05/05/2020
Radość z dzieciństwa?
Gdy już oficjalnie powiedziałam o tym, że w moim życiu pojawi się szczeniak, dostałam masę pytań od osób mniej lub bardziej siedzących w psim klimacie "czy pozwolę mu się cieszyć dzieciństwem czy od razu rozpocznę z nim pracę?"
To, co jest najbardziej frustrujące w tym pytaniu to fakt, że samo w sobie sugeruje 'poprawną' odpowiedź, bo przecież brak pracy jest w nim określone zwrotem 'cieszyć się', więc praca przyjmuje znaczenie przeciwne do radości.
Myślę i myślę i pojawia mi się w głowie tylko jedna myśl:
Co jest radosnego w byciu psim debilem?
Czemu za słuszne uznaje się zostawianie psa w samopas, niepobudzanie jego mózgu absolutnie żadnymi bodźcami, niewspieranie kreatywności czy pożądanych cech charakteru.
Ta 'radość z dzieciństwa' uniemożliwia przewodnikowi dostrzeżenie w czym nasz pisak czuje się najlepiej, co może być potencjalnie problematyczne w przyszłości, do czego ma najlepsze predyspozycje. Choć wiecie... co to za przewodnik, który z własnego wyboru nie chce nic o swoim psie wiedzieć i świadomie robi z niego umysłową kalekę.
Ehh, wylałam swoje żale, ale gryzło mnie to i gryzło! :p
Fot. Gruby Czarny Kot