02/03/2026
To miał być „tylko” zabieg kastracji bezdomnego kotka.
Przyjechał cichy z tym charakterystycznym spojrzeniem kota, który za dużo widział i za dużo przeszedł.
Karmicielka wspomniała, że kotek kuleje.
Podczas badania okazało się, że ten mały wojownik od dłuższego czasu chodził ze złamaniem kości udowej.
Złamaniem, które musiało boleć przy każdym kroku.
Przy każdym skoku.
Przy każdej próbie ucieczki przed zagrożeniem.
On nie pokazywał bólu.
Po prostu żył. I cierpiał w ciszy.
Jeden telefon.
Do Wioletta Maślanek z PTOZ.
Bez wahania usłyszeliśmy:
„Ratujemy łapkę.”
I wtedy wszystko ruszyło.
Zabieg wykonał dr Adrian Platos Ortopedia Weterynaryjna Adrian Płatos,
znieczulał dr Piotrek Goncerz.
Precyzja, skupienie, cisza na sali operacyjnej.
I ogromna nadzieja, że ten mały, bezdomny kot już nigdy nie będzie musiał zaciskać zębów z bólu.
Operacja się udała.
Dziś patrzymy na niego inaczej.
Już nie jak na bezdomnego kota.
Tylko jak na małego bohatera, który przez tygodnie nosił w sobie niewyobrażalne cierpienie… i nadal ufa człowiekowi.
Wdzięczność w jego oczach?
Bezcenna.
Dla takich chwil warto pracować ponad siły.
Dla takich chwil warto być lekarzem.
Dziękujemy wszystkim, którzy nie przechodzą obojętnie.
Bo czasem jedno „ratujemy” zmienia całe życie. 🐾❤️