08/05/2021
EDIT: YURI MA JUŻ SWÓJ DOM ;3
Wychodząc z Yuri po raz pierwszy na spacer z jednej strony czułam wielką radość (bo Yuri pokonał lęk przed schodami i w końcu wyszliśmy z mieszkania) ale też i nutę strachu jak to teraz będzie wyglądać. Bo Yuri robił krok do przodu, potem biegł do tyłu i robił skok w bok. Kilkanaście pierwszych spacerów to była totalna demolka ale starałam się nie tracić nadziei że będzie lepiej :D Z zazdrością spoglądałam na ludzi tak swobodnie kucających przy swoich wielkich psach jak ja tu na zdjęciu, podczas gdy musiałam mieć oczy dookoła głowy i być gotową na to, że Yuri za chwilę wykręci mi obrót 360stopni - bo kot, bo ptak, bo szczekający na nas pies.
Jak jest dziś? Yuri ogarnia już chodzenie na smyczy - a że lubi chodzić raczej szybko, zmobilizował mnie do wspólnych biegów! Czasem przy nim spokojnie truchtam, a zdarza się też że biegniemy sobie razem nad Odrą najszybciej jak umiemy - Yuri galopuje, a ja staram się nadążyć choć jest naprawdę szybko max. Reaguje gdy chcę się zatrzymać, potrafi zostać, a piszcząca zabawka skutecznie odwraca jego uwagę od osiedlowej afery z kotem ;)
Za dwa dni zabieram Yuri w górki. Być może pierwsze w jego życiu? Gdy zastanawiałam się na głos czy Yuri był w górach i jak sobie poradzi, usłyszałam "no tak, z pewnością ten pies tylko chodził po górach i siedział na łańcuchu". Najprawdopodobniej po górach nie chodził. W poniedziałek więc zacznie w wielkim stylu, bo od jednego z wierzchołków Korony Gór Polski. Planujemy na szczycie być o wschodzie słońca, będzie to zatem nocno-mocno poranny trip. Yuri już nawet grzecznie podróżuje samochodem bez klatki. Tyle radości mi sprawia obserwowanie jak zmienia się Yuri, jak otwarcie podchodzi do ludzi i jak łagodny jest dla (większości) psów. No i jak spokojne stały się te nasze wspólne spacery. Nie sądziłam, że ze wszystkim pójdzie mu tak szybko 🖤