20/03/2026
Dziś kolejny raz przekonałam się, jak bardzo rozmija się to, czego potrzebują psy… z tym, czego chcą niektórzy ludzie.
Jestem wolontariuszką i regularnie ogłaszam "moje" schroniskowe psy na FB, IG oraz OLX. Telefon w sprawie adopcji owczarka niemieckiego - Tarzana. Już pierwsze pytanie pokazało, że ogłoszenie nie zostało nawet przeczytane ze zrozumieniem. Pani pyta czy to mój prywatny pies i czy przebywa w domu. Pies przebywa w schronisku - jest to jasno napisane w ogłoszeniu. A jednak zaczynamy od podstaw.
Szybko pojawił się roszczeniowy ton. Pani opowiada, że „pokłóciła się” już ze schroniskiem w Tychach, które nie chciało wydać jej psa. Szuka psa do kojca. Co prawda „kojec otwarty”, „pies będzie biegał po ogrodzie”… ale nadal - pies na zewnątrz. Sam.
Tłumaczę spokojnie, że dla nas, wolontariuszy i pracowników, najważniejsze jest dobro psa. Że szukamy domu, w którym jego potrzeby będą naprawdę zaspokojone. Pies musi być odpowiednio zaopiekowany behawioralnie. Spacery. Bliskość człowieka. Poczucie bezpieczeństwa. Bycie częścią rodziny. Opieka weterynaryjna (Tarzan ma chore nerki). Owczarek niemiecki to nie ozdoba podwórka. To pies, który potrzebuje relacji.
W odpowiedzi słyszę podniesiony głos i pytanie, czy uważam, że kawalerka 35 m² w bloku jest lepsza.
Tak, jeśli za tym metrażem stoi człowiek, który daje psu czas, uwagę, ruch i zaangażowanie. Jeśli mieszkanie jest dla psa azylem, a nie więzieniem. To zdecydowanie lepsze niż samotność na ogrodzie, nawet największym.
Bo prawda jest taka, że Tarzan w schronisku ma pomieszczenie wewnętrzne, wyjście do kojca zewnętrznego, codzienne wyjście na schroniskowy wybieg. Ma też spacery i kontakt z ludźmi.
Schronisko nie szuka dla niego „czegokolwiek”. Szukamy czegoś LEPSZEGO.
Na koniec usłyszałam, że Pani jest lekarzem i że żal jej mnie i moich ograniczeń i żal jej tych wszystkich psów, którym chce dać „super dom”, a schroniska je „przetrzymują”. Wykrzyczała się i rozłączyła.
I wiecie co?
Najbardziej boli mnie to, że wciąż tak wiele osób uważa, że samo „chcenie psa” wystarczy. Że dach nad głową i miska to wszystko.
Nie każdy, kto chce psa, powinien go dostać.
Bo prawdziwy dom to nie miejsce. To człowiek.
Psitulmnie Wolontariat
Psitulmnie
Miejskie Schronisko dla Zwierząt w Tychach