O co hau

O co hau Wyjaśniamy o co hau!

Święta to magiczny, rodzinny czas. Spotykamy się z bliskimi, cieszymy się wspólnie spędzonym czasem, obdarowujemy się pr...
25/12/2025

Święta to magiczny, rodzinny czas. Spotykamy się z bliskimi, cieszymy się wspólnie spędzonym czasem, obdarowujemy się prezentami. Te ostatnie nierzadko stanowią niezłą zagwozdkę. Bo co kupić dziecku, które ma w pokoju mały magazyn z zabawkami? Albo seniorowi, który siedzi sam w domu? To bywa niesamowicie trudne zadanie. Niestety nadal są ludzie, którzy w tej sytuacji stawiają na najgorszy z możliwych wybór - zwierzę. W końcu taki szczeniaczek, kociaczek czy chomiczek to niezła frajda. Daje towarzystwo, można się z nim bawić, jest uroczy. I tanio można zwierzaka dostać, może nawet za darmo bo się komuś nieplanowane szczeniaki czy kociaki urodziły. Brzmi fajnie, nie? Nie. Ani dla obdarowanej osoby, ani dla zwierzęcia.
🎁 Problem
Szczenięta wszystko i wszystkich gryzą - w końcu chcą się bawić. Siusiają wszędzie - przecież załatwiać się na dworze trzeba je dopiero nauczyć, to też będzie kosztowało "kilka" zarwanych nocy. Kocięta polują. Na stopy, ręce, zasłony. Na wszystko. Wbijają ostre ząbki i pazurki boleśnie w ciało. I nie robią nic złego. Bawią się. Tylko, że psiak czy kociak to nie człowiek. Nie będzie bawił się LEGO w budowanie domku. Będzie się bawił jak psiak czy kociak. To ważny etap rozwoju. Zastanówmy się teraz, czy mały chłopiec będzie zachwycony tym, że szczenię rozszarpało jego ulubioną zabawkę? Lub czy starszy Pan będzie zadowolony, gdy kociak wybudzi go z drzemki wbijając w jego stopę kły i pazury? Nie sądzę.
🎁 Odpowiedzialność
Zwierzęcia nie da się odłożyć na półkę gdy nie mamy czasu, chęci, zdrowia czy pieniędzy. Bez względu na wszystko, każde zwierzę to odpowiedzialność i dodatkowe obowiązki. Pies musi wyjść na spacer, kotu należy posprzątać kuwetę. Trzeba pilnować szczepień, odrobaczenia. Chomikowi trzeba stworzyć odpowiednie warunki (nie, klatka i kołowrotek to niech są odpowiednie warunki). Świnka morska potrzebuje wybiegu. Trzeba je karmić, dbać o ich zdrowie, sprzątać po nich, zaspokajać potrzeby gatunkowe.
🎁 Koszty
Na dobry początek - zwierzę trzeba karmić. Karma kosztuje. I to nie mało. Choć są karmy budżetowe, to prędzej czy później oszczędność na żywieniu wróci ze zdwojoną siłą podczas wizyty u lekarza weterynarii. Tak, karmienie ma duży wpływ na zdrowie zwierząt. Niemniej nawet jeśli obdarowany zainwestuje w dobrej jakości karmę, to i tak może zdarzyć się, że zwierzę zachoruje, będzie miało wypadek, etc. To znowu koszt. I to nie mały. Bywa, że tu i teraz trzeba położyć kilka, nawet kilkanaście tysięcy złotych by ratować zwierzę. I nie można tego olać - należy pamiętać, że nie udzielenie pomocy cierpiącemu zwierzęciu jest formą znęcania się. Jest też kwestia szczepień, odrobaczania, zakupu akcesoriów... Koszty, koszty, koszty.

A co jeśli obdarowany nie był na to gotowy? Co jeśli lubi pogłaskać czyjegoś pieska czy kotka, ale nie chce, nie może się poświęcić opiece nad zwierzęciem na stałe? Może odda zwierzątko komuś, kto je chce, może odda byle komu. Może zaniesie do schroniska, może porzuci w lesie. A może będzie się z tym zwierzęciem męczyć do końca jego dni. I zwierzę też będzie się męczyć jako niechciany domownik, którego potrzeby nie są zaspokajane.

Czy warto robić takie prezenty?

Nauka zachowania czystości przez psa w domu bywa trudna... Często zarówno opiekunowie jak i same psiaki mają z tym probl...
04/11/2025

Nauka zachowania czystości przez psa w domu bywa trudna... Często zarówno opiekunowie jak i same psiaki mają z tym problem, a zwykle wynika to z braku wzajemnego zrozumienia.

Dlatego powstał poradnik, dzięki któremu zrozumiesz fizjologię swojego psa i dowiesz się jak wytłumaczyć mu, że potrzeby fizjologiczne załatwiać należy na dworze - tak by było to dla niego jasne 👍

Nie zastanawiaj się - pobierz poradnik o ciesz się suchym dywanem razem ze swoim psem ❤️

- Proszę odwołać psa!- Ale on tylko chce się przywitać! Mały jest, nic nie zrobi!Ile razy byliście uczestnikami lub świa...
15/07/2025

- Proszę odwołać psa!
- Ale on tylko chce się przywitać! Mały jest, nic nie zrobi!

Ile razy byliście uczestnikami lub świadkami takiej sytuacji? Ile razy czytaliście dramatyczne wręcz prośby o sposób jak poradzić sobie z podbiegaczami lub pełne oskarżeń posty "bo niewychowany kundel tego gówniarza ugryzł Pimpusia! A Pimpuś chciał tylko się pobawić!" Na pewno niejednokrotnie.

Dziś o dramacie podbiegaczy. A właściwie "opiekunów" pozbawionych empatii, wyobraźni i ogólnie rozumu, zdolności analitycznego myślenia. Bo pies - z resztą jak zwykle - nie jest tu niczemu winien, jest jedynie ofiarą.

Kim są podbiegacze?
To psy, które bez smyczy, kontroli podbiegają do innych psów. Dla niektórych właścicieli to „przyjazny piesek, który tylko chce się przywitać”. Dla innych – szczególnie tych prowadzących psy lękliwe, agresywne reaktywnie czy w trakcie rehabilitacji – to realne zagrożenie. I rozmiar psa nie ma tu znaczenia, choć najczęściej są to psiaki "mniejszego kalibru". Bo taki przecież nic nie zrobi. Poza tym on przecież tylko chce się przywitać.

Dlaczego podbieganie to problem?
Nie każdy pies chce lub powinien wchodzić w interakcje z obcymi psami. Powody mogą być na prawdę różne, ale każdy jest równie ważny. Pies może być w trakcie treningu, mógł być po zabiegu lub mieć złe doświadczenia czy po prostu cenić sobie spokój. Podbieganie niesie ryzyko pogryzienia, urazów fizycznych i – co gorsza – traumy, która może rzutować na dalsze funkcjonowanie psa.

"O co ta drama, przecież gdy Pimpuś podleci się przywitać to nic się nie stanie, już nie traktujmy psów jak jajka"

A właśnie, że się stanie...

Przykład:
Pacjent Tajga w typie ON, 3 lata. Wysokofunkcjonująca reaktywność, agresja lękowa, nieprawidłowa socjalizacja, trauma o nieokreślonym podłożu - nieznana historia psa. Tajga boi się niemalże każdej istoty żywej, w największym stopniu psów i dzieci. Tajga w sytuacji zagrożenia działa skrajnie agresywnie w myśl "zabij lub sam zostaniesz zabity". W początkowej fazie każda interakcja z innym psem lub z dzieckiem wprowadzała Tajgę w stan konieczności walki o własne życie. W celu zwalczania problemu wdrożona została farmakologia i odpowiednio dobrany trening. Obie te drogi miały doprowadzić do wyciszenia psa i pozwolenia mu na zrozumienie, że inne psy czy też ludzie nie zagrażają jej. Ważnym elementem treningu było STOPNIOWE zmniejszanie dystansu między Tajgą, a zagrożeniem.
Terapia Tajgi przyniosła oczekiwane rezultaty już po kilku tygodniach. ALE TYLKO W KONTEKŚCIE LUDZI/DZIECI. Dlaczego? Bo każda matka, babcia, tata czy wujek natychmiast zatrzymywał dziecko słysząc "pies może ugryźć, proszę zabrać dziecko!"
Dlaczego w przypadku innych psów terapia rozciągnęła się na wiele miesięcy? Bo w odpowiedzi na "proszę odwołać psa, nasz pies jest w trakcie treningu, może ugryźć" dało się słyszeć "Ale on tylko chce się przywitać!" "Dobre, niech go ugryzie, to się nauczy!" "Ale mój nic nie zrobi!", "Przecież mój mały jest". I cały misterny plan... No właśnie. Każda taka sytuacja była odbierana przez Tajgę jako atak obcego psa, potęgując tym samym jej paniczny lęk, którego następstwem była agresja. I cóż po kagańcu, gdy do blisko trzydziestokilogramowej przerażonej suki podlatuje rozszczekane maleństwo o wadze 1,5 kg. A wystarczyło tylko nie dopuścić by Pimpuś nie podbiegał. Wystarczyło odwołać go, lub zapiąć na smycz. Tylko tyle. Uszanować czyjąś przestrzeń.

Smutne jest to, że w całej tej sytuacji znowu winny jest człowiek - opiekun Pimpusia, który gdzieś miał nawoływania by Pimpusia zabrać zanim radośnie doskoczy do Tajgi. Gdzieś miał poszanowanie dla czyjejś przestrzeni, dla czyjejś pracy. Gdzieś miał bezpieczeństwo swojego psa. Ofiarą są aż dwa psy - Pimpuś, bo mimo, że Tajga miała kaganiec i nie ugryzła Pimpusia, to walcząc o swoje życie, uderzała Pimpusia kagańcem i łapami. Tajga ważyła 30 kg, Pimpuś 1,5. Co może się stać? Połamane żebra, przetrącony kręgosłup 🤔 I oczywiście sama Tajga też obrywa - znowu "zaatakował" ją jakiś obcy pies. No nie może czuć się bezpiecznie gdy widzi inne zwierzę na horyzoncie.

Dziwi mnie, na prawdę dziwi mnie postępowanie "opiekunów" podbiegaczy. Przestaje mnie dziwić, że opiekunowie psów w trakcie terapii, chorych czy po zabiegach, zaczynają chodzić z gazem w kieszeni.

Upał daje się we znaki... To trudny okres dla naszych czworonogów. My, opiekunowie możemy im pomóc go przetrwać. Jak? An...
06/07/2025

Upał daje się we znaki... To trudny okres dla naszych czworonogów. My, opiekunowie możemy im pomóc go przetrwać. Jak? Ano tak:

🐶 1. Zapewnij dostęp do świeżej wody

🐾 Pamiętaj by pies miał stały dostęp do czystej, świeżej wody.

🐾 Na spacer zabierz butelkę wody i miskę turystyczną.

🏡 2. Zapewnij cień i chłodne miejsce

🐾 Jeśli pies przebywa na dworze, zadbaj o zacienione miejsce – np. parasol, altanka, zadaszenie.

🐾 W domu zostaw mu dostęp do chłodniejszego pomieszczenia (np. łazienka z płytkami).

🕒 3. Długie spacery tylko rano i wieczorem

🐾 Unikaj spacerów w godzinach 10:00–17:00, gdy słońce jest najmocniejsze.

🐾 Sprawdzaj temperaturę nawierzchni (np. asfaltu) dłonią – jeśli parzy, pies też nie powinien po niej chodzić.

🐾 Wybieraj zacienione trasy lub łąki.

🧊 4. Chłodzenie psa

🐾 Można używać mat chłodzących lub zwilżonego ręcznika.

🐾 Psy lubią się chłodzić np. leżąc na chłodnych powierzchniach - np. na kafelkach.

🚫 Nie polewaj psa zimną wodą z węża – lepiej użyć letniej, stopniowo.
🚫 Absolutnie nie wrzucaj psa do wody!

♨️5. Nigdy nie zostawiaj psa w samochodzie!

Nawet na kilka minut i nawet przy uchylonym oknie – wnętrze samochodu może nagrzać się do śmiertelnych temperatur w kilka minut‼️

🩺 6. Objawy udaru cieplnego:

🐾 silne ziajanie, ślinotok,

🐾 osłabienie, brak reakcji, słaba koordynacja ruchowa,

🐾 wymioty, biegunka,

🐾 gorączka

🐾 zaczerwienienie błon śluzowych

🐾 drgawki

🐾 zaburzenia świadomości, dezorientacja

🐾 utrata przytomności

W razie podejrzenia udaru cieplnego – działaj szybko i jedź do weterynarza!

Nie ma to jak zimny arbuzik w upalny dzień ❤️
29/06/2025

Nie ma to jak zimny arbuzik w upalny dzień ❤️

"O nie, pies warknął na dziecko i pokazał zęby! Dostanie w pysk to się nauczy, że nie wolno!" często się to słyszy. Już ...
28/06/2025

"O nie, pies warknął na dziecko i pokazał zęby! Dostanie w pysk to się nauczy, że nie wolno!" często się to słyszy. Już pomijając fakt, że użycie przemocy wobec zwierzęcia jest niedopuszczalne, to takie zachowanie może doprowadzić do tragedii.

Komunikacja. Podobnie jak my, psy mają swój sposób komunikacji i choć dla niektórych może to być zaskakujące, ich język, mowa ciała, znacznie różnią się od ludzkiego. Głównym elementem psiej mowy jest mowa ciała. Postawa, ruch , mimika pyska są podstawowym sposobem na powiedzenie - czy to nam czy innemu zwierzęciu - o samopoczuciu czy zamiarach psa. Dlatego też odsłonięcie zębów, warknięcie, czy nawet kłapnięcie zębami w powietrzu samo w sobie nie jest niczym złym. Jest to sygnał, że coś psu się nie podoba, na coś się nie zgadza, coś jest nie tak. W takiej sytuacji zamiast karcić psa za mówienie "nie!", należy zastanowić się czemu zwierzę sygnalizuje sprzeciw. Przykład: Pies odpoczywa na swoim posłaniu. Rozbawione, rozkrzyczane dziecko podbiega do drzemiącego zwierzęcia i w sposób nagły je zaczepia, tarmosi. Pies warczy sygnalizując tym samym, że to mu się nie podoba. Przychodzi opiekun i karci psa. Sytuacja powtarza się kilkukrotnie, pies za każdym razem jest karcony za mówienie "nie". Gdy sytuacja powtarza się już któryś raz, pies wie, że warczenie i pokazywanie zębów, mówienie, że coś jest nie tak, wiąże się z przykrymi konsekwencjami. Chcąc ich uniknąć pies przestaje warczeć, ale nadal ma problem - nie czuje się bezpiecznie na swoim miejscu, nie może w spokoju odpocząć. Frustracja zwierzęcia narasta, ale w głowie nadal ma świadomość, że warknięcie jest zakazane. Pewnego dnia pies nie wytrzymuje i wybucha atakując bez ostrzeżenia, bez warknięcia, bez pokazania zębów. Bo przecież to jest zakazane, a zwierzę ludzkiej mowy nie zna by powiedzieć "Ej! Mały weź przestań mi to robić!". Do tej pory mówił to po swojemu - pokazując zęby, warcząc. Ale to jest zabronione. Efekt? Pogryzione dziecko, pies z zaburzoną komunikacją bez poczucia bezpieczeństwa. Takiej sytuacji łatwo możnaby uniknąć - wystarczyło "posłuchać" co pies ma do powiedzenia i zastanowić się co mu przeszkadza, na co się nie zgadza, wytłumaczyć dziecku, że gdy piesek odpoczywa, nie należy go zaczepiać.

Oczywiście, bywa, że my ze sprzeciwem naszego psa też możemy się nie zgadzać - na przykład gdy ukradnie skarpetkę i nie chce jej oddać. Warczy mówiąc "Ta skarpeta należy do mnie, nie zabierzesz mi jej! Odczep się!" Jednakże i w tej sytuacji warczenie jest tylko komunikatem. Tylko i aż, ale nadal komunikatem, a sam problem tkwi zupełnie gdzie indziej, a jego rozwiązanie z całą pewnością nie leży w karceniu za poprawną komunikację.

Wracamy do działania. Po długiej, długiej przerwie, podczas której bardzo dużo się u nas zmieniło. Nasza ludzka rodzina ...
22/06/2025

Wracamy do działania. Po długiej, długiej przerwie, podczas której bardzo dużo się u nas zmieniło. Nasza ludzka rodzina się powiększyła, do futrzastej ekipy dołączyło stadko kóz. Straciliśmy naszą ukochaną Jagódkę... Dołączyła do nas pocieszna bostonka - Abba z Księstwa Cieszyńskiego FCI zwana Abi lub Kapiszonem. Absolutnie nic nie jest takie samo, ale powoli wracamy do równowagi, a tym samym ja i nasze psy możemy wrócić do działania 💪Wracamy pod inną nazwą - bo czemu nie. Skoro wszystko wywróciło się do góry nogami, to czemu by i w tej materii nie zrobić rewolucji 🙂 Niedługo też rozszerzymy nasz obszar działania o okolice Cieszyna. Zatem jeśli masz problem ze swoim psiakiem, nie wiesz o co hau, nie czekaj, zadzwoń lub napisz i umów się na konsultację - pomożemy Wam się dogadać 💪❤️

Patrzę i oczom nie wierzę.Ale od początku.Pies ma jakiś problem. Opiekun zabiera go do specjalisty, bo szuka pomocy. Tra...
07/06/2023

Patrzę i oczom nie wierzę.
Ale od początku.
Pies ma jakiś problem. Opiekun zabiera go do specjalisty, bo szuka pomocy. Trafiają do tego pana. Jaki pies ma problem, jak ten problem się objawia - nie wiemy, filmik jest wyrwany z kontekstu. I choć nie wiemy dokładnie, to możemy przypuszczać, że pies ma "problem z agresją". Wnioskuję po postawie panów.

Co się dzieje dalej?
Panowie duszą psa za pomocą dwóch linek. Pies walczy o życie w jego własnym rozumieniu. W międzyczasie gryzie człowieka (co wcale mnie nie dziwi). Czy, jeśli pies ma problem z agresją do ludzi z jakiegokolwiek powodu, takie zachowanie panów pomoże? Nie. Czy wzmocni lęk, brak zaufania, poczucie konieczności obrony własnego życia? Tak.

Co dzieje się dalej:
Wszyscy rozpaczają nad dłonią jednego z panów. Pies leży bez ruchu na ziemi. Nikt, powtarzam nikt nie zainteresował się zwierzęciem. No dobra, założyli mu kaganiec. Żeby pana nie ugryzł znowu. Sama opiekunka psa (jak mniemam) miała to, co Panowie robią z jej psem głęboko w... No. Ważne, że pies broniąc swego życia, ośmielił się złapać za rękę.

Tego nie robimy. Już pomijam fakt, że chcąc pomóc psu poradzić sobie z jakimkolwiek problemem, należy znaleźć przyczynę. Bo jeśli człowiek kaszle, to nie zawsze sprawdzony syropek pomoże. Może kaszleć bo ma zapalenie płuc, gruźlicę, nowotwór, jest przeziębiony. Tak samo pies może być agresywny z wielu różnych przyczyn, ale gwarantuję, że dusząc go nie rozwiążemy problemu.
Jasne, że trudno czasem ocenić kompetencje specjalisty na pierwszy rzut oka, ale nie pozwólcie by ktoś krzywdził Wasze zwierzę i przerywajcie, jeśli widzicie coś takiego jak to:
https://www.hejto.pl/wpis/wesola-lapka?fbclid=IwAR3tPkJBP1DU7v0DQDQgR9dR9KusNSXP-UdLF177CguHXDR4zdrdd38usoA

Tak pracuje trener psów Jacek Gałuszka, który uważa się za pozytywnego trenera, właściciel kilku ośrodków szkolenia psów "Wesoła Łapka" w Polsce. Na filmiku widać jak uczy swoich ludzi jak mają postępować z agresywnym psem... ciekawe czy on by się nie wyrywał gdyby go

05/03/2023

Przywołanie - dla mnie jest to totalnie podstawowa komenda, którą powinien znać każdy pies. Bez względu na to, czy na spacerach używamy smyczy, czy nie. Życie jest nieprzewidywalne i jeśli przez 10 lat spacerujemy z psem tą samą trasą, nie mamy potrzeby użyć przywołania, nie znaczy, że dziś się nie potkniemy, nie upuścimy smyczy, czy coś nie zainteresuje naszego psa i nie poleci przed siebie. Jak to szło? "Wszystko się może zdarzyć" 😉 Dlatego też warto nauczyć swojego psa tej komendy, warto ją ćwiczyć. Należy też pamiętać, że przywołanie powinno być skuteczne. Zawsze. Nie wtedy, gdy nic wokół się nie dzieje, a w ręce mamy smaczek. Co wybierze pies - opiekuna mruczącego pod nosem "do mnie" ze smaczkiem w ręce, czy pościg za przerażonym kotem przecinającym ulicę? "Ale on temu kotu niczego nie zrobi" - tego nie wiemy(pomijając fakt, że temu kotu to nie jest potrzebne). Nie wiemy też, czy sam nie wpadnie pod samochód, nie zatraci się w pogoni, nie zostanie pogryziony przez innego psa, czy zdezorientowany nie zaatakuje kogoś. Nie raz słyszałam też stwierdzenie "trzepnie go auto /pogryzie inny pies /ktoś go kopnie to się nauczy!" 🤦 Taka lekcja po spotkaniu z samochodem może kosztować życie. Zdecydowanie "tańsza" jest lekcja przywołania. Wystarczy zainwestować w długą linkę i... Swój czas. Zyskamy dzięki temu bezpieczne spacery ze spokojną głową.

Adres

Orzesze
43-188

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy O co hau umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do O co hau:

Udostępnij