17/08/2026
Pierwsza noc Harrisona w nowym domu 💙🏡
Dziś rano dostałam wiadomość od jego nowej właścicielki:
„Dzień dobry. Harrison szczęśliwy i uśmiechnięty. Szaleje po działce i w domu. Noc przespał z synem do góry łapkami. Wstał o 6 i od razu na dwór. W domu nic nie nabrudził.”
Czy mogłam dostać piękniejszą wiadomość po jego pierwszej nocy? ❤️
Ale pokazuję ją Wam nie po to, żeby powiedzieć: „Spójrzcie, jaki idealny szczeniak”.
Pokazuję ją, bo za tym jednym spokojnym wieczorem i jedną przespaną nocą stoi kilka miesięcy przygotowywania małego psa do życia poza hodowlą.
Harrison pojechał do swojego domu dopiero w czwartym miesiącu życia. Jego rodzina miała wcześniej zaplanowane wakacje i podjęła bardzo świadomą decyzję: najpierw wyjazd, później odbiór szczeniaka. Tak, aby po jego przyjeździe móc skupić swoją uwagę właśnie na nim - na poznawaniu się, budowaniu poczucia bezpieczeństwa i spokojnej adaptacji.
Bo szczeniak to nie przesyłka, którą trzeba odebrać w pierwszym możliwym terminie.
Czas spędzony w dobrej hodowli nie powinien być czasem „czekania na odbiór”. To kolejne dni i tygodnie nauki.
To poznawanie nowych dźwięków, ludzi, powierzchni i sytuacji.
To stopniowa nauka samodzielności.
To budowanie pewności siebie.
To nauka odpoczywania bez rodzeństwa.
To pierwsze zasady obowiązujące w domu.
To również konsekwentna nauka czystości.
Na różnych grupach i forach bardzo często czytam później pytania:
„Dlaczego szczeniak cały czas piszczy?”
„Dlaczego nie potrafi zostać sam?”
„Dlaczego załatwia się wszędzie w domu?”
„Dlaczego tak trudno odnajduje się po zmianie miejsca?”
Oczywiście każdy szczeniak jest inny. Każdy może inaczej przeżyć rozstanie z hodowlą, podróż i pierwsze dni w zupełnie nowym świecie. Każdy szczeniak ma inny charakter. Nawet najlepiej przygotowany maluch może pierwszej nocy zapłakać, może zdarzyć mu się wpadka z czystością i może potrzebować więcej czasu.
Ale sposób, w jaki hodowca przygotuje go do tego dnia, naprawdę ma znaczenie.
Dlatego wybierając hodowlę, nie patrzcie wyłącznie na zdjęcia pięknych rodziców, rodowody czy termin odbioru.
Pytajcie:
Jak żyją szczenięta?
Czego uczą się przed wyjazdem?
Jak wygląda ich socjalizacja?
Czy poznają normalne życie domowe?
Czy uczą się czystości?
Czy hodowca przygotowuje je do stopniowego oddalania się od mamy i rodzeństwa?
Czy potrafią odpoczywać i wyciszać się?
Czy hodowcy zależy przede wszystkim na tym, żeby szczeniak był gotowy na zmianę domu, a nie tylko osiągnął wiek, w którym formalnie może go opuścić?
Osobiście uważam, że wydawanie maluchów w 7- 8 tygodniu życia jest po prostu zbyt wczesne. Szczenię nie jest emocjonalnie przygotowane z racji samego wieku. W tych kolejnych tygodniach nadal dzieje się bardzo dużo i jest to czas, który hodowca może naprawdę dobrze wykorzystać.
Harrison został z nami dłużej. Nie był przez ten czas „szczeniakiem czekającym na odbiór”.
Był szczeniakiem przygotowywanym do swojego nowego życia.
A dziś dostałam wiadomość, że pierwszą noc przespał do góry łapkami, rano wyszedł na dwór, w domu zachował czystość, biega szczęśliwy po działce i wygląda tak, jakby wiedział, że właśnie znalazł się u siebie. ❤️
Czy każda pierwsza noc musi wyglądać właśnie tak? Oczywiście, że nie.
Ale właśnie dlatego tak często powtarzam:
nie wybierajcie wyłącznie szczeniaka.
Wybierajcie świadomie hodowlę, która przygotuje go do dnia, w którym przestanie być „naszym maluchem”, a zacznie być Waszym psem.
Bo dobra hodowla nie kończy się na urodzeniu pięknego miotu…dobra hodowla ma przygotować szczeniaka do życia. ❤️