28/02/2026
Koniec!
Suszące się derki listopadowych maluchów. Dla mnie to symboliczny moment, to znak- przetrwaliśmy.
Zimowe porody, niby nic nadzwyczajnego, ot ubierzemy derki i będzie OK.
Nie zawsze.
Nie wtedy kiedy maluszek traci mamę lub mama nie odnalazła się w macierzyństwie.
To zmienia wszystko! Nawet latem.
Zimą wyzwanie jest jeszcze większe. Wstawanie w nocy co dwie godziny i wycieczka do alpakarnii z mlekiem 🍼dla maluszka przez oblodzoną i ośnieżoną ścieżkę, spanie w dresie na raty.
Ale nie to było najgorsze, najgorszy był widok, kiedy on leży tam sam. Nikt go nie przytula, nikt go nie ogrzewa😥.
Maluszki zazwyczaj śpią mocno przytulone do swoich mam, czasem nawet na mamie🙂, im zimniej tym przytulają się bardziej.
On leżał sam. Maleńki, kilkudniowy, zawinięty w dwie derki jak dziecko w becik😕💔.
A ta zima była wyjątkowa❄️.
Zima na śląsku zawsze jest łagodniejsza niż na wschodzie, czasem śnieg jest tylko kilka dni w sezonie ale nie tym razem.
To nie ułatwiało. Normalnie alpakom nie przeszkadzają niskie temperatury, wychodzą na śnieg i jedzą sianko z paśników, potem leżą, przeżuwają, grzeje je gęsta już o tej porze wełna.
Ale nie maluszka, który często jeszcze śpi w ciągu dnia. Dlatego tej zimy moje zwierzęta wychodziły tylko na 2-3 godzinki. Stado trzyma się razem, nie rozdzielam, on zostaje w alpakarnii, reszta stada z nim. Stado to wszystko co ma.
Tony słomy, bo nie wiem gdzie się położy, gdzie zaśnie więc wszędzie gruba warstwa.
Czy bez tego by zamarzł? Raczej nie ale każda kcal przeznaczona na ogrzewanie ciała to kcal, której organizm nie przeznaczy na przyrost masy ciała.
A zimowe maluchy przyrastały mi średnio. To nie takie spektakularne przyrosty jak u dzieciaków majowych po 500g na dobę.
Na szczęście CJ współpracował, po początkowych perypetiach z "mamkami" o których pisałam poprzednio, pięknie jadł z butelki. Ani razu się nie zakwasił, ani razu nie rozbolał bo brzuszek.
Przetrwaliśmy.
Wiosna! 🌻🐝