30/12/2025
Halo? Dzień dobry.
Dawno mnie tu nie było, ale pomyślałam, że może warto zrobić małe podsumowanie roku…
Roku, który wywrócił moje życie do góry nogami. Roku, w którym na początku lutego przeszłam dwa udary. Odebrały mi nie tylko sprawność — choć to przede wszystkim — ale też zabrały mi moje ukochane Sznupli, za którym, bądź co bądź, bardzo tęsknię. Jest też teoria, że udar „zabrał” z mojego mózgu to, co odpowiadało za depresję… i jeśli to prawda, to byłaby to jedna z niewielu rzeczy, które oddałam bez żalu.
I chociaż czasem chce mi się krzyczeć do losu: „dlaczego ja?”, to coraz częściej łapię się na tym, że widzę, ile dobrego z tego wszystkiego jednak wyniknęło. Od prostych rzeczy — jak zdrowe jedzenie i 3 litry wody dziennie — po coś dużo głębszego: prawdziwe spotkanie ze sobą, z własnym ciałem i głową. To dało mi większą uważność, spokój i odwagę, żeby poukładać sprawy, które od dawna czekały na swoją kolej.
Mimo wszystko jestem zła, że to ten drugi udar prawdopodobnie tak bardzo mnie rozłożył — bo zanim ktokolwiek zorientował się, że coś jest nie tak, mogło minąć nawet kilka godzin. I chociaż przy pierwszym udarze moja reakcja, reakcja męża i ratowników była wzorowa i szybka, to wciąż wraca do mnie myśl, że mogło być dużo gorzej. Ten udar dostałam, siedząc spokojnie na kanapie, a mógł mnie dopaść gdzieś w lesie na spacerze z Rubim, za kierownicą albo podczas samotnej pracy w pracowni Sznupli. Ta myśl zostaje w głowie i uczy ogromnej pokory wobec życia.
Później — i właściwie przez całą tę drogę aż do teraz — trafiałam na ludzi, którzy dali mi najlepszą możliwą opiekę. Dzięki nim, mimo wszystkiego, czułam się zaopiekowana, bezpieczna i naprawdę wdzięczna. Zwłaszcza gdy słyszę historie innych, wiem, jak wielkie miałam szczęście.
Więc co… idę dalej. Czasem wolniej, czasem ze złością, czasem ze łzami w oczach — ale zawsze do przodu. Nie poddaję się, bo życie, choć poturbowane, wciąż jest piękne i walczę, bo jest o co: o siebie, o swoje marzenia i o każdy kolejny dzień 💪
Hepi niu jer wszystkim. Dziękuję, że tu jesteście. To naprawdę wiele dla mnie znaczy 🥹