Kocia Logika - koci behawiorysta

Kocia Logika - koci behawiorysta Konsultacje behawioralne dla opiekunów kotów domowych. Od października 2025r. Z wykształcenia magister psychologii oraz psychoterapeuta poznawczo-behawioralny.

Diagnoza i terapia problemów, takich jak zachowania agresywne, zaburzenia lękowe kotów, oddawanie moczu i kału poza kuwetą, Syndrom Falującej Skóry. Kim jesteśmy:

Natalia Moczyróg-Mikoś - absolwentka studiów podyplomowych "Behawiorystyka zwierząt towarzyszących - koty" na SWPS w Krakowie, po ukończonym szkoleniu "Analiza wyników badań kotów - krew i mocz" w Centrum Szkoleń Animalia oraz "Dieta BA

RF dla kota". realizuje roczny kurs "Dietetyk zwierzęcy - specjalizacja koty", z licencją Polskiej Akademii Zoopsychologii i Animaloterapii. Od wielu lat miłośniczka kotów, prywatnie opiekunka dwóch kotów, obecnie udziela profesjonalnej pomocy opiekunom kotów oraz propaguje wiedzę na temat prawidłowej opieki nad kotami.

Łukasz Wrona - aspirujący przyszły behawiorysta kotów, od października 2025r. realizujący studia podyplomowe "Behawiorystyka zwierząt towarzyszących - koty" na SWPS w Krakowie, miłośnik i opiekun kotów, asystent konsultacji behawiorystycznych i popularyzator wiedzy o kotach domowych.

📣Uwaga❗Ważne ogłoszenie❗📣Już wkrótce do naszych usług, oprócz konsultacji behawioralnych dołączą KONSULTACJE DIETETYCZNE...
25/05/2026

📣Uwaga❗Ważne ogłoszenie❗📣

Już wkrótce do naszych usług, oprócz konsultacji behawioralnych dołączą KONSULTACJE DIETETYCZNE DLA KOTÓW!

Do kogo będą adresowane? Do kocich opiekunów, którzy potrzebują wsparcia dietetycznego z takimi problemami, jak:
- zaburzenia pracy jelit i żołądka: enteropatie, IBD, IBS, przewlekłe biegunki i zaparcia
- zaburzenia pracy trzustki, wątroby i dróg żółciowych
- schorzenia nerek
- schorzenia pęcherza i dróg moczowych
- alergie pokarmowe
- otyłość i nadwaga
- jak również wsparcie dla kotów rosnących, kocich seniorów i z innymi szczególnymi potrzebami

Będziemy doradzać nie tylko w zakresie odpowiednich karm w zależności od potrzeb pupila, ale również dodatkowej suplementacji.

W planach mamy nie tylko opracowywanie diet na bazie karm komercyjnych, ale również układanie przepisów dla diety BARF.

Stay tuned! 📣



23/02/2026
Zapraszamy do obserwowania naszego nowego profilu na Instagramie!  😻
22/02/2026

Zapraszamy do obserwowania naszego nowego profilu na Instagramie! 😻

0 Followers, 26 Following, 1 Posts - See Instagram photos and videos from Kocia Logika - koci behawiorysta ()

KRÓTKI PRZEWODNIK, JAK ZAPOZNAWAĆ I (I NIE ZAPOZNAWAĆ) ZE SOBĄ KOTYInternet jest zalewany mnogością różnorodnych mniej l...
11/01/2026

KRÓTKI PRZEWODNIK, JAK ZAPOZNAWAĆ I (I NIE ZAPOZNAWAĆ) ZE SOBĄ KOTY

Internet jest zalewany mnogością różnorodnych mniej lub bardziej zabawnych filmików z kotami, które niejednokrotnie wywołują uśmiech na twarzy widza. Niestety na wielu z nich możemy również zaobserwować nieprawidłowe zachowania ludzi w stosunku do kotów, które zaburzają ich komfort życia albo wręcz stoją w sprzeczności z ich potrzebami gatunkowymi. Posłużymy się dziś przykładem jednego z takich materiałów w celach edukacyjnych, aby zobrazować problem nieprawidłowego łączenia ze sobą kotów.

UWAGA! Wpis ten nie ma na celu krytyki autora nagrania, a jedynie wskazania nieprawidłowych zachowań i co można w nich skorygować, ma służyć edukacji, a nie obrażaniu kogokolwiek.

https://www.youtube.com/watch?v=JubzNIJmTB8

Na załączonym filmie widzimy scenę spotkania ze sobą dwóch obcych kotów, zaaranżowanego przez człowieka. Co w takim razie jest na nim nie tak?

❗przede wszystkim NIGDY nie „przedstawiamy” sobie obcych kotów w sposób bezpośredni! Jest to ogromny stres, zarówno dla rezydenta, który w takiej sytuacji czuje się skrajnie zagrożony (obcy kot wchodzi na jego teren, a jak wiemy, koty są zwierzętami mocno terytorialnymi) i będzie dążył do obrony swojego zasobu, co może powodować zachowania agresywne, jak i dla nowego osobnika, który czuje się nieswojo w nowym otoczeniu

❗NIE WOLNO zamykać jednego kota w transporterze i wystawiać go na widok drugiego – jest to skrajnie stresująca sytuacja dla rezydenta, która może doprowadzić do ataku!

❗w postawie kota - rezydenta widać objawy stresu oraz agresji lękowej: spowolnione ruchy, obniżone chodzenie na łapach, napięcie w ciele, grzbiet wygięty w łuk, zadzieranie uszu do tyłu, wpatrywanie się, syczenie – w ten sposób kot daje sygnał i informuje nas, że jest mocno zaniepokojony obecnością obcego kota na jego terytorium, co zakłóca jego codzienną rutynę i w tym momencie człowiek powinien zareagować poprzez wyniesienie transportera z nowym kotem i zapewnienie komfortu rezydentowi, a nie zachęcać do „zaprzyjaźniania się’

Ponadto NIGDY nie wolno zamykać kotów w jednym pomieszczeniu, zmuszać je do kontaktu, np. poprzez stykanie pyszczkami – są to kolejne sytuacje stresowe, które mogą jedynie doprowadzić do eskalacji konfliktu!

Jak zatem w prawidłowy sposób przyzwyczaić obce koty do swojej obecności ❓

👉 przede wszystkim, aby zapoznać ze sobą nieznajome koty, należy postępować według zasad tak zwanej socjalizacji z izolacją, która pozwala na bezpieczne poznanie się kotów i minimalizuje ich stres z tym związany – postępujemy tak ZAWSZE, nawet, jeśli nasz kot – rezydent jest „miziasty”, społeczny i otwarty do innych, gdyż pomimo tego w sytuacji pojawienia się nowego kota może pojawić się silny konflikt

👉 w pierwszym kroku musimy mieć dostęp do jednego pomieszczenia, w którym czasowo będziemy izolować nowego kociaka (UWAGA! – nigdy nie izolujemy rezydenta, aby nie zabrać mu dotychczasowych zasobów, które są jego, nie zaburzamy mu dotychczasowej przestrzeni). W pomieszczeniu dla nowego kota zapewniamy mu wszystkie niezbędne zasoby (kuweta, miski, zabawki, drapak, leżanka), nie wpuszczamy tam kota-rezydenta. Etap ten trwa od 3 do 7 dni.

👉 w drugim kroku przenosimy zapachy między pomieszczeniami – to my jesteśmy ich głównymi nosicielami. Celem jest oswojenie się z obcymi zapachami przez zwierzaki i przyzwyczajenie się do nich. W tym celu możemy również wykorzystać przedmioty używane przez koty, takie jak kocyki, zabawki lub inne materiały, a zadaniem kotów jest ich wzajemne obwąchiwanie

👉 w trzecim kroku wymieniamy pomieszczenia, gdy koty nie reagują już negatywnie na wzajemne zapachy, to znaczy wpuszczamy kota-rezydenta do „izolatki”, a nowego kota do pozostałej części domu lub mieszkania, zamieszkałej przez rezydenta. W ten sposób koty mogą obwąchać je, zostawić tam swój zapach, ale nadal bez bezpośredniej konfrontacji i wzajemnego widoku

👉 w czwartym kroku pozwalamy zwierzętom widzieć się na odległość, bez możliwości bezpośredniego dotyku – można wykorzystać w tym celu szparę w drzwiach lub zamontować w nich siatkę lub pleksę – obserwacja taka trwa początkowo przez kilka minut lub do czasu negatywnej reakcji którejś ze stron (np. pojawienie się buczenia, syczenia, warczenia, uporczywego wpatrywania się, obniżenie postawy ciała, spowolnienie ruchów)

👉 w kolejnym kroku organizujemy kotom wspólne zabawy i aktywności w jednej przestrzeni, ale pod kontrolą opiekuna lub opiekunów

👉 dopiero w ostatnim kroku, jeśli poprzednie przebiegły bez większych problemów, pozwalamy kotom na wspólne przebywanie razem, pod warunkiem, że nie pojawiają się objawy stresu lub dyskomfortu u któregokolwiek z nich. Na początek możemy sobie pozwolić na kilka minut takiego spotkania i stopniowo wydłużać ten czas. Dla bezpieczeństwa izolujemy jeszcze koty na noc, aby zminimalizować ryzyko konfliktów. Jeśli u kotów pojawiają się negatywne emocje, nie czekamy, tylko wracamy do poprzedniego kroku, który działał

👉 koniecznie musimy zadbać o multiplikację zasobów, a więc ich zwielokrotnienie – miski, kuwety, drapaki, legowiska, zabawki – aby zminimalizować ryzyko rywalizacji o zasoby. Kot nie może mieć poczucia, że coś traci na skutek pojawienia się nowego domownika – nie zapominajmy jemu również poświęcać naszego czasu, uwagi i zaangażowania

Pamiętajmy, że pojawienie się nowego osobnika zawsze będzie stresujące dla kota-rezydenta, a procedura socjalizacji z izolacją ma za zadanie zminimalizować ten dyskomfort poprzez stopniowe przyzwyczajanie do zapachów, dźwięków, a ostatecznie widoku nowego kota. Przypominamy, że koty nie tylko potrzebują bezpieczeństwa na swoim terytorium, ale również poczucia wpływu, sprawstwa i kontroli nad otoczeniem.

Co ważne, nie należy przyspieszać tego procesu na siłę ani pomijać żadnego z kroków – jest to ważne, gdyż próby przyspieszenia nic nie dadzą, a mogą tylko pogorszyć sytuację. Należy również uzbroić się w cierpliwość, gdyż podstawowy czas aklimatyzacji kota w nowym domu może trwać od 4 do 8 tygodni.

Ostatnia uwaga – niestety nigdy nie mamy gwarancji, że mimo poprawnie przeprowadzonej socjalizacji z izolacją cały proces zakończy się sukcesem – czasami zdarza się, że koty nie będą w stanie się stolerować mimo to. W takiej sytuacji warto rozważyć najbardziej optymalne rozwiązania z punktu widzenia obu kotów (w skrajnym wypadku może się to wiązać z potrzebą znalezienia nowego domu dla kota, którego próbujemy zsocjalizować z dotychczasowym rezydentem). Niemniej jednak zawsze warto podejmować takie próby, aby kontakt między kotami mógł przebiegać jak najbardziej bezboleśnie.

Postanowilismy zaadoptowac malego kotka aby nasz poltoraroczny Gacus mial sie z kim bawic. Zgodnie z zasadami przez pierwszych kilka dni bedziemy je stopniow...

RECENZJA KSIĄŻKI „SEKRETNY JĘZYK KOTÓW” SUSANNE SCHÖTZ 📖Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/aś się, w jaki sposób komunikują ...
04/01/2026

RECENZJA KSIĄŻKI „SEKRETNY JĘZYK KOTÓW” SUSANNE SCHÖTZ 📖

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/aś się, w jaki sposób komunikują się Twoje koty? Jakiego używają języka? Jak to się dzieje, że mimo różnic gatunkowych często udaje nam się dojść do porozumienia z naszymi kotami? Jeśli tak, to ta książka jest właśnie dla Ciebie!

„Sekretny język kotów” pokazuje naukową stronę kociej mowy. Susanne Schötz, szwedzka badaczka i wykładowczyni, dzieli się swoim projektem naukowym, którego inspiracją stały się jej własne koty! Choć do tej pory skupiała się na badaniu dźwięków mowy ludzkiej, jej zainteresowania poszerzyły się o aspekty kocich dźwięków. Co ciekawe, nie jest ona ani weterynarzem, ani behawiorystką czy zoopsychologiem, tylko fonetyczką i z tej perspektywy przedstawia swoje badania nad dźwiękami wydawanymi przez koty. Przez wiele lat rejestrowała w rozmaitych sytuacjach dźwięki wydawane przez swoje koty i poddawała je wnikliwej analizie fonetycznej i akustycznej. Okazuje się, że zakres kocich dźwięków jest bardzo szeroki – o wiele większy, niż może nam się wydawać!

Chociaż koty, rzecz jasna, nie używają języka, który przypomina ludzki, nie stosują słów ani gramatyki, autorce udało się sklasyfikować ich język w systemie fonetycznym. Podsumowuje wszystkie rodzaje dźwięków wraz z ich cechami i aspektami, które udało jej się zidentyfikować u kotów. Oprócz typów i kategorii, przypisuje im określone funkcje, które zbadała na podstawie swoich obserwacji. Opisuje ich cechy i właściwości, takie jak długość dźwięku, głośność, wysokość, częstotliwość czy melodyczność.

Co więcej, okazuje się, iż aby wyrazić swoje emocje i potrzeby, zwierzęta mogą wysyłać te same sygnały, co ludzie! Koty – tak, jak ludzie – potrafią wyrażać swoje uczucia głosem, choć nie zawsze korzystają z tej możliwości – ze względu na zachowaną drapieżniczą naturę, nawet w dorosłości mogą niezbyt chętnie okazywać swoje uczucia, aby w ten sposób się chronić i nie pozwalać na jakiekolwiek przejawy słabości bądź bólu.

Choć naukowa analiza i opis zidentyfikowanych dźwięków może nie być szczególnie jasny i interesujący dla niektórych czytelników, z pomocą przychodzi autorska strona badaczki projektu Meowsic: www.meowsic.se, na której zamieszcza autentyczne nagrania różnorodnych dźwięków wydawanych przez swoje i inne koty, co czyni lekturę bardziej zrozumiałą, a konkretne przykłady dobrze ilustrują poszczególne wzorce i kategorie dźwięków, dzięki czemu łatwiej jest je sobie zobrazować. Autorka zachęca również do obserwacji własnych kotów pod kątem wydawanych dźwięków i porównania ich z już zidentyfikowanymi w badaniach.

Ponadto badaczka zawiera w swojej książce kilka praktycznych wskazówek na lepsze rozumienie sposobu porozumiewania się ze swoim kotem, które sformułowała na podstawie swoich badań i osobistego doświadczenia. Porusza w nim również kilka typowych problemów, które napotykają na swojej drodze opiekunowie kotów, podaje propozycje ich rozwiązań oraz cenne wskazówki.

Badaczka skupia się w swoich badaniach na komunikacji werbalnej kotów, która, jak wiemy, jest jednym z kanałów komunikacji, obok zapachowej (ocieranie się, wydzielanie feromonów, znaczenie moczem), dotykowej („barankowanie”, ugniatanie) i wzrokowej (postawa i ruch). Ponadto z jej badań wynika, że koty zmieniają melodię wydawanych przez siebie dźwięków, a ludzie mogą się nauczyć je rozumieć, co może mieć ogromne znaczenie dla poprawy jakości naszej komunikacji z kotami.

Ważnym przesłaniem autorki jest fakt, iż przy odrobinie praktyki każdy miłośnik kotów może nauczyć się lepszego rozumienia sygnałów językowych swojego pupila, rozróżniania wydawanych dźwięków i dzięki temu może poprawić wzajemny kontakt ze swoim zwierzakiem. Co więcej, lepsze rozumienie komunikacji kocio-ludzkiej może prowadzić do poprawy samopoczucia i dobrostanu naszych pupili, mieć pozytywny wpływ nie tylko na nasze postępowanie w stosunku do kotów, ale i na relacje między ludźmi i kotami w różnych życiowych sytuacjach.

15/11/2025

🐾 Skąd się wzięła nazwa „Kocia Logika”? 🐾
Czyli… dlaczego koty robią rzeczy, które dla ludzi nie mają sensu ?

Kiedy zastanawialiśmy się nad nazwą dla naszej pracy jako kocich behawiorystów, cały czas wracała do nas jedna myśl: koty mają swoją własną logikę… a my możemy jedynie próbować ją zrozumieć!

I tak właśnie powstała Kocia Logika — z ogromnej miłości do kotów i nieco mniejszej, ale wciąż żywej, do… memów o ich „przemyśleniach”.

Bo przecież każdy z nas choć raz widział takie klasyki:
😼 „Właśnie zrzuciłem kubek ze stołu. Dlaczego? Bo grawitacja też musi mieć jakieś zajęcie.”
🐈 „Czy miskę trzeba napełnić? Nie wiem, ale sprawdzę to 27 razy w ciągu dnia.”
🪑 „Mam nowy drapak ? Fajnie. Siądę w kartonie obok.”
😹 „Mam wielki drapak ? Super. Podrapię kanapę.”
🌙 „Spałeś? oo już nie.”

To właśnie ta cudowna, chaotyczna, urocza i totalnie niepodrabialna kocia logika sprawiła, że nazwa wydała nam się idealna.
Bo jako behawioryści nie próbujemy zmieniać kotów — po prostu je tłumaczymy, z „kociego” na nasze.

A jeśli i Twój kot ma swoją własną logikę (najpewniej tak 😉), to chętnie pomożemy ją odczytać 🐾✨

Zapraszamy do konsultacji!

JAK POBRAĆ KOTU MOCZ DO BADAŃ❓Badanie moczu kota jest jednym z podstawowych badań profilaktycznych. Często zlecane jest ...
20/07/2025

JAK POBRAĆ KOTU MOCZ DO BADAŃ❓

Badanie moczu kota jest jednym z podstawowych badań profilaktycznych. Często zlecane jest również w przypadku zaburzeń behawioralnych, takich jak urynacja pozakuwetowa czy zachowania agresywne. Może nam dostarczyć wiele cennych informacji na temat funkcjonowania zdrowia naszego kota – pozwala stwierdzić stany zapalne pęcherza i układu moczowego, zakażenia bakteryjne, zakłócenia pracy nerek, umożliwia wykrywanie zaburzeń metabolicznych, takich jak cukrzyca, jak również występowanie krwawień czy urazów, a nawet występowanie pasożytów. Jednocześnie jest to badanie, które spędza sen z powiek niejednemu opiekunowi kota – no bo jak ten mocz pobrać, zwłaszcza jak kot stawia czynny opór przed jakimikolwiek badaniami? W przypadku ludzi sprawa jest dużo prostsza, a co z małymi zwierzętami?

Na szczęście mamy dostępnych kilka metod, którymi możemy się posużyć, każda z nich może mieć nieco inne zastosowanie, korzyści i ograniczenia.

W jaki sposób możemy zatem pobrać kotu mocz do badań laboratoryjnych?

1️⃣ z podłoża – aby posłużyć się tą metodą, musimy zaopatrzyć się w specjalny nieabsorbujący moczu ani innych płynów żwirek (np. Uricat firmy Sigmed, woreczki o pojemności 400ml), dokładnie wymyć i wyparzyć kuwetę, nasypać żwirek i czekać, aż kot z niej skorzysta. Gdy mocz znajdzie się w kuwecie, za pomocą dołączonej pipety lub strzykawki pobieramy mocz do sterylnego pojemnika i zanosimy do lecznicy MAKSYMALNIE 2h po pobraniu – po tym czasie mocz staje się bezużyteczny

🟢 ZALETY: możemy w ten sposób pobrać mocz w warunkach domowych, bez konieczności transportowania kota do lecznicy, metoda jest nieinwazyjna i bezbolesna, możemy w ten sposób wykryć stany zapalne zarówno w nerkach, przewodach moczowych, pęcherzu i cewce, dobrze sprawdza się również do rutynowego pomiaru pH moczu kota

🔴 WADY: niestety nie zawsze kot chce korzystać z kuwety, w której znajduje się inne podłoże, niż dotychczasowe, często potrzeba kotu nasypać więcej, niż jeden woreczek żwirku, co może zwiększać dodatkowo koszty, pobrany w ten sposób mocz może nie okazać się sterylny, istnieje ryzyko zanieczyszczenia, dlatego nie nadaje się do posiewu (czyli szczegółowej identyfikacji występujących drobnoustrojów, np. obecności określonych szczepów bakterii), często wymaga wielogodzinnego czekania, dlatego jeśli kot odda mocz poza godzinami otwarcia lecznicy, nie będziemy mieć możliwości szybkiego zaniesienia go do badania, a przechowany w lodówce do następnego dnia nie nada się do rzetelnego badania

2️⃣ bezpośrednio ze strumienia moczu – w tej metodzie wystarczy podłożyć sterylny pojemnik, kubeczek lub nawet chochlę pod strumień moczu w trakcie korzystania przez kota z kuwety

🟢 ZALETY: podobnie, jak przy metodzie „żwirkowej”, w ten sposób możemy pobrać mocz w warunkach domowych, bez dodatkowego stresowania kota obecnością w lecznicy, metoda dość tania, nienakładająca większych wydatków poza kosztem badania laboratoryjnego (zazwyczaj ok. kilkudziesięciu złotych)

🔴 WADY: wymaga niejako „czatowania”, aż kot zacznie oddawać mocz, co może być trudne i uciążliwe, gdyż wymaga naszej stałej obecności w domu i obserwacji kota, aby przypadkiem nie przeoczyć momentu oddawania moczu, podkładanie pojemnika do strumienia moczu może być dla kota stresujące (dla opiekuna również, gdyż nie zawsze udaje się trafić precyzyjnie w strumień moczu), podobny problem, jak przy pobieraniu moczu przez specjalne podłoże – mocz może nie być sterylny (może zabrudzić się przez kontakt z sierścią), a poza godzinami pracy lecznicy nie uda nam się oddać go do badań

3️⃣ przez cystocentezę – polega na pobraniu moczu przez bezpośrednie nakłucie pęcherza moczowego pod kontrolą USG. Choć na pierwszy rzut oka metoda ta wydaje się nieco straszna, tak naprawdę jest najbardziej rekomendowana ze względu na otrzymanie najlepszego jakościowo materiału do badań

🟢 ZALETY: otrzymujemy czysty, sterylny mocz, bez ryzyka dodatkowych zanieczyszczeń, metoda ta jest dla kota bezbolesna i nie wymaga dodatkowego znieczulenia, wykonywana przez doświadczonego weterynarza cała procedura przebiega sprawnie (do kilku minut), pozwala na wykonanie posiewu i ewentualne dokładnie dobranie antybiotyku do określonego stanu zapalnego

🔴 WADY: wymaga bezpośredniej wizyty w lecznicy i przytrzymania kota podczas pobrania, co może wiązać się z dodatkowym stresem i dyskomfortem dla zwierzęcia, niektórym kotom trudno wytrzymać w bezruchu, co może utrudniać przebieg procedury, ponadto musimy zablokować kuwety w domu na ok. 4h przed badaniem, aby pęcherz odpowiednio się wypełnił, a i tak zdarza się, że kot odda mocz przed wizytą, wówczas nie uda się przeprowadzić badania, ponadto istnieje ryzyko przekłucia pęcherza lub powikłań poiniekcyjnych (znikome, ale jednak), wymaga doświadczenia, dlatego nie każdy lekarz weterynarii może się jej podjąć, przy tej metodzie możemy uchwycić nieprawidłowości i ewentualne stany zapalne w obrębie nerek i pęcherza, jednak nie wyłapiemy tego, jeśli problemy te dotyczą ujścia układu moczowego i cewki moczowej

4️⃣ przez cewnikowanie – polega na założeniu cewnika, czyli cienkiej rurki przez cewkę moczową aż do pęcherza, w ten sposób mocz jest odprowadzany do worka lub do pojemnika

🟢 ZALETY: podobnie, jak przy cystocentezie, otrzymujemy sterylny, niezanieczyszczony mocz, jest konieczną metodą, jeśli kot jest „zatkany”, tzn. z przyczyn chorobowych nie może samodzielnie oddawać moczu

🔴 WADY: konieczna jest wizyta kota w lecznicy, co wiąże się z dodatkowym stresem, jeśli cewnik zostanie założony nieumiejętnie, może dojść do poranienia ścian cewki moczowej, zwłaszcza u kocurów (ze względu na nieco inną budowę, niż u kotek), jest to metoda inwazyjna, mogąca powodować dodatkowy ból lub dyskomfort u kota (szczególnie przy obecności stanów zapalnych), dlatego często wymaga znieczulania, co stanowi dodatkowe obciążenie dla kociego organizmu, koniecznie musi być przeprowadzona przez doświadczonego lekarza weterynarii, stąd nie każda osoba podejmie się takiej metody

5️⃣ przez „odciskanie” – czyli delikatne uciskanie pęcherza moczowego kota, takie manualne „odsikiwanie” kota czasami okazuje się jedynym możliwym sposobem pobrania moczu np. u kotów niepełnosprawnych

🟢 ZALETY: możliwość pobrania moczu u kotów „skomplikowanych”, po przebytych urazach układu moczowego lub u takich, u których ze względów medycznych inne sposoby są niemożliwe, utrudnione lub stanowią ryzyko albo mają problem z samodzielnym oddaniem moczu

🔴 WADY: jest to metoda stresująca i często bolesna da kota, wymagająca wprawy, odpowiednich umiejętności i doświadczenia, dlatego nie jest polecana jako metoda pierwszego rzutu! Można w ten sposób spowodować uszkodzenie pęcherza moczowego, jeśli jest przeprowadzona przez osobę niewprawioną, tym samym możemy wyrządzić krzywdę kotu!

❗ Uwagi techniczne:

👉 jeśli mocz po pobraniu będzie za długo leżał lub będzie przechowywany w nieodpowiednich warunkach, jego wyniki będą niemiarodajne! Przykładowo, może dojść do sztucznego zawyżenia poziomu pH moczu i wytrącenia się kryształów, czyli struwitów

👉 przyjmuje się w literaturze, że nie należy pobierać do badań pierwszego porannego moczu lub świeżo po spożyciu posiłku ze względu na fakt, iż mógł przez dłuższy okres czasu przeleżeć w pęcherzu kota i przez to niektóre wyniki mogą być zafałszowane (np. podniesione pH, zwiększony ciężar właściwy czy ilość białka). Niemniej jednak czasami z różnych względów nie mamy innej możliwości, aby pobrać mocz do badań w innych porach dnia, np. ze względu na pracę. W takich wypadkach mimo to warto udać się na badanie, a w razie wątpliwych wyników powtórzyć pomiar po upływie kilku tygodni, w miarę możliwości o innej porze dnia

Podsumowując, mamy dostępnych kilka metod, którymi możemy posłużyć się w celu pobrania kotu moczu do badań. Choć cystocenteza jest metodą najbardziej zalecaną, zawsze dobierajmy sposób pobrania do potrzeb kota, celów i naszych możliwości.

zdjęcie: Alina Vilchenko, pexels.com

13/07/2025

KLIKER – SKUTECZNE SZKOLENIE… KOTA ⁉️

Kiedy słyszymy o szkoleniu lub treningu zwierząt, zazwyczaj kojarzymy je z psami lub końmi. Uważamy je za inteligentne, szybko uczące się, a nabyte przez nie umiejętności mogą być przydatne, np. jako pomoc w służbach mundurowych. Popularne stają się również dogoterapia i hipoterapia, czyli odpowiednio terapia poprzez kontakt z psami i końmi. Jednak rzadko na myśl w tym kontekście przychodzą nam koty! Jak to, koty? Często uważane są za zwierzęta sprytne, lecz leniwe, niechętne do uczenia się i trudne w poskromieniu ich zachowań. Czy tak faktycznie jest? Okazuje się, że nie! Koty również można poddawać treningowi i są w stanie nauczyć się wielu umiejętności!

Jak do tego dochodzi? Otóż koty, podobnie, jak inne ssaki, są w stanie uczyć się poprzez warunkowanie klasyczne i instrumentalne. Ten pierwszy rodzaj polega na tworzeniu się asocjacji, czyli skojarzeń między bodźcem z początku obojętnym z bodźcem bezwarunkowym. Przykładem tego uczenia się są historyczne już eksperymenty Pawłowa, który nauczył psy, że na dźwięk dzwonka lub widok osoby w białym fartuchu (bodziec pierwotnie obojętny, niewywołujący żadnej reakcji) po wielokrotnym zestawieniu z jedzeniem (bodziec bezwarunkowy) zaczynają się ślinić. Podobnie nasze koty we współczesnym świecie uczą się w ten sposób skojarzeń (np. szelest saszetki lub dźwięk otwieranej puszki oznacza pojawienie się jedzenia). Z kolei drugi rodzaj uczenia się, inaczej zwany sprawczym, polega na uczeniu się poprzez konsekwencje i jest to mechanizm w największym stopniu odpowiedzialny za powodzenie treningu u kotów, jak również i u innych zwierząt – nasz zwierzak uczy się, że za wykonanie określonego działania dostaje nagrodę (np. jeśli poda łapę, to dostanie smaczek). W trakcie takiego treningu stosujemy zasadę pozytywnego wzmocnienia – jeśli nagrodzimy zwierzę, np. smaczkiem za wykonanie czynności, nauczy się, ze takie zachowanie „opłaca” się wykonać, żeby coś uzyskać. W ten sposób możemy naszego zwierzaka nauczyć wielu pożądanych przez nas zachowań (istnieje też druga strona medalu – możemy przypadkowo wzmocnić zachowania niepożądane przez nas, np. kot wokalizuje lub drapie w drzwi – otrzymuje smaczek „dla świętego spokoju” – kot uczy się, że żeby otrzymać smaczek, musi wokalizować lub drapać w drzwi). Poprzez nagradzanie zwiększamy prawdopodobieństwo występowania tych zachowań w przyszłości. Jeśli nagrodę będziemy stosować odpowiednio długo, prędzej czy później dane zachowanie ulegnie utrwaleniu.

Co więcej, badania pokazują, że nagroda jest skuteczniejsza, niż kara (podobnie, jak w przypadku ludzi), a zwierzę bardziej dąży do zachowań, które są związane z uzyskiwaniem przyjemności (np. jedzenia), niż unikaniem przykrości (np. hałasu).

Aby wykonać trening tego typu, potrzebujemy małego, prostego urządzenia, zwanego klikerem – przy naciśnięciu wydaje charakterystyczny odgłos kliknięcia. Osobiście polecam klikery wraz z wysuwanym wskaźnikiem, który bardzo ułatwia nakierowywanie kota (np. gdy chcemy, żeby podszedł w odpowiednie miejsce, uniósł głowę itp.), bardzo sprawdza się z moimi kotami. Wskaźnik może posłużyć również do przeprowadzania treningów z targetem, czyli określonym celem (np. gdy chcemy, aby kot wykonał obrót, podprowadzić go lub nakierować jego działania na określone miejsce w przestrzeni).

Dlaczego warto wprowadzać kliker do wszelkiego rodzaju ćwiczeń z naszym kotem? Dlatego, że pełni funkcję komunikacji z naszym kotem – przekazuje precyzyjną informację, czego od niego oczekujemy, bez użycia słów. Przykładowo, jeśli chcemy, żeby nasz kot dotknął nosem wskaźnika, kliknięcie dokładnie w tym momencie stanowi dla niego informację, że dokładnie takiego zachowania od niego oczekujemy. Oczywiście pierwszym krokiem w tego typu ćwiczeniach jest wyuczenie kota skojarzenia kliknięcia z nagrodą – wystarczy w tym celu kilkukrotnie podać smaczek i jednocześnie kliknąć, a nasz kot szybko zrozumie, że kliknięcie oznacza pojawienie się smakołyku!

Jak zatem wprowadzić trening klikerowy ze swoim kotem i jakie są jego najważniejsze zasady, o których należy pamiętać?

👉 przede wszystkim musimy ustalić, jakiego zachowania chcemy nauczyć naszego kota – siad, podaj łapę, a może wskakiwania na krzesło? Czy ma rozumieć komendę słowną, nasz gest, a może ma wykonać sztuczkę? Jest to bardzo ważne, abyśmy wiedzieli, jaki jest cel naszego treningu i co w nim chcemy osiągnąć. Warto w tym celu wykorzystać naturalne predyspozycje kota i to, w czym jest dobry lub co przychodzi mu z łatwością i wykorzystać jako podstawę do dalszego treningu (przykładowo, jeśli nasz kot jest aktywny i ruchliwy, możemy zaproponować mu przeplatankę między nogami zamiast statycznego podawania łapy)

👉 następnie należy ustalić, jak często chcemy naszego kota poddawać treningowi i jak długo ma on trwać (np. 3 razy w tygodniu po 5 minut). Pamiętajmy, aby nie mierzyć kota naszą miarą, gdyż dużo szybciej się męczy i nudzi, niż my – 10 minut treningu dla kota będzie zdecydowanie za dużo!

👉 wybierzmy ciche i spokojne miejsce do treningu, najlepiej bez obecności innych zwierząt – za dużo bodźców w otoczeniu może rozpraszać naszego kota i utrudniać skupienie się na zadaniu. Starajmy się pracować w ciszy i z początku nic do kota nie mówić, aby go nie rozpraszać i nie nauczyć przypadkowej reakcji na nasz głos. Dobrym pomysłem jest również usadzenie kota wyżej, np. na blacie, aby dać mu lepszy widok i poczucie kontroli

👉 w kolejnym kroku ustalamy sygnały początku i końca treningu, tak aby kot wiedział, kiedy zaczynamy i kiedy kończymy (czyli sygnały „start” i „stop”), najlepiej, jeśli jest to jakieś słowo
- musimy także ustalić, co będzie wzmocnieniem, czyli nagrodą dla naszego pupila – co działa na niego motywująco? Co sprawia, że chętnie podejmuje aktywność? Co podrywa go na równe nogi? Zazwyczaj najlepiej w tym celu sprawdzają się liofilizowane smaczki lub miękkie mięsne przysmaki, które można podzielić na mniejsze kawałki

👉 kiedy już ustalimy, co działa wzmacniająco na naszego kota, pamiętajmy, że kliknięcie ZAWSZE musi oznaczać pojawienie się nagrody – przynajmniej na początku, z czasem, gdy kot nabywa nowej umiejętności, nagrody mogą pojawiać się w sposób nieregularny, tj. nie po każdym kliknięciu – nieprzewidywalność pojawienia się smaczka będzie zwiększała motywację kota. Na początku warto, abyśmy sami przećwiczyli umiejętność szybkiego klikania w odpowiednim momencie – nasz refleks jest kluczowy! 😊

👉 kliknięcie musi nastąpić natychmiast po pojawieniu się pożądanego zachowania, a nagroda w czasie 1,5-3 s od wykonania zachowania, które chcemy wzmocnić – po tym czasie nasz kot nie będzie wiedział, za co dostał nagrodę (z uwag praktycznych: warto zaopatrzyć się w saszetkę typu nerka, w której schowamy nasze smaczki, dzięki temu będziemy je mieć wygodnie pod ręką)

👉 im większe wzmocnienie w postaci nagrody, tym nauka przebiega szybciej i skuteczniej, jednak jeśli nagroda jest zbyt silna, może rozpraszać naszego kota i zmniejszać efektywność uczenia! Nadmierny poziom pobudzenia nie będzie korzystny dla procesu uczenia się, a wręcz przeciwnie, będzie go utrudniał. Dlatego rozmiar nagrody zawsze dopasowujemy indywidualnie do kota – coś, za czym szaleje jeden kot, może być kompletnie obojętne dla drugiego

👉 nie bądźmy zbyt wymagający wobec naszego kota, nie wywołujmy na nim presji i nie oczekujmy od niego natychmiastowego opanowania nowej umiejętności – nauka to nie wyścigi ani konkurencja, na to potrzeba czasu, naszej cierpliwości i często wielu powtórzeń, aby kot zrozumiał, o co nam chodzi w treningu. Nadmierna surowość wobec kota będzie powodować zniechęcenie i frustrację w kocie, a w nas niepotrzebne napięcie

👉 jeśli chcemy czegoś nauczyć naszego kota, możemy posłużyć się dwiema metodami: wyłapywania – wówczas wzmacniamy zachowanie, które spontanicznie się pojawiło lub wychwyciliśmy je w obserwacji zachowania naszego kota i wówczas wzmacniamy je za pomocą klikera i smaczka (np. kot sam położył łapę na naszej ręce i wzmocnienie tego zachowania może posłużyć nauce komendy „daj łapę” lub „żółwik”) lub naprowadzania poprzez nakierowanie kota na zachowanie, o które nam chodzi (przykładowo, używamy wskaźnika lub naszej ręki, aby kot wykonał obrót)

👉 zadanie nie może być zbyt łatwe, ani zbyt trudne – zbyt łatwe będzie za nudne dla naszego kota, a zbyt trudne będzie frustrujące. W obu przypadkach dojdzie do zniechęcenia przez zwierzaka i może zaniechać dalszego treningu

👉 najlepiej, jeśli rozłożymy naukę naszego kota na mniejsze części – nie oczekujmy, że już na pierwszym kilkuminutowym treningu kot nauczy się podawać łapę! W zależności od poziomu trudności niektórych umiejętności kot nauczy się w kilka sesji, innych w kilka tygodni, a jeszcze innych w kilka miesięcy. Podzielmy naukę na sekwencję mniejszych zachowań (np. najpierw nauczmy kota kładzenie łapy na naszej ręce, a dopiero po utrwaleniu danego zachowania dokładajmy komendę słowną – nie należy jej wprowadzać zbyt szybko, tylko dopiero po utrwaleniu zachowania kota)

👉 jeśli uczymy kota komendy słownej, trzymajmy się zasady 7 sekund – powtórzmy komendę dopiero po upływie 7 sekund

👉 nigdy nie stosujmy kar! Nie bijmy go, nie pryskajmy wodą ani nie stosujmy żadnych innych awersyjnych metod, sprawiających ból lub dyskomfort! Powodują one niepotrzebny stres i lęk w naszym kocie, a nie to jest naszym celem! Trening ma opierać się na pozytywnych emocjach, dzięki temu jest bardziej skuteczny

👉 nigdy nie wymuszajmy zachowań na naszym kocie, nie krzyczmy na niego, nie szarpmy go i nie każmy mu się poruszać w określony sposób za pomocą siły – zachowania mają pojawić się swobodnie i być kształtowane w poszczególnych etapach treningu

👉 zawsze starajmy się zakończyć trening czymś pozytywnym – nawet jeśli nie udało nam się osiągnąć z kotem zamierzonego celu lub widzimy, że nasz kot się pogubił i nie wie, o co nam chodzi, wróćmy do tego etapu, z którym kot sobie radzi i który już opanował – w ten sposób wzmocnimy w nim poczucie sprawstwa i sukcesu! Skupiajmy się na powodzeniach i na tym, co kotu wychodzi, a nie na porażkach!

👉 po zakończonym treningu dajmy kotu czas na wypoczynek i regenerację – choć dla nas to tylko kilka minut, dla kota może stanowić ogromny wysiłek, szczególnie intelektualny

❗ Pamiętajmy – nie ma kotów za starych, za młodych ani za głupich na trening! Z każdym jesteśmy w stanie coś wypracować, jeśli tylko dostosujemy poziom trudności do możliwości danego kota! Trening z kotem to nie tylko nabywanie nowych umiejętności, mniej lub bardziej praktycznych, ale również okazja na świetną zabawę dla obu stron, możliwość wzmocnienia swojej relacji z kotem oraz szansa na budowanie w nim poczucia kompetencji i sprawczości.

Jeżeli interesuje Cię tematyka treningu klikerowego u zwierząt, zachęcam do zapoznania się z lekturą Karen Pryor „Kliker − skuteczne szkolenie psa”. Jest to książka do przeczytania w jedno popołudnie i choć traktuje głównie o psach, wiele prawideł w niej zawartych możemy odnieść również do kotów.

A to mój przykładowy trening z Lailą na późniejszym etapie nauki - ćwiczenie komendy "podaj łapę" ")

Adres

Tarnów
33-100

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 19:00
Wtorek 10:00 - 19:00
Środa 10:00 - 19:00
Czwartek 10:00 - 19:00
Piątek 10:00 - 19:00
Sobota 10:00 - 19:00

Strona Internetowa

https://www.instagram.com/kocia_logika/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kocia Logika - koci behawiorysta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij