09/05/2026
Wracałam właśnie od Tosi, która już mieszka u rodziny Dargieli, kiedy zadzwoniła mama, żebym lepiej przyspieszyła, bo Kelly się oźrebiła!
Jak przyjechałam, mała już leżała na pastwisku, cała mokra, jeszcze nie wstawała. Spóźniłam się góra 15 min! Szybko odkaziłam pępek i czekaliśmy, aż Kelly odejdzie łożysko, a mała spróbuje się podnieść. Było już późno i ciemno, więc zdecydowaliśmy się przeprowadzić je do stajni.
Kelly bardzo się stresowała przy prowadzeniu małej i w pewnym momencie przy jej zrywach i kręceniu się łożysko wypadło. Po rozłożeniu okazało się, że nie wygląda na całe, więc od razu zadzwoniliśmy po weterynarza, bo istniało ryzyko, że kawałek został w środku, co grozi zakażeniem.
Na szczęście po badaniu okazało się, że wszystko jest dobrze. Problem wynikał z krwiaka, który pękł podczas porodu i przez to łożysko się porozdzielało. Kelly została wypłukana oraz dostała antybiotyk i oksytocynę.
Druga noc też była stresująca, bo zaczęły się objawy kolkowe u Kelly. Na szczęście udało się szybko zareagować dzięki wyłapaniu objawów przez kamerę. Kelly była odwodniona i bardzo zestresowana, więc dostałam zalecenie, żeby dolewać jej soku jabłkowego do wody, żeby więcej piła. Dostaje też mesz z siemieniem lnianym.
Miałam też dziwna akcje w nocy, ponieważ kiedy poszłam posprzątać łożysko, okazało się, że go nie ma. Na ziemi został ślad po nim, coś pociągnęło je w stronę rzeki. Okazało się, że lisy podeszły pod sam dom i ukradły łożysko. Zostawiły tylko jakieś skrawki…
Teraz sytuacja jest już stabilna. Mała jest bardzo żywa, cały czas biega, kopie mamę i wszystkich ustawia 😅 Dzisiaj pierwszy raz chodziła też z Gienią i młodym. Na razie każdy trzyma dystans, ale wygląda to naprawdę dobrze, może niedługo będą źrebaczkowe zabawy!
I najważniejsze — potrzebujemy imienia 🤍
Do wyboru:🖤 Kalamitka🤍 Kokosanka
Dajcie znać w komentarzach kolorem serduszka, które bardziej pasuje do małej.