
30/05/2025
Coś o naszych Miałkunach :)
Podobno maine c**nów nie da się nie lubić. Jest w tym dużo racji. Maine c**ny są lojalne, duże, łagodne i wesołe. Przywiązują się do człowieka, a nie do miejsca. Są puszyste i cierpliwe a futerko obsrywają sobie tylko co drugą wizytę w kuwecie.
Wyglądają jak kot, który przebrał się za człowieka, który udaje kota, który podejrzanie ludzko wygląda. Spójrzcie na tę mordę. Koleś gdyby tylko chciał, mógłby każdemu odbić dziewczynę. Ale raczej mu się chcieć nie będzie, bo przez sporą część życia jest dużym dzieciakiem.
Maine c**ny rosną przez trzy do pięciu lat, co jest wyjątkowo długim okresem jak na koty. Za to kiedy już skończą to widać, że się urobiły po włochate łokcie. Najdłuższy maine c**n mierzył 120 centymetrów od nosa do czubka kity nazywanej niekiedy ogonem. Najcięższy natomiast ważył prawie 16 kilo. W większości przypadków nieprzekarmione samce maine c**nów nie przekraczają 11 kilogramów mruczącej masy co i tak załatwiło im tytuł największej rasy kotów domowych.
Pomimo nieco przerażających rozmiarów maine c**ny są łagodną rasą. Dogadują się zarówno z innymi zwierzętami jak i z ludźmi. Co jest niezłym osiągnięciem zważywszy na to jacy są ludzie. Koty nie odstępują ich zresztą na krok. Mimo wszystko są inteligentne i można nauczyć je aportować.
Wśród maine c**nów bardzo często zdarza się polidaktylia, czyli mają nie pięć tylko sześć palców u łapek. Gdyby tylko ludzie potrafili, choć na chwilę przestać je głaskać to mogłyby stać się niezłymi pianistami.
No dobrze, ale skąd właściwie wzięły się na świecie maine c**ny? Swoją nazwę zawdzięczają w połowie stanowi Maine, w którym po raz pierwszy zabrano się za ich hodowlę, a w drugiej połowie — cholera wie czemu.
Początkowo uważano, że maine c**n to krzyżówka kota i szopa, bo ma puchatą kitę, łazi po drzewach i lubi wodę. Oraz dlatego, że Amerykanie to zwyrole i lubią sobie wyobrażać dziwne rzeczy. Później uznano, że skoro koty nie puściły się z szopami, to już na pewno zrobiły to z amerykańskim rysiem. Te międzygatunkowe projekcje również zostały jednak obalone przez genetyków. Według jeszcze innej teorii maine c**ny to potomkowie kotów zapakowanych na statek przez Marię Antoninę podczas próby ucieczki z kraju. To ta babeczka, która karmiła Francuzów nieświeżymi ciastkami, aż jej w końcu łeb ucięli.
Wiadomo na pewno, że w żyłach tych włochatych drani płynie trochę krwi norweskich leśnych oraz krótkowłosych kotów domowych. Maine c**n został nawet narodową rasą Kanady. Pewnie dlatego, że jest miły, cierpliwy i do niego również przyczepili się Amerykanie. No i nie przeszkadza mu, że 90% jego otoczenia przypomina wnętrze zamrażalnika, do którego włamały się łosie.
No dobra, a wiecie, co dzisiaj jest? Międzynarodowy dzień przytulania kota. Z tej okazji chętnie zobaczę w komentarzach kto tam kogo ma do przytulania. Wszystkie sierściuchy z góry przepraszam za narażenie na niekonsensualne kontakty z dostarczycielami saszet.
Więcej o kotach i psach co tydzień piszę na Patronite. Kiedyś będą z tego głupie książki, a na razie jest link w komentarzach.