26/05/2026
Guliwer ma bardzo mało czasu…
I serce pęka nam na myśl, że może odejść w schroniskowym kojcu..
Chcemy, żeby ostatni czas swojego życia spędził przy człowieku. W domu. W cieple. Kochany. Bez krat, hałasu i samotności…
Guliwer jest bardzo chory.
Zapalenie trzustki (specyficzna lipaza na poziomie 1321), podejrzenie białaczki szpikowej, niedoczynność tarczycy… przyjmuje wiele leków.
Wiemy, że czasu może już nie być dużo.
Ale wiecie co?
On nadal kocha ludzi całym swoim psim sercem.
Nadal cieszy się na widok człowieka.
Nadal wychodzi na spacer tak, jakby każdy miał być tym najważniejszym.
Nadal wtula się w człowieka tak mocno, jakby chciał zatrzymać przy sobie cały świat…
To nie jest szczeniak.
Nie jest rasowy.
Nie jest „idealny”.
Jest psem, który mimo choroby i całego bólu, jaki przeszedł, nadal całym sobą prosi o odrobinę miłości.
A my coraz bardziej boimy się, że umrze tutaj… za kratami…
Bez własnego kąta. Bez swojego człowieka.
Schronisko pokrywa wszystkie koszty leczenia, leków i karmy. Guliwer nie wymaga ciągłej opieki, załatwia się na zewnątrz, jeśli ma możliwość wyjścia.
Błagamy… podarujcie mu dom na ostatni etap życia.
Nie pozwólmy, żeby odchodził samotnie.
793 844 842 — dzwońcie o każdej porze!
Prosimy również o udostępnienia.