02/03/2026
- I dlatego postanowiłaś rozstać się z życiem? – Mimo upływu wieków Śmierć nie mogła zrozumieć wielu ludzkich motywacji.
Dusza skinęła nieco rozproszoną głową – wciąż jeszcze nie przywykła do nowej formy.
- Owszem. Było takie… Rozczarowujące – westchnęła i tym razem rozproszyła się jej środkowa część. Pozbierała ją naprędce, nieco wstydliwie.
- Rozczarowujące? – upewniła się Śmierć. – Miałaś dom. Rodzinę, może nie najlepszą, ale taką, która jednak cię kochała. Skończyłaś szkołę, później drugą, studia. Owszem, nie te wymarzone, ale też ciekawe. Udało ci się znaleźć pracę. Wiem, że chciałaś mieć inną, ale zarobki były więcej niż przyzwoite. Co roku wyjazd na wakacje, jakieś spotkania ze znajomymi…
- Takie tam wymuszone te znajomości – prychnęła Dusza.
- Ale były. Nie musiałaś być samotna.
Śmierć wertowała dokumenty i była coraz bardziej zdziwiona. Ziemska egzystencja tej osoby była taką, o jakiej wielu mogło tylko marzyć. Niczego jej nie brakowało, a ta opowiada o niezadowoleniu!
- Twoje życie wcale nie było złe. Było po prostu inne, niż sobie wymarzyłaś. Pragnęłaś mieszkać w dalekim kraju, ale nigdy nie nauczyłaś się biegle władać językiem, który by ci to umożliwił. Chciałaś mieć gromadkę dzieci, nie udało się, ale przecież jedno to czasem aż za wiele. Zwłaszcza gdy jest chore i wymaga uwagi. Twoje nie wymagało. To, że się wiecznie o nie martwiłaś było efektem twojego strachu, a nie rzeczywistej potrzeby. Pracę miałaś dobrą, ciekawą. Nie zrobiłaś może wielkiej kariery, ale czy musiałaś? Spotkałam wielu ludzi, którzy byli znani, a nieszczęśliwi. Poznałam też cichych, skupionych na pielęgnowaniu swojego ogródka i bezgranicznie dumnych z marchewki i jabłek, które wyhodowali. Byłaś dobra w tym, co robisz, doceniano cię, chwalono. Mogłaś się tym cieszyć, ale nie potrafiłaś…
- Miałam zadowalać się namiastkami?
- Namiastki? Skąd wiesz, czy to nie było wszystko?
Dusza zamyśliła się. Istotnie, nie wiedziała, ale znalazła właściwą jej zdaniem odpowiedź.
- Jeśli to miałabym nazywać sukcesem, to doprawdy lepiej, że podjęłam taką decyzję. Stać mnie było na więcej!
- Najwyraźniej nie – odpowiedziała Śmierć i zamilkła, uzupełniając kolejną rubrykę w formularzu.
Dusza też zaniemówiła – z oburzenia.
- Jak to „nie”? – syknęła. – Mogłam tyle zrobić, być kimś wyjątkowym, wielkim…
- Gdybyś mogła, byłabyś. Przede wszystkim byłabyś też żywa. Coś mi się zdaje, że największym problemem wielu z was jest to, że łatwiej wam rozstać się z życiem, niż z wyobrażeniem o tym, jak miałoby ono wyglądać. Nawet, jeśli o czymś marzysz, nie musisz tego dostać, by czuć radość ze wszystkiego, co posiadasz. Jeśli połamiesz jedno krzesło wciąż możesz usiąść na drugim. Albo na fotelu. Albo podłodze. Nikt nie każe ci stać i się zamartwiać – odpowiedziała Śmierć, której znudziło się już bycie delikatną.
Pomyślała, że chyba czas na kilkudniowy urlop. W przeciwnym razie znów posypią się na nią skargi, że jest niemiła, że trudna we współpracy, że nie szanuje dusz. Ale jak tu szanować istoty, które nie potrafiły przyjąć tego, co dawał im los, podczas gdy inni oddaliby wszystko, aby mieć choć kilka okruchów życia, którym ktoś wzgardził.
tekst: Agnieszka Sawicz