Equine Body Improve - Equine Physiotherapist

Equine Body Improve - Equine Physiotherapist Moja chęć niesienia pomocy i zamiłowanie do koni odnalazły wspólną drogę, którą jest rehabilitacja koni. Produkt/usługa

Nawiązując do moich ostatnich relacji, które wzbudziły spore zainteresowanie, chciałabym podzielić się historią z począt...
10/04/2026

Nawiązując do moich ostatnich relacji, które wzbudziły spore zainteresowanie, chciałabym podzielić się historią z początku mojej drogi z terapią czaszkowo-krzyżową. To doświadczenie często przywołuję podczas wizyt, bo doskonale pokazuje, jak bardzo możemy mylić „grzeczność” z zamrożeniem.

Pewnie wielu z Was zna taki przypadek. Koń uznawany za spokojnego, bezproblemowego. W rzeczywistości to często zwierzę z silnie rozregulowanym autonomicznym układem nerwowym, które doświadcza intensywnych emocji, ale nie potrafi ich wyrazić. Z zewnątrz wygląda idealnie. W środku żyje w napięciu, często w bólu. To niestety częsty obraz koni rekreacyjnych, a także sportowych. Ich bunt, będący naturalną odpowiedzią na dyskomfort czy cierpienie, bywa tłumiony siłą, sprzętem i oczekiwaniami. W końcu uczą się funkcjonować w odcięciu, w zamrożeniu.

Kilka lat temu trafiła do mnie właśnie taka klacz, pełnej krwi angielskiej, po torach wyścigowych.
Od dłuższego czasu żyła w jednym miejscu i była użytkowana rekreacyjnie. W opinii właścicielki bardzo się wyciszyła. Kiedyś była zupełnie inna. Trudna, ekspresyjna, potrafiła postawić na swoim. Zdarzało jej się doprowadzać do kontuzji. Budziła strach, ludzie nie chcieli z nią pracować.

Kiedy ją poznałam, była cieniem tamtego konia. Mimo życia w stadzie trzymała się na uboczu, najczęściej w towarzystwie starszej, schorowanej klaczy. Do jedzenia podchodziła ostatnia. Jej ciało nosiło ślady licznych ugryzień i kopniaków. Była chuda, żebra na wierzchu i słabo umięśniona. Nie powiedziałabym o niej, że jest zdrowa i że się dobrze czuje, jednak w obsłudze i pod siodłem była bezproblemowa. Stała dokładnie tam, gdzie ją postawiono. Bez ruchu. Bez reakcji. Jakby nie było jej w środku.

Podczas pierwszej sesji było podobnie.
Stała obok mnie ciałem, ale jej obecność była gdzieś bardzo daleko. Wzrok pusty, oddech niemal niewyczuwalny, ciało zamknięte. Zaczęłyśmy pracę. Przechodząc przez kolejne obszary, od kości krzyżowej, przez przeponę dna miednicy, przeponę oddechową, długo nie działo się nic. Aż dotarłyśmy do górnego otworu klatki piersiowej. I wtedy pojawiło się pierwsze życie. Delikatny puls pod palcami. Przeżuwanie. Z czasem coraz więcej reakcji, aż pojawiło się podgryzanie. Właścicielka była zaskoczona. A ja wiedziałam, że właśnie zaczynamy docierać do napięć, które były tłumione przez lata. To była długa i wymagająca sesja. Z ciała tej klaczy uwolniło się ogrom frustracji i napięcia.
Po wszystkim przyszło wyciszenie. Na tym zakończyłyśmy nasze spotkanie.

Kilka dni później dostałam wiadomość, że właścicielka rezygnuje ze współpracy, bo koń się „zepsuł”. Stała się „agresywna”. W rzeczywistości zaczęła bronić swojej przestrzeni i pokazywać ból.
Przestała być grzeczna. Pamiętam, że wtedy, będąc na początku swojej drogi, prawie w to uwierzyłam. Ale zadałam jedno pytanie. Czy ta „agresja” pojawia się wyłącznie w stosunku do ludzi? Odpowiedź brzmiała:
„Właśnie nie… zaczęła ustawiać inne konie.” I wtedy zrozumiałam. Ona się nie zepsuła. Ona odzyskała głos. Odzyskała kontakt ze sobą, swoją siłą i granicami. Znowu potrafiła powiedzieć „nie”. Iwłaśnie od tego często zaczyna się prawdziwe zdrowienie.

Życie w świadomości, że cel ostateczny został już osiągnięty i teraz będziemy tylko rozkoszować się zwycięstwem, brzmi j...
21/03/2026

Życie w świadomości, że cel ostateczny został już osiągnięty i teraz będziemy tylko rozkoszować się zwycięstwem, brzmi jak absolutny koszmar. To raczej pomysł na chwilę wytchnienia niż na całe życie.

Dlatego tak ważne jest dla mnie ciągłe bycie w drodze. Jako fizjoterapeutka koni, mimo że jestem już 8 lat w zawodzie, cały czas się uczę i rozwijam, ostatnio biorąc udział w szkoleniu z biomechaniki, rehabilitacji i ćwiczeń dla koni. To daje mi poczucie, że idę do przodu i mogę jeszcze lepiej pomagać.

Nasze życie powinno być ukierunkowane ku czemuś. Może nawet czemuś, czego nigdy do końca nie osiągniemy, ale na tyle wartościowemu, żeby sama droga była tego warta.

Dziękuję wykładowcy prof. Jean-Marie Denoix oraz organizatorom za ogrom wiedzy, inspirację i stworzenie przestrzeni do dalszego rozwoju.

21/03/2026

Czy terapia naprawdę musi boleć, żeby działała?

W fizjoterapii ludzi od lat funkcjonuje przekonanie, że „jak boli, to znaczy, że coś się dzieje”. Sama kiedyś często się z tym spotykałam.
Tym bardziej zaciekawiło mnie nowe badanie z tego roku, w którym porównano dwa podejścia u osób z przewlekłym bólem szyi: pracę na bodźcu bolesnym i pracę na bodźcu delikatnym, poniżej progu bólu.
Po 8 tygodniach okazało się, że to właśnie delikatna terapia dała lepsze i trwalsze efekty. Poprawił się nie tylko sam ból i zakres ruchu, ale też realnie funkcja mięśni. Bodźce bolesne działały raczej krótkoterminowo i nie dawały takiej kontroli mięśniowej.

I teraz najciekawsze pytanie, co z końmi? Oczywiście nie możemy 1:1 przenosić wyników badań z ludzi na zwierzęta, ale układ nerwowy działa według bardzo podobnych zasad. A koń, kiedy coś jest dla niego bolesne, najczęściej nie „rozluźnia się”, tylko zaczyna się bronić.

Z mojego doświadczenia wynika dokładnie to samo. Najlepsze efekty daje spokojna, dobrze dobrana, często bardzo subtelna praca.
Taka, przy której koń jest w stanie się rozluźnić, zaufać i faktycznie „oddać” ciało do pracy. Co więcej, dzięki temu jestem w stanie pomóc większej liczbie koni. Bo prawda jest taka, że nie każdy koń toleruje bolesne techniki, a część po prostu się na nie zamyka.

„Głaskanie zamiast terapii? Nie. Delikatność to świadoma praca z układem nerwowym, a nie przeciwko niemu. I coraz częściej widzę, że właśnie tędy prowadzi droga do trwałych efektów...

Źródło: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41831217/

18/03/2026

There seems to be a very thin line between:

'Every hoof should look like this - otherwise it’s unbalanced.'

And:

'Whatever the hoof looks like, it should stay that way.'

The first view often comes from people who work with very few horses, or from pure theory.

The second often comes from burnt out practitioners who have seen too many hooves that refuse to change - or only improve temporarily before returning to the same problems.

Whilst both positions are understandable to some degree, they are both also very limiting.

Because if every hoof must look the same, then we ignore biology.
If nothing can change, then we ignore biomechanics.

I believe the line between those 2 extremes is exactly where the true science lies, and where the most space for real understanding and development exists.

What if the shape of the hoof is not random or 'just' created by the vague and misterious 'conformation' - but it is determined by a specific set of underlying biomechanical factors?

Understanding those factors may allow us to do much more than just try and make the hoof look an ideal or than trim everything to a fixed method.

It may allow us to understand why they look the way they do, what problems we may be dealing with in this specific type of a hoof, what forces are we fighting, where the potential pathologies may be expected, what intervention may be needed and what limitations to expect. It may help predict growth tendencies, localize areas that need special protection and help develop a more comprehensive plan to help each individual limb in the best possible way.

This is exactly what I try to explore in the DCA series, including a proposed framework of nine dorsopalmar hoof types based on limb conformation and load distribution.

Link to the latest article (Part 5) in the comments.

16/03/2026

Hipnoza? Nie. Aktywacja układu przywspółczulnego.

Nagranie pokazuje moment bardzo głębokiego rozluźnienia u konia w trakcie pracy manualnej. Podczas delikatnej terapii czaszkowo-krzyżowej i pracy z powięzią układ nerwowy może przejść w stan głębokiej regulacji – trochę podobny do transu lub półsnu.

Koń stoi spokojnie, rozluźnia ciało, oddech się spowalnia, a napięcie w tkankach stopniowo puszcza. To naturalna reakcja organizmu, gdy czuje bezpieczeństwo i może „odpuścić” napięcie.

Takie momenty są w terapii bardzo cenne – pokazują, że ciało zaczyna się regulować i wchodzi w stan regeneracji.

27/02/2026

Okolica L1, czyli pierwszego kręgu lędźwiowego, często kojarzona jest wyłącznie z bólem pleców. W praktyce to jednak coś więcej niż lokalny problem mięśni czy stawów międzykręgowych. Ten segment stanowi ważny punkt komunikacyjny między układem nerwowym a narządami jamy brzusznej. Przebiegające w tej okolicy włókna nerwów współczulnych uczestniczą w regulacji pracy przewodu pokarmowego, dlatego napięcie w rejonie L1 może mieć zarówno przyczynę mechaniczną, jak i trzewną.

Znaczenie ma również asymetria ułożenia narządów. Po lewej stronie znajdują się żołądek, śledziona oraz znaczna część jelita cienkiego. Są to struktury ruchome, których prawidłowa funkcja zależy od swobodnej pracy krezki i przepony. Podrażnienie błony śluzowej żołądka lub jelita cienkiego, zmiany żywieniowe czy przewlekły stan zapalny mogą wywołać reakcję obronną organizmu. Objawia się ona zwiększonym napięciem mięśni po lewej stronie odcinka lędźwiowego, mniejszą elastycznością żeber oraz krótszym wykrokiem lub niechęcią do podstawiania lewej kończyny tylnej pod kłodę . To forma ochrony narządów wewnętrznych poprzez układ mięśniowo-powięziowy.

Po prawej stronie główną rolę odgrywa wątroba oraz część jelita grubego. Wątroba, jako narząd o znacznej masie i silnych zależnościach powięziowych z przeponą, może wpływać na napięcie struktur stabilizujących odcinek lędźwiowy. Gdy pojawia się przeciążenie metaboliczne, zaburzenia trawienia lub rozdęcie jelita grubego, często obserwuje się sztywność po prawej stronie, ograniczenie zgięcia bocznego oraz wzrost napięcia mięśni przykręgosłupowych.

Relacja między L1 a narządami jamy brzusznej działa w obie strony. Stres trzewny może zwiększać wrażliwość segmentu kręgosłupa poprzez mechanizmy odruchowe, a ograniczona ruchomość w tej okolicy może wpływać na regulację autonomiczną i komfort trawienny. Dlatego w przypadku bólu w przejściu piersiowo-lędźwiowym warto brać pod uwagę nie tylko struktury ruchowe, ale również funkcjonowanie układu pokarmowego.

Ocena L1 powinna obejmować analizę wzorca ruchu, jakości oddechu, symetrii napięć oraz potencjalnych czynników obciążających przewód pokarmowy. Takie całościowe podejście pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego problem pozornie zlokalizowany w plecach może mieć swoje źródło w zaburzonej równowadze trzewno-somatycznej.

10/02/2026

No i część druga, której wyczekiwałam. ❤️ Ula zrobiła bardzo wnikliwą obserwację biomechaniki struktur palca oraz fantastycznie opisała wpływ ustawienia palca na obciążenie w obrębie puszki kopytowej. Bardzo ważny temat ‼️

Do młodych zoofizjoterapeutów – z troski, nie z wyższości. Też kiedyś byłam na początku tej drogi. Każdy z nas był...Ten...
08/02/2026

Do młodych zoofizjoterapeutów – z troski, nie z wyższości. Też kiedyś byłam na początku tej drogi. Każdy z nas był...

Ten post jest bardzo osobisty, bo dotyka czegoś, co w tej pracy widzę wyjątkowo często. Początek drogi w zoofizjoterapii potrafi być trudny i pełen sprzecznych emocji. Z jednej strony pojawia się niepewność, wycofanie i lęk przed zaufaniem sobie, swoim rękom i swojej wiedzy. Z drugiej strony zdarza się nadmiar pewności siebie, przerost ego i fantazja, która zaczyna wyprzedzać realne doświadczenie. Obie te skrajności mają wspólny mianownik. Jest nim wewnętrzny chaos.

Na początku łatwo wpaść w poczucie, że trzeba wiedzieć wszystko i od razu. Każde kolejne szkolenie wnosi nowe koncepcje, nowe spojrzenia i nowe wątpliwości. Czasem ilość nowej wiedzy bywa mylona z doświadczeniem, a poczucie kompetencji rośnie szybciej niż realne obycie w pracy z ciałem. W głowie robi się tłoczno, a potrzeba szybkich odpowiedzi staje się coraz silniejsza. A kiedy w głowie jest zbyt wiele niespójnych informacji, brakuje jednego – wewnętrznego porządku.

Pamiętam rozmowę z jedną fizjoterapeutką, która zapytała mnie, jak poradzić sobie z sytuacją, w której weterynarz po badaniu palpacyjnym stwierdza ból pleców u konia, a ona jako fizjoterapeuta widzi to inaczej. Szukała jednego sposobu, jednego rodzaju ucisku, który pozwoliłby jej wszystko jednoznacznie zweryfikować.

Moim zdaniem w tej pracy nie chodzi o znalezienie idealnej techniki ani o „lepszy” ucisk. Chodzi o wprawę. O czas, doświadczenie i setki sytuacji, które stopniowo uczą rozróżniać ból od reakcji na bodziec, stres czy napięcie emocjonalne. Tego nie da się przyspieszyć ani przeskoczyć. Nauka trwa tak długo, aż któregoś dnia podchodzimy do konia i zaczynamy wiedzieć, co czujemy, nie dlatego, że wiemy wszystko, ale dlatego, że chaos w głowie powoli się porządkuje.

Jest jednak jeszcze jedna warstwa tej pracy, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. Koń nie pracuje tylko z naszymi rękami. On reaguje na naszą obecność, spokój, uważność i jasność intencji. Jeśli terapeuta jest wewnętrznie rozbity, pełen napięcia i wątpliwości albo przeciwnie, nadmiernie napompowany ego, koń to poczuje. Zwierzęta bardzo szybko reagują na niespójność i brak wewnętrznego ugruntowania.

Chaos terapeuty to nie brak wiedzy.
To brak wewnętrznego porządku, nadmiar bodźców, napięcie, potrzeba udowadniania albo ciągłego upewniania się. Gdy w głowie panuje bałagan, bardzo łatwo przenieść go na przestrzeń pracy. A uzdrawianie potrzebuje: spokoju, przewidywalności, poczucia bezpieczeństwa. Potrzebuje terapeuty, który jest stabilnym, ugruntowanym punktem, a nie źródłem dodatkowego napięcia.

Zoofizjoterapia to nie tylko techniki, wiedza anatomiczna i schematy postępowania.
W tej branży jest dziś bardzo dużo osób, które wykonują dziesiątki, a czasem setki technik. Zbierają metody, szkolenia i narzędzia, ale mimo tego ich praca często pozostaje nieskuteczna. I jednocześnie jest bardzo mało tych, którzy naprawdę potrafią pomóc. Nie dlatego, że znają „sekretną” technikę. Dobry zoofizjoterapeuta nie musi wiedzieć wszystkiego. Skuteczność w zoofizjoterapii rzadko rodzi się z nadmiaru metod. Dobry zoofizjoterapeuta musi umieć stworzyć przestrzeń, w której ciało może się regenerować. To umiejętność bycia w kontakcie ze sobą, świadomość własnych granic i gotowość do współpracy z innymi specjalistami. Wchodzenie w cudze kompetencje nie świadczy o sile, a całkowity brak pewności siebie nie buduje zaufania. Dojrzałość w tej pracy rodzi się pomiędzy tymi dwoma skrajnościami.

I bardzo ważna rzecz, którą chce dodać na koniec: w tej pracy nie ma wstydu w powiedzeniu „nie wiem”. Nie wiedzieć na początku drogi ( a nawet później... ) to rzecz naturalna. Wstyd zaczyna się dopiero wtedy, gdy udajemy, że wiemy. Gdy próbujemy przykryć brak doświadczenia nadmiarem technik, nazw i pewności siebie. Prawdziwa dojrzałość zawodowa zaczyna się w momencie, w którym potrafimy zatrzymać się, zadać pytanie i przyznać, że jeszcze się uczymy. To właśnie ten moment porządkuje głowę i przywraca spokój w pracy z ciałem.

Jeśli jesteś na początku drogi i towarzyszą Ci wątpliwości, to jest w porządku. Ważne tylko, by w tym procesie nie zgubić uważności, pokory i kontaktu ze sobą.

❤️

Dokładnie tak 😅
07/02/2026

Dokładnie tak 😅

Owner 🐎 thoughts 💭 v’s Therapist’s thoughts 💭

👀 What the owner may notice and comment on:
“He feels tight through his back”
“She won’t lift or round properly”
“He’s hollow and resistant”
“She struggles to maintain rhythm”
“He feels uncomfortable when I sit or apply leg”

🧠 What the therapist is considering:
Reduced spinal flexibility
Restriction through the longissimus dorsi
Decreased ability to lift the thoracic sling
Altered engagement of the hindquarters
Whether muscle tone and tissue quality are limiting back function

🐎 Small restrictions in key muscles like the longissimus dorsi can have such a massive impact on your horses way of going and how they react to even the smallest of things.

A welfare led assessment and appropriate bodywork help connect what you feel under saddle with what’s actually happening within the body.

Career Change for 2026? Professional Equine Massage? 🎓🙌
Just visit 👉 www.woldsequinemassage.co.uk

06/02/2026

Ulcia jak zawsze świetnie zobrazowała i opisała. Polecam ❤️

03/02/2026

Napięcia w obrębie uszu oraz stawów skroniowo-żuchwowych u konia mają znacznie szersze konsekwencje, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Jest to obszar wyjątkowo istotny z punktu widzenia integracji struktur kostnych, mięśniowych, powięziowych i nerwowych czaszki, a także ich bezpośredniego połączenia z podstawą czaszki i strukturami wewnątrzczaszkowymi. W praktyce terapeutycznej bardzo często obserwuje się, że przewlekłe napięcia w tej okolicy nie manifestują się wyraźnym bólem, lecz subtelnie i długofalowo wpływają na funkcjonowanie układu nerwowego, zachowanie oraz możliwości ruchowe konia.

Źródła napięć w tej okolicy mogą być bardzo różne. U niektórych koni wynikają one z przebytych lub trwających chorób uszu, stanów zapalnych czy nadwrażliwości struktur ucha środkowego i wewnętrznego. U innych przyczyną może być uraz mechaniczny, nawet taki, który miał miejsce dawno temu i nie był już kojarzony z obecnymi problemami. Napięcia te mogą także pojawiać się w okresach silnego stresu, zmiany środowiska lub intensywnych doświadczeń emocjonalnych.

Częstym czynnikiem są również problemy stomatologiczne oraz inne schorzenia w obrębie stawu skroniowo-żuchwowego, które zmuszają konia do kompensacji i utrzymywania nienaturalnego napięcia w obrębie głowy i szyi. Dużą rolę odgrywa także źle dobrany lub nieprawidłowo używany sprzęt, taki jak ogłowie czy wędzidło, a także niestabilny, szarpiący kontakt w pracy. Długotrwałe przeciążenie tych struktur może stopniowo prowadzić do utrwalenia napięć i nadreaktywności układu nerwowego

Stawy skroniowo-żuchwowe u konia są anatomicznie i funkcjonalnie ściśle powiązane z kością skroniową oraz potyliczną, aparatem gnykowym, mięśniami żucia i mięśniami podpotylicznymi, a także z powięzią i membranami czaszki. Kość skroniowa bierze udział w tworzeniu struktur ucha środkowego i wewnętrznego oraz kanałów, przez które przebiegają ważne nerwy czaszkowe. Oznacza to, że wszelkie restrykcje ruchomości lub podwyższone napięcie w rejonie stawów skroniowo-żuchwowych i uszu mogą przenosić się dalej, wpływając na struktury wewnątrzczaszkowe poprzez ciągłość powięziowo-oponową.

Opony mózgowe, a zwłaszcza opona twarda, są strukturami aktywnymi i wrażliwymi na bodźce mechaniczne. Ich napięcie pozostaje w ścisłej relacji z ułożeniem kości czaszki, jakością drenażu żylnego oraz dynamiką płynu mózgowo-rdzeniowego. Przewlekłe napięcia w obrębie kości skroniowych mogą prowadzić do asymetrii napięcia opon, ograniczenia fizjologicznych mikroruchów czaszki oraz zaburzeń regulacji wewnątrzczaszkowej. Napięcie to nie pozostaje jednak lokalne. Ze względu na ciągłość powięziową oraz połączenia neurologiczne, restrykcje w obrębie czaszki bardzo często przenoszą się na całe ciało konia, wpływając na wzorzec napięcia mięśniowego, postawę oraz jakość ruchu.

W obrębie ucha i stawów skroniowo-żuchwowych przebiega kilka kluczowych nerwów czaszkowych. Nerw przedsionkowo-ślimakowy odpowiada nie tylko za słuch, ale również za równowagę i orientację przestrzenną. Nerw twarzowy kontroluje mimikę, ruchy uszu i jest silnie związany z ekspresją emocjonalną. Nerw trójdzielny odpowiada za czucie twarzy i napięcie mięśni żucia, a jego nadaktywność bardzo często wiąże się z nadwrażliwością dotykową. W pobliżu tej okolicy przebiega również nerw błędny, który jest głównym nerwem przywspółczulnym i jednym z najważniejszych regulatorów autonomicznego układu nerwowego.

Z punktu widzenia funkcjonalnego oznacza to, że napięcia w obrębie uszu mogą bezpośrednio wpływać na równowagę pomiędzy częścią współczulną i przywspółczulną AUN. Jeśli tkanki w tej okolicy są sztywne, przeciążone lub bolesne, układ nerwowy interpretuje to jako zagrożenie. W odpowiedzi aktywuje się część współczulna, odpowiedzialna za reakcję walki lub ucieczki. Koń staje się czujny, reaktywny, trudniej mu się wyciszyć, a jego ciało utrzymuje podwyższone napięcie mięśniowe.

Napięcie obecne w czaszce bardzo często nie pozostaje tylko w głowie. Poprzez ciągłość tkanek i układu nerwowego może ono przenosić się na całe ciało, wpływając na postawę, sposób poruszania się i ogólny poziom napięcia mięśniowego. Zaburzenia tkanek w obrębie ucha wewnętrznego i struktur przedsionkowych zaburzają poczucie równowagi i stabilności. Dla układu nerwowego brak stabilnej informacji o położeniu głowy w przestrzeni jest sygnałem alarmowym. W efekcie całe ciało konia może przechodzić w tryb kompensacyjny, co objawia się sztywnością, asymetrią, trudnością w wyprostowaniu oraz problemami z koordynacją ruchu.

W praktyce wielu właścicieli zauważa również, że konie z napięciem w tej okolicy niechętnie pozwalają dotykać swoich uszu. Mogą cofać głowę, napinać się, reagować niepokojem, a czasem wręcz próbować uciec przy nawet delikatnym kontakcie. Reakcje te nie wynikają z „złego charakteru”, lecz z nadwrażliwości struktur nerwowych i powięziowych w tej okolicy. Jednocześnie często pojawia się ogólna nadwrażliwość na bodźce zewnętrzne, takie jak dźwięki, światło czy nagłe zmiany otoczenia. Ciało konia funkcjonuje wówczas w stanie stałej gotowości do ucieczki, a układ nerwowy pozostaje w trybie alarmowym.

Ten stan ma bezpośrednie przełożenie na codzienną pracę i trening. Koń może mieć trudność z przyjęciem stabilnego, miękkiego kontaktu, z wyprostowaniem ciała, utrzymaniem równowagi czy płynnością przejść. Często pojawia się wrażenie, że koń „nie może się zebrać”, jest niestabilny, sztywny lub szybko się rozprasza. W rzeczywistości jego układ nerwowy nie pozwala mu na pełne rozluźnienie i swobodną organizację ruchu.

Takie konie bywają określane jako nerwowe, nadpobudliwe lub trudne w treningu, jednak bardzo często jest to po prostu reakcja organizmu, który nie czuje się bezpiecznie we własnym ciele. Gdy napięcie w obrębie uszu i stawów skroniowo-żuchwowych zostaje zmniejszone, wiele koni staje się spokojniejszych, mniej nadwrażliwych na bodźce, łatwiej akceptuje dotyk i lepiej radzi sobie z równowagą oraz kontaktem w pracy. Pokazuje to, jak duże znaczenie dla zachowania i jakości ruchu może mieć pozornie niewielki obszar ciała.

Adres

Pruszków

Telefon

+48724999440

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Equine Body Improve - Equine Physiotherapist umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Equine Body Improve - Equine Physiotherapist:

Udostępnij