21/09/2025
Sześć lat temu, kiedy otwierałem morskiePsy, chciałem pomagać psom, pracować nad ich lękiem i problemami z niego wynikającymi. Pracowałem na własnych zasadach i w swoim czasie. Nie mieliśmy jeszcze placu, więc szwendaliśmy się z Rodo po Sopocie, Byronem po Siedlcach, Aresem i Luną po Oruni, Burbonem po Aniołkach, czy Kianą i Maltą po dolnym Wrzeszczu, Lunką w okolicach Brzeźna. Potem przyszedł covid, dołączył Hugo i Etna, Zorka i Tesla, Draka, Lampo i Sony. Większość tych psiaków jest nadal z nami – od lat wspieramy się nawzajem.
Kiedy po roku wynajmowałem plac, chciałem stworzyć miejsce, gdzie każdy pies – niezależnie od temperamentu czy problemów – będzie miał możliwość socjalizacji i zabawy pod kontrolą odpowiedzialnej osoby. Jednocześnie prowadziłem konsultacje domowe i uczyłem się, jak rozmawiać o psach z ludźmi.
Do tej pory morskiePsy odwiedziło ponad 500 psich klientów. Każdy z nich był inny, miał swój charakter i osobowość. Grzeję się myślą, że wielu z nich pomogłem i wiele osób skorzystało z moich rad.
Jako osoba neuroatypowa, angażując się w coś, robię to na sto procent. Starałem się nigdy nikomu nie odmawiać, być zawsze dostępny, w całości poświęcić firmie i jej prowadzeniu. Stałe zobowiązania, backoffice, kontakt z klientami, rachunki – stały się moją codziennością.
Udało się – firma z każdym rokiem się powiększała, marka się gruntowała, a liczba podopiecznych rosła. W końcu pojawiła się Paulina, która poradziła sobie doskonale, potrafi kontrolować psy i radzić sobie z każdym zachowaniem.
Wiem, że dużo mnie obserwowała. Nauczyła się komunikować z psami poprzez emocje. Teraz nawet rozmawia z psami jak ja. :)
W międzyczasie zatraciłem gdzieś swoją wolność, którą cenię tak bardzo. Całodobowa opieka nad psami to życie w ciągłej gotowości. To powoduje stres i napięcie. Wyklucza też z wielu czynności, prowadzi do izolacji.
W końcu przestałem lubić swoje życie. Moja ukochana praca zaczęła mnie męczyć, a stres spowodował, że stałem się osobą, której bym nie polubił.
Zdecydowałem, że wystarczy. Potrzebuję wrócić do korzeni i znów poszukać swojego szczęścia.
Od teraz kontrolę nad firmą przejmuje Paulina. To ona zajmie się opieką dzienną i hotelem oraz wszystkimi sprawami z nimi związanymi. Wychowywanie psów wstrzymuję do odwołania.
Zaufajcie jej proszę, jak zaufaliście mi. Czeka ją trudne zadanie, tym bardziej że musi znaleźć nowe miejsce pod szkołę. Wiem jednak, że może liczyć na swojego partnera i rodzinę, nie będzie w w tym sama. Jestem przekonany, że sobie poradzi.
Jaki kierunek wybiorę – jeszcze nie wiem. Pozytywną cechą samotności jest to, że można ją zabrać ze sobą wszędzie.
Serdecznie pozdrawiamy
Pirat, Kraken i Karol