17/04/2026
Czasy są ciężkie. W dobie internetu jesteśmy nieustannie na celowniku — wystarczy kilka minut, żeby napisać o kimś coś negatywnego, skomentować, zastraszyć czy wyśmiać.
I niestety, po raz kolejny mam okazję przekonać się, jak łatwo przychodzi to niektórym ludziom.
Piszę to, bo dziś znów spotkałem się z sytuacją, która pozostawia więcej rozgoryczenia niż zrozumienia. Pani, która przyszła z pieskiem, nie potrafiła zaakceptować jednej podstawowej rzeczy — lekarz weterynarii to nie jest bóg i władca, który posiadł całą wiedzę świata.
Weterynaria, tak jak medycyna ludzka, opiera się na specjalizacjach. Idąc do dermatologa, nie oczekujemy, że wykona USG jamy brzusznej czy wyrwie „ósemkę”. Dlaczego więc wobec weterynarzy wymagania są inne? Skąd przekonanie, że po studiach powinniśmy znać się na absolutnie wszystkim i prowadzić pełną diagnostykę w każdej dziedzinie?
To nie jest kwestia braku kompetencji — to kwestia niezrozumienia, czym ta praca naprawdę jest.
Droga Pani — może nas Pani straszyć negatywnymi opiniami, obrażać, wytykać brak kompetencji. Tylko problem nie leży po naszej stronie. Problem leży w braku zrozumienia, czym jest weterynaria. W przekonaniu, że ktoś powinien wiedzieć wszystko. W braku pokory, kultury i zwykłego ludzkiego podejścia ze strony osoby, która sama nie ma ŻADNEJ wiedzy w tym zakresie.
Dodam jeszcze jedno — najlepszy lekarz to taki, który zna swoje ograniczenia. Który jest świadomy swoich słabszych stron i nie boi się korzystać z wiedzy innych lekarzy, w tym specjalistów. Zdarza się, że kierujemy pacjentów do innych lecznic — właśnie dlatego, że ktoś w danej dziedzinie może być lepszy, bardziej wyspecjalizowany.
To nie jest brak profesjonalizmu — to standard, zarówno w medycynie ludzkiej, jak i weterynarii.
Najgorsze byłoby podejście, w którym ktoś uważa, że posiadł już całą wiedzę, nie musi się rozwijać i nie widzi potrzeby konsultacji czy kierowania dalej. Wtedy ten zawód naprawdę traci sens.
Dlatego bardzo się staramy. Regularnie się szkolimy, pogłębiamy wiedzę, inwestujemy czas i energię w rozwój — co widać choćby po ilości odbytych przeze mnie szkoleń i kolejnych, które mam jeszcze zaplanowane w tym roku. Bo wiem, że zawsze można wiedzieć więcej i robić coś lepiej.
Niestety, zawsze znajdzie się ktoś, komu to nie wystarczy i kto zdecyduje się obsmarować w najgorszy możliwy sposób.
Przykre, ale prawdziwe.
Mimo wszystko życzę miłego dnia — bo mamy to szczęście, że zdecydowana większość naszych pacjentów i ich opiekunów potrafi to zrozumieć i docenić 💚
Tomasz.