15/05/2026
Święty Mikołaj.
Historia tego grzywacza jest co najmniej oryginalna. Został znaleziony w… kominie. Zleciał na sam dół. Cud, że się nie połamał. Za to się mocno poranił.
Dr Kasia namęczyła się, żeby załatać jego przełyk i skórę. Oddała go ze słowami, że to będzie grzywacz z bardzo krótką szyją.
Trochę trwało, zanim rana się zagoiła. Grzywacz jest już bez ubytków. O ile uznamy, że pióra w komplecie to przerost formy.
Ptak ładnie lata, je i robi to co inne gołębie 💩. A my czekamy aż się cały opierzy.
Grzywacz na razie mieszka w przeznaczonej dla grzywaczy części gołębnika, do którego wyposażenia i budowy nadal można się dorzucić. Kosztował mały majątek, w zaawansowanych planach jest też wielka woliera.