16/05/2024
Bardzo ważne!
Ledwo co sklecilismy długi, nacechowany negatywnie post, czego zazwyczaj staramy się nie robić, a już znów nadciągają przysłowiowe, czarne chmury...
Przechodząc do rzeczy - wczoraj przed północą przyjechał do nas (tak, znowu) jerzyk. Zostało nam opowiedziane, że był wielokrotnie podrzucany, ale niestety nie poleciał, spadłał na ziemię.
Apelujemy!
Nigdy, przenigdy nie podrzucamy ŻADNYCH PTAKÓW, aby poleciały. Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy ludzie podrzucają jerzykiem, bo tak im ktoś doradził, bo tak było napisane na Googlach. Nie zliczymy ile razy rzucane w górę były podloty różnych gatunków ptaków, ptaki połamane, osłabione i chore, które nie miały najmniejszej szansy, a upadek nie przyczynił się do polepszenia ich stanu.
Wracając jednak do jerzyka, nie mamy pojęcia, dlaczego w Internecie można znaleźć tyle głosów "podrzuć go!"
Śpieszymy więc z wyjaśnieniem, dlaczego nie wolno tego robić, raz - może to spowodować dodatkowe obrażenia, a nawet śmierć, gdy ptak nie jest w stanie wzbić się; dwa - wypuszczony w ten sposób ptak jest zdezorientowany i bez problemu wpada w pierwszą, bliską przeszkodę.
Jeżeli już w ogóle mówimy o puszczaniu SPRAWNYCH I DOROSŁYCH jerzyków, zawsze robimy to trzymając ptaka na otwartej dłoni, przed otwartą przestrzenią i z miękkim podłożem przed sobą - zwłaszcza jeśli nie jesteśmy na 100% pewni, że poleci. Unosimy go maksymalnie na wysokości głowy. Nie podrzucamy, nie potrząsamy, grzecznie stoimy, czasami nawet pozwalamy czekać mu kilkanaście, kilkadziesiąt minut aż zdrętwieje nam ręką, a ptak w końcu uzna, że to jest ten moment i odlatuje.
Podrzucany jerzyk ze zdjęcia miał złamane skrzydło, co dla ptaka spędzającego całe życie w locie (a jerzyki nawet potrafią wtedy spać, kopulować, żywić się) jest wyrokiem. Jak dobrze wiecie, wiele nielotnych ptaków znajduje u nas Azyl i uważamy, że w komfortowych warunkach dożywają reszty swoich dni. W przypadku jerzyka jednak zgadzamy się z większością, że jest to okrucieństwo. Ptak ma zmniejszony metabolizm, niewydolność organów i powoli umiera w męczarniach. Czarny lotnik ze zdjęcia musiał zostać poddany humanitarnej eutanazji. :( To zawsze bolesna decyzja.
Czy znalazl się na ziemi przez złamane już skrzydło, czy zostało ono uszkodzone przez liczne upadki spowodowane podrzucaniem? Tego się nie dowiemy. :(
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/piskletnik