12/05/2026
Chociaż poród jedynaka jest często obarczony ryzykiem i kończy się cesarką, u nas tak nie było.
Merida cudownie weszła w swoją rolę, była spokojna, nie traciła sił na głupoty i gdy na świecie pojawił się jej maluszek, byłam w szoku jak sprawnie to poszło.
Ale radość trwała tylko chwilę... I nic nie można było więcej zrobić 😔
Dzisiaj pozwalam sobie na smutek i rozmyślanie nad tymi ciemnymi stronami hodowli. Nad poczuciem niesprawiedliwości i nad ogromnym żalem na widok zagubionej kociej mamy, która nie rozumie co się wydarzyło.
RIP koci aniołku 😢 Zabierasz ze sobą kawałeczek mojego serca 💔