27/08/2022
Piękne! ❤️
Idąc za tematem miłości, teraz o psich uczuciach. Tę historię przysłała mi pani Anna Szydeł-Eichenlaub. 🌹
„Dzień dobry Panie Mariuszu, przeczytałam dzisiaj historię o piesku F**a, o którym pisał Pan w 2018 roku w Dużym Formacie. Chciałabym opowiedzieć o moim niezwykłym piesku Beju. W 2001 roku mieliśmy wypadek, ja, mąż, sześcioletni syn i Bej. Wracaliśmy z Łeby, 16 km przed Bytowem uderzył w nas id**ta, który wyprzedzał na trzeciego. Karetka zabrała nas do szpitala w Bytowie, nie miałam pojęcia co stało się z Bejem. Rano, jak byłam w stanie wstać z łóżka, wyszłam do parku wokół szpitala i wolałam Beja. Wiedziałam, że jak żyje, to nas znajdzie. I sytuacja powtarzała się przez kilka dni.
✍🏻 W szpitalu pojawiły się opowieści, że w miejscu wypadku, pod lasem leży pies. Mnie wtedy nikt oczywiście nie informował, ale rozmawiali sobie o tym lekarze i pielęgniarki. Pies nikomu nie daje się złapać. Kolejnego dnia, a leżeliśmy w szpitalu dwa tygodnie, kiedy jak co rano szukałam Beja w parku, podszedł do mnie cieć z pytaniem, dlaczego co rano się tak drę i opowiedział o piesku, który od jakiegoś czasu przychodzi późną nocą do szpitala i śpi pod głównymi drzwiami, rano gdzieś ucieka. I wtedy ja już wiedziałam, że to Bej.
✍🏻 Na miejsce wypadku pojechał tata i kiedy stanął przy drodze, Bej wskoczył mu do samochodu. Okazało się, że ten malutki mądry kundelek za dnia czekał na nas w miejscu wypadku, wieczorem zaś pokonywał trasę 16 km, aby noc spędzić na wycieraczce szpitala, gdzie byliśmy my. Nie muszę chyba pisać jak przeżyliśmy spotkanie z nim i jacy byliśmy szczęśliwi. Wychodziliśmy z tego wypadku długie lata, wszyscy, Bej chyba też, ale byliśmy razem. Bej przeżył z nami 18 lat i zawsze będzie naszym bohaterem, kimś absolutnie niezwykłym, tak jak F**a, która zasłużyła na miłość.
✍🏻 Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie i przepraszam, że zajęłam Panu tyle czasu, ale pomyślałam sobie, że tak jak F**a tak i Bej zasługuje na pamięć”.
Zastanawiam się, Pani Anno, jak pies znalazł znacznie oddalony szpital. Takie historie zdarzają się przecież. To pewnie tajemnica psich instynktów i miłości.