21/09/2025
ODYN 2012/2013 - 05.09.2025 💔
Odyn. W tym imieniu zawarte było wszystko. Na początku mi się nie podobało i chciałam je zmienić, ale to nie miałoby sensu. Bo Odyn był Odynem od zawsze. Nieustraszonym bogiem wojny i wojowników, a zarazem bóstwem nieskończonej mądrości, potężnej władzy lecz także poezji i magii, którą wnosił w naszą codzienność.
Nasz najpierwsiejszy pies, ten który skradł serca obojga przy pierwszym poznaniu w czerwcu 2018. Nie wiemy, jakie dokładnie były pierwsze lata życia tego przystojnego i poważnego olbrzyma, lecz na pewno nie była to sielanka, co odzwierciedlało się w jego oczach, duszy i ciele. A wiedzieć Wam trzeba, że duszę, to Odyn miał o wiele większą niż jego ciało. Zaś w oczach bezkres całego wszechświata.
Wraz z upływem czasu, blizny przeszłości stały się starte i wyblakłe, znikły pod gęstym, szorstkim futerkiem, które doprawiało naszą codzienność pręgowanym brokatem. Odyn dał nam na przestrzeni tych wspólnych lat lekcje pokory, pokazując wszelakie odcienie szarości i najpiękniejsze kolory tęczy. Nieuleczalnie zaraził chartozą, zapoczątkował Chartokrację. Nauczył jak odmieniać adopcję przez wszystkie przypadki oraz jak mimo wszystko ufać, walczyć i nigdy nie tracić nadziei.
Niestety mam wrażenie, że ta nauka poszła w las, bo ja wraz z jego odejściem nie umiem odnaleźć tej siły i nadziei.
Jeszcze pod koniec czerwca, przy siódmych adopcinkach, błagałam o to, by złota jesień życia Odyna u naszego boku trwała jak najdłużej, ale parszywy los zadrwił z tych próśb. Odyn miał około 12-13 lat, spędzając z nami dokładnie 7 lat, 2 miesiące i 13 dni.
A teraz pozostała tylko dziwna cisza, pełna bardzo głośnych szeptów i duszonych w gardle krzyków. Cisza, której uparcie nie chce przerwać nawet drugi pies. Cisza pełna emocji, którym nie sposób dać upust, bo są tak sprzeczne i często paraliżują. Fazy żałoby bynajmniej nie są linearne, przypominają psychodeliczny kalejdoskop. Wszystko się przenika i buzuje, jak sfermentowany koktajl z wszystkich możliwych uczuć.
Ja powoli kończę mój urlop, który los zamienił w urlop żałobny. Minęły dwa tygodnie od odejścia Odyna, a jego uparcie nie ma, nie wraca nawet w snach. Nie wiem czy gorsze jest zasypianie czy poranny powrót do rzeczywistości z wyrwą w duszy i sercu
Żegnaj Odynie! Nie wiem jeszcze jak żyć bez Ciebie, lecz postaram się być wdzięczna za te wspólne siedem lat, za wszystko czego nas nauczyłeś, za ludzi, z którymi nas poznałeś.
Byłeś najpiękniejszym i najbardziej majestatycznym chartem, jakiego poznałam, wymarzonym pierwszym psem, najcudowniejszym bratem dla Freya, największym grandziarzem na dzielni, najlepszym z wyzwań, a równocześnie aniołem, wzorcem, mentorem, ikoną… Mam nadzieję, że byłeś z nami szczęśliwy i że wiesz, jak bardzo Cię kochaliśmy. Mam nadzieję , że pisany jest nam wspólny niebyt, kiedyś tam po drugiej stronie.
Mam w sobie jeszcze wciąż tak wiele niewypowiedzianych słów, mniej obrazów – zapewne do nich wrócę, choć nie wiem kiedy i w jakim formacie.
Jeśli zechcecie podzielić się jakimś odysiowym wspomnieniem, refleksją, zapraszamy… Może Wasze słowa nieco napełnią dźwiękiem tę przeraźliwie cichą pustkę ❤️🩹