy się, żeby wspólnie tworzyć, odpocząć i spędzić czas w świetnym towarzystwie. Szydełko? Oczywiście! Ale nie tylko – liczy się przede wszystkim dobra zabawa, relaks i atmosfera pełna miłośników kotów. ❤️

Nie musisz być ekspertem – niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz, czy masz już doświadczenie, znajdziesz tu miejsce dla siebie. Pani Danusia, specjalistka od szydełka, chętnie pomoże, podpowie i pokaże Ci nowe techniki.

Cegiełka na rzecz Kocińca za udział wynosi jedynie 20 zł. Dzięki temu nie tylko nauczysz się czegoś nowego i miło spędzisz czas, ale także wesprzesz naszych podopiecznych. 🥰

Szydełko, filc, koty: rękodzielnicze spotkanie charytatywne

Do zobaczenia w środę!

Kochani, trwa Charytatywny bazarek dla Kocińca! A na nim oryginalne fanty prosto z Japonii, Korei i nie tylko! 😱Czas na ...
24/08/2026

Kochani, trwa Charytatywny bazarek dla Kocińca!

A na nim oryginalne fanty prosto z Japonii, Korei i nie tylko! 😱

Czas na licytowanie już tylko do jutra, więc zapraszamy Was serdecznie 🥰❤️

Każda wylicytowana rzecz to nie tylko fajny zakup, ale przede wszystkim realna pomoc dla naszych kociaków. ❤️

Wpadajcie na bazarek! wśród fanów

Matka nadaje O bezustankuMiesiące potrafią mknąć jak wiatr. Ciężko odróżnić dni od siebie, kiedy wypełnione są pracą, kt...
23/08/2026

Matka nadaje
O bezustanku

Miesiące potrafią mknąć jak wiatr. Ciężko odróżnić dni od siebie, kiedy wypełnione są pracą, która nigdy się nie kończy. Pogubienie w czasie jest jak źle dobrane szkła okularów — niby coś widzisz, ale bardziej zgadujesz, niż wiesz, gdzie jesteś.

Ciężko się zatrzymać. Nawet kiedy trzeba. Kiedy całe ciało chce po prostu być w spoczynku.
Ciężko, bo wiesz, że każdy bezruch napędza chaos wokół.

Tumany żwiru. Pozakuwetowe wpadki. Haftowanie z wysokości. Przewijanie z pieluch. Odsikiwanie, bez którego sobie nie poradzą. A potem karmienie.
Zapętlone jak ten jeden utwór, którego słucha się całymi dniami. Potem znasz melodię na pamięć, ale musisz jeszcze jej „dosłuchać”.

Tu jest podobnie.

Ciało zna każdą sekwencję ruchu. Wewnętrzny automat prowadzi od zadania do zadania. Niby wiesz, że robisz wszystko prawidłowo, ale i tak musisz się upewnić. Jeszcze raz. I jeszcze raz.

Bezustanek.

Taki mały chochlik, który kradnie czas garściami. Stoi z batem i pogania.

Jeszcze tylko to.

A potem to.

A na końcu tamto.

Dajesz sto procent normy.

Mało.

Podkręć tempo.

Podkręcasz.

A Bezustanek zaciera ręce. Ma Cię już całkiem w sidłach.

Czasem przypomina mi się jakaś bajka Disneya o fabrykach, w których wszystkie maszyny świszczą, buchają parą, coś się kręci, coś stuka, a produkcja leci jak szalona.
Czasem jesteśmy właśnie w takiej fabryce.

A jednak…

Gdy dzień cichnie i kuca przy blasku słabej lampki, gotów wreszcie zasnąć, odzyskujesz trochę czasu dla siebie.

Patrzysz na wszystko wokół z lekkim uśmiechem.

Udało się.

Było warto.

One śpią, bo dzień był syty wrażeń.
Ty też możesz spać.
Ale jeszcze przez chwilę chłoniesz atmosferę spokoju.
Słuchasz ciszy.
Patrzysz na śpiące koty.

I nagle okazuje się, że nawet Bezustanek gdzieś kimnął.

To dobry moment.
Taki własny.

W Kocińcu zapasy mają to do siebie, że kończą się zdecydowanie za szybko... 31 kotów, w tym 16 kociąt, które jedzą znacz...
22/08/2026

W Kocińcu zapasy mają to do siebie, że kończą się zdecydowanie za szybko... 31 kotów, w tym 16 kociąt, które jedzą znacznie więcej.

Worek żwirku potrafi zniknąć w mgnieniu oka, puszki i saszetki jeszcze szybciej, a pralka właściwie nigdy nie ma wolnego. Przy tylu kotach codziennie zużywamy naprawdę sporo rzeczy, dlatego zwracamy się do Was z wielką prośbą o pomoc w uzupełnieniu magazynów. ❤️‍🩹

Obecnie najbardziej potrzebujemy:
* karmy dla kotów,
* karmy weterynaryjnej renal,
* karmy weterynaryjnej gastrointestinal (również suchej),
* żwirku,
* płynu do prania i płukania,
* płynu do naczyń, najlepiej wydajnego koncentratu.

Naprawdę pomaga nam każda paczka karmy, worek żwirku czy butelka płynu. Przy liczbie naszych podopiecznych te pojedyncze rzeczy bardzo szybko składają się na konkretną pomoc. ❤️

Jeśli chcecie zrobić zakupy dla naszych kotów, możecie skorzystać z OcaloneŁapki.pl (dostarczą je nam z darmową wysyłką):
https://ocalonelapki.pl/organizacja/380/fundacja-kociniec-koci-sierociniec

Dziękujemy, że pamiętacie o nas. ❤️

A na zdjęciu cudowne kotki Penne i Fettuccine, obie szukają domów!

Stała się rzecz niesłychana!Rozpadła się kanapa pana Milana 😵😱Ja wiem, że na świecie są poważniejsze problemy i potrzeby...
21/08/2026

Stała się rzecz niesłychana!
Rozpadła się kanapa pana Milana 😵😱

Ja wiem, że na świecie są poważniejsze problemy i potrzeby...

Jednak Milan kocha kartonowe sofy. Co zrobisz? Jedni lubią porsche, inni lody pistacjowe a on uwielbia spać na ludwikańskiej sofie. I co z tego, że z papieru?

Milan notorycznie niszczy te sofy.
To przedziwny związek, nad którym i psychiatrzy łamali sobie głowy. Niszczy, szatkuje, prószy tymi trocinami...
A i tak dostaje nową.

Tę dostał na Gwiazdkę. Jak i dwie pozostałe, które już przepadły w mrokach pamięci i...śmietnika.

Myślałam, że wystarczą do kolejnych świąt. O naiwności!

Jeśli ktoś chciałby kupić Milanowi nowy mebel to będziemy wdzięczni. Przy czym on bardziej.

Tylko musi być kartonowy. I z podłokietnikami wszak Milan ma spore bicki na tych swoich jedynych łapach.

Dziękujemy!

PENNE SZUKA DOMU ❤️Spójrzcie tylko na tę słodką mordkę! Penne to jedna z trójki rodzeństwa, obok niej były Fettuccine i ...
20/08/2026

PENNE SZUKA DOMU ❤️

Spójrzcie tylko na tę słodką mordkę! Penne to jedna z trójki rodzeństwa, obok niej były Fettuccine i Ravioli. Ravioli swoją rodzinę już znalazł, a jego siostry wciąż wypatrują ludzi, którzy pokochają je na dobre.

Penne jest jeszcze kocim maluchem, więc jej codzienność to przede wszystkim odkrywanie świata. Tu trzeba zajrzeć, tam coś sprawdzić, za chwilę pobiec za zabawką, zaczepić siostrę albo urządzić sobie małą gonitwę.

Szukamy dla niej domu, w którym będzie bezpieczna, kochana i otoczona troską nie tylko teraz, ale też wtedy, gdy wyrośnie na dorosłą kocicę. ❤️

Penne może dołączyć do rodziny, w której mieszka już koci towarzysz. A jeśli ktoś marzy o dwóch mruczących szczęściach naraz… jej siostra Fettuccine również nadal szuka domu. 🥰
Może więc pojadą do nowej rodziny razem?

Kto wie – być może to Penne właśnie patrzy z tych zdjęć na swojego przyszłego człowieka. ❤️

jeśli nie możecie zaoferować Penne domu, będziemy ogromnie wdzięczni za udostępnienie tego posta. Im dalej poniesie się jej historia, tym większa szansa, że trafi do swojego człowieka!

🌸 FETTUCCINE SZUKA DOMU!Poznajcie Fettuccine, uroczą trikolorkę, która zachwyca nie tylko pięknym umaszczeniem, ale też ...
19/08/2026

🌸 FETTUCCINE SZUKA DOMU!

Poznajcie Fettuccine, uroczą trikolorkę, która zachwyca nie tylko pięknym umaszczeniem, ale też swoim słodkim charakterem. To pogodna, kochana koteczka, której naprawdę łatwo dać się oczarować!

Fettuccine dorastała razem ze swoim rodzeństwem, Raviolim i Penne. Ravioli ma już szczęście i znalazł swój dom, teraz przyszła kolej na jego siostry. ❤️

Fettuccine jest ciekawą świata kotką. Jak każdy maluch lubi zabawy, gonitwy, zaczepianie rodzeństwa i sprawdzanie, co też ciekawego dzieje się dookoła. A kiedy kocia energia się wyczerpie, przychodzi czas na ładowanie baterii przed kolejną porcją harców.

Szukamy dla niej domu, w którym będzie kochana, bezpieczna i traktowana jak pełnoprawny członek rodziny. Nie tylko teraz, kiedy jest maleńką, rozczulającą kuleczką, ale przez całe swoje kocie życie. ❤️

Fettuccine może zamieszkać w domu, w którym jest już koci towarzysz, ale mamy też propozycję dla tych, którzy rozważają koci dwupak. Jej siostra Penne również nadal czeka na dom, więc mogą pojechać do nowej rodziny razem!

Może Fettuccine i Penne czekają właśnie na Ciebie? 🥰

jeśli nie możecie dać jej domu, bardzo prosimy o udostępnienie. Czasem jedno kliknięcie wystarczy, żeby post trafił dokładnie do tej osoby, na którą ma trafić. ❤️

🥰 KAMIKAZE znalazła DOM 🏠Niektóre koty mają po prostu niewiarygodnego farta.Kamikaze miała go wtedy, kiedy wbiegła na dr...
19/08/2026

🥰 KAMIKAZE znalazła DOM 🏠

Niektóre koty mają po prostu niewiarygodnego farta.

Kamikaze miała go wtedy, kiedy wbiegła na drogę niemal prosto pod samochód. Właściwie nie wiemy, jak to się stało, że wyszła z tego cało. Wiemy za to, że pojawiła się na jej drodze właściwa osoba, która ją zauważyła, uratowała i przywiozła do nas.

A potem już wszystko zaczęło układać się trochę jak typowa historia z cyklu od pucybuta do milionera albo z ulicy na salony ;)

Kamikaze została zaopiekowana, zaszczepiona i… przygarnięta przez Mutti Toothie. Kochana i lizana jak własna córka. ❤️
Czasami takie kocię, pokiereszowane przez los, potrzebuje nie tylko bezpieczeństwa, ale też kogoś, kto pokaże mu, że świat może być dobrym miejscem.
Kamikaze miała i jedno, i drugie.

A potem wydarzyło się coś, na co zawsze czekamy najbardziej.

Wypatrzył ją Błażej.

I postanowił, że Kamikaze właśnie z nim zamieszka. Wreszczie swój człowiek, by nie powiedzieć: swój chłop! ;)

Błażeju, dziękujemy Ci za tę decyzję. Za to, że zobaczyłeś w tej małej, zwariowanej i lekko nieśmiałej koteczce nie kolejnego kota w Kocińcu, ale swojego kota. ❤️

To są właśnie te momenty, dla których robimy to wszystko.
Adopcja jednego kota to nie tylko historia, która ma szczęśliwe zakończenie.
To także miejsce dla następnego.

Kiedy Kamikaze (obecnie Skadi) wychodzi przez drzwi do swojego domu, do nas może wejść kolejny kot, który właśnie potrzebuje ratunku. Kolejny, którego ktoś znalazł na drodze i który nie miałby dokąd pójść. [Mały spoiler - już jest 🙈]

I chyba właśnie dlatego takie chwile mają dla nas znaczenie większe, niż potrafimy czasem powiedzieć.

Wiadomix, że bywają dni trudne. Bywa zmęczenie, bezsilność, rachunki, choroby, telefony i koty, które czekają zdecydowanie za długo.
Ale potem, gdy przychodzi wiadomość: „Chcę ją adoptować.” Nagle znowu wiadomo, po co to wszystko.

Dziękujemy, Błażeju, że dałeś Kamikaze dom.
Dziękujemy dziewczynie, która uratowała ją wtedy na drodze.
Dziękujemy Mutti Toothie za kocią miłość i wychowanie tej małej wariatki.

A Kamikaze?
No cóż…
Leć, mała. Tym razem już tylko w stronę dobrego życia. 🐾❤️

I pamiętaj, że miałaś naprawdę szczęście.
Choć chyba jeszcze większe szczęście mieli ci, którzy Cię znaleźli.

Zdj. Weronika, Alex i Błażej

Kochani,pewnie zastanawiacie się, dlaczego tak mało ostatnio publikujemy.Jednym z powodów jest paskudna choroba, która w...
15/08/2026

Kochani,

pewnie zastanawiacie się, dlaczego tak mało ostatnio publikujemy.

Jednym z powodów jest paskudna choroba, która weszła nam w stado. Ale o niej opowiem następnym razem.

Drugi powód to… Gracja.

Jest piękne, słoneczne popołudnie. Promienie złotego słońca padają na fotel, na którym leży nasza seniorka.

Zwyczajny dzień.
Zwyczajna kotka.

A pod tą złotą poświatą sierpniowego słońca gaśnie życie.

Tego zwyczajnego dnia.
U tego zwyczajnego kota.

Gracja od lat chorowała na nerki. Nie jakoś szczególnie dramatycznie. Ot, wiedzieliśmy, że trzeba kontrolować fosfor, robić cykliczne badania krwi i USG. Taka kocia normalność.

Na początku tego roku wyniki trochę się pogorszyły. W obrazie choroby nerek mówiliśmy o wczesnym stadium — gdzieś pomiędzy 1. a 2. stopniem klasyfikacji IRIS, czyli systemu opracowanego przez International Renal Interest Society do oceny przewlekłej choroby nerek u psów i kotów.

Trzynastoletni kot.
Choroba, którą znamy.
Kontrole, suplementy, dieta, obserwacja.

Nic, co kazałoby wtedy myśleć o końcu.
Mieliśmy wprowadzić podstawowe suplementy i umówić Grację do specjalisty.

I wtedy lekarze mówili o latach życia.

Latach.

Brzmiało to jak słodka obietnica. Jak plaster przyklejony na poranione serce.

W maju, przed planowanym znieczuleniem i czyszczeniem zębów, powtórzyliśmy badania.
Nie były dobre.
Ale też nie wyglądały jak katastrofa.
Padło nawet, że najbliższy rok rysuje się raczej stabilnie.

Rok.

Dwa miesiące wcześniej mówiliśmy o latach.
Zacisnęłam więc zęby i wzięłam się za temat jeszcze mocniej.

Leki.
Dieta.
Suplementy.
Kroplówki.
Kontrola wagi.
Obserwacja.

Gracja przytyła z 2,89 do 3,30 kg.
Potem trochę spadła — do 3,20.
Sukces.
Kot jadł.
Kot był aktywny.
Kot wyglądał dobrze.
Kot przytył.

No to przecież będzie lepiej.
I znowu będziemy mówić o latach.
Prawda?

Nie.

Cios przyszedł wraz z kolejnymi wynikami.
Parametry poszły w górę.
Nie trochę.

Wariacko. Absurdalnie.

Tak, że zupełnie nie pasowało to do kota, którego widziałam przed sobą.

Pomyłka w laboratorium.
Chory żart.
Noż przecież to niemożliwe.

Gracja trafiła na tydzień do szpitala na intensywne płukanie.
Potem ponowne badania.

Stres we mnie był taki, że robiło mi się niedobrze.
A kiedy przyszły wyniki, świat na chwilę zawirował.

Nic nie spadło.
Odrobinę wzrosło.

Jak?!
No jak?!

To jest ten moment, w którym rozum próbuje przyjąć wyrok, a serce urządza regularną walkę bokserską z rzeczywistością.
Czas, który jeszcze chwilę temu płynął zwyczajnie, nagle stanął.
A potem ruszył jak bolid Kubicy.
I zaczęło się szukanie alternatyw.
Konsultacje.
Pytania.
Rozmowy z ludźmi z branży.
Kontakty również poza Polską.
Wszystko, co może dać nam choć kawałek odpowiedzi,odrobinę nadziei.

Jeśli czegoś nauczyło mnie życie z kotami, to tego, że bezsilność jest paskudnym przeciwnikiem.

A ja nie zamierzam pozwolić jej rozgościć się w głowie.
Chcę kraść czas.
Nie wiem, ile go mamy.

Nie chcę wiedzieć.

Chcę, żeby Gracja nadal jadła. Nadal patrzyła na mnie tym swoim spojrzeniem. Nadal była sobą.

Chcę utrzymać ją jak najdłużej w takim humorze, apetycie i komforcie.

Jak zawsze w takich sytuacjach znikam trochę dla świata.

Muszę przemielić informacje w głowie i w ciele. Ustawić cel. Być czujna, ale nie paranoiczna. Obserwować. Reagować. Wyłapywać najmniejsze zmiany.
I trochę udawać, że mam wpływ... Czasem trzeba sobie pozwolić na tę odrobinę iluzji.

W przyszłym tygodniu będę rozmawiać z lekarzem prowadzącym. Zapytam o możliwości. O kolejne kroki. O wszystko, co jeszcze możemy zrobić.

Nie zapytam o czas.
Nie ja.
Nie lekarz.
Nie statystyka.
Nie wynik wydrukowany na papierze.
O czasie Gracji decyduje Gracja.
A moim zadaniem jest zrobić wszystko, żeby jej ten czas był dobry.

To jest dla mnie bardzo trudne.
Gracja jest moją najstarszą — choć wcale nie starą — kotką.
Kocham ją całym sercem.
Kocham ją za to, jaka jest.
Nawet za jej słynny unikowy styl przywiązania. ;)

Piszę Wam o tym, żebyście wiedzieli, dlaczego czasem milczę.
Ale piszę też dlatego, że potrzebuję Waszego wsparcia w tej walce.
Dobrego słowa.
Dobrej myśli.
Suplementów czy karmy, o których Wiktoria napisała w poście poniżej.
I — jeśli ktoś może — wpłaty na zrzutkę.

To wszystko ma znaczenie.
Bo tak, to jest „tylko” zwyczajny kot z bardzo powszechną wśród kotów chorobą.

Tylko że… to jest Gracja.
Jeden z filarów Kocińca.
Osobowość. Charakter. Po prostu ona.

Każdy kociarz, który kiedykolwiek mierzył się z przewlekłą chorobą nerek, wie, jak cholernie trudna jest to walka.
Jak bardzo obciąża psychicznie opiekuna.
Jak bezlitosna potrafi być dla kota, kiedy choroba wchodzi w swoje ostatnie stadium.

I każdy, kto to przeżył, wie, że prędzej czy później może przyjść ten moment, kiedy trzeba będzie podjąć tę najtrudniejszą decyzję.
Tę ostateczną...
Każdy zna ten ból.

Może więc trochę egoistycznie.
Może dziecięco.
Może kompletnie nieracjonalnie.
Ale ja jeszcze nie chcę.
Nie chcę teraz.

Chcę, żeby czas z Gracją ciągnął się jak guma balonowa, którą za dzieciaka owijało się wokół palca.
Chcę jeszcze zwyczajnych popołudni. Takich jak dziś...
Jeszcze jej focha.
Jeszcze tego spojrzenia spod przymrużonych powiek.
Jeszcze tego jej „nie dotykaj mnie, człowieku”, kiedy przecież sama po chwili przychodzi sprawdzić, gdzie jestem.
Chcę, żeby każdy kolejny dzień był dla niej dobrym dniem.
Bez bólu.
Z apetytem.
Z komfortem.
Z tym jej własnym, gracjannowym charakterem.
Dobrze przeżytym.
Czy to tak wiele?

Adres

Torun
87-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Kociniec Koci Sierociniec umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Fundacja Kociniec Koci Sierociniec:

Skróty

Udostępnij