09/08/2026
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o naszych weterynaryjnych przygodach.
Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości co do leczenia Waszego zwierzaka - pamiętajcie, że to Wy znacie go najlepiej. Dlatego szukajcie opinii innych weterynarzy. Konsultujcie się w kilku miejscach, szczególnie wtedy, kiedy czujecie, że coś się nie zgadza.
Ja niejednokrotnie usłyszałam: „Nie da się”, a chwilę później inny weterynarz mówił: „Oczywiście, że się da”.
💫Jednym z takich przykładów jest moja kotka Zuzia, która choruje na nerki. Miała bardzo duże pogorszenie stanu zdrowia i od jednego z weterynarzy usłyszałam, że najwyższy czas się z nią pożegnać. Nie potrafiłam się z tym pogodzić, dlatego pojechałam w inne miejsce. Zuzia dostała inne leki, w zwiększonych dawkach, i dziś - mimo że miała żyć maksymalnie sześć miesięcy‼️ - jest z nami już ponad półtora roku i czuje się rewelacyjnie.🥰 w dodatku przeszła niedawno zabieg sanacji ząbków🤗 tak,kot chory na nerki ‼️
Zepsute ząbki zostały usunięte,kamień oczyszczony a ona od razu zyskala lepszy apetyt.
💫Kolejnym przykładem jest Lili, która trafiła do nas bardzo chora, jak sami wiecie. Po konsultacji w innym miejscu okazało sie,ze nie ma takiego leczenia jakie powinna mieć.
Na cito powinna dostawać kroplówki i specjalna karmę.
Po bardzo wnikliwej wizycie dostała fachową opiekę , dzięki temu do dziś żyje szczęśliwie.❤️
Cukrzyca to nie wyrok.
💫No i teraz kolejna sytuacja - Piracik.
Piracik miał problemy żołądkowe, kilka razy zwymiotował a pozniej przez kilka dni bardzo dużo dyszał. Dodatkowo bolał go kregoslup.Jeden z weterynarzy powiedział, że to po prostu starość i żebym podawała mu Pyralginę. Posłuchałam. Zaufałam. Podawałam mu lek przeciwbólowy.
Ale zamiast poprawy było coraz gorzej.
Wtedy zaufałam swojej intuicji i pojechałam z nim w inne miejsce. Wykonaliśmy USG i okazało się, że Piracik ma bardzo dużo guzów. Zalecono operacje na cito...
Znów Udaliśmy sie w kolejne miejsce.
Kolejny weterynarz potwierdził, że jest to bardzo agresywny, rozsiany nowotwór. W jego przypadku operowanie wszystkich zmian nie miałoby sensu, ponieważ choroba zajęła już praktycznie cały organizm.💔 zwyczajnie moglby tez nie przeżyć takiej operacji.
Zauważyłam też zmianę w jego nosie - jedna dziurka robi się coraz mniejsza, ma tam jakis guz . Na szczęście Piracik nadal oddycha dobrze, ale widzę, że nowotwór zajmuje coraz większą część jego organizmu. 😩
Dlatego zdecydowaliśmy się na leczenie paliatywne. Dostaliśmy leki, dzięki którym możemy przede wszystkim zadbać o jego komfort. Specjalna dieta nie obciaza żołądka.
I wiecie co? Piracik czuje się rewelacyjnie. ❤️
Nie walczymy już za wszelką cenę z chorobą. Walczymy o to, żeby miał dobre, spokojne dni, żeby nie cierpiał i żeby jak najdłużej czuł się dobrze.
💫Podobną sytuację mieliśmy ze Ślepuniem. Nikt nie dawał nam nadziei. A jednak znaleźliśmy miejsce, w którym ktoś powiedział: „Spróbujmy. Dajmy mu szansę”. I za tę szansę jestem ogromnie wdzięczna.🥹
Choć Ślepcio nie żyje to wiem,ze zrobiliśmy WSZYSTKO co sie dalo ‼️ Gdybyśmy nie sprobowali to do dziś dzień zadręczalabym sie,ze moglam zrobic cos wiecej.
Dlatego jeżeli macie wątpliwości co do diagnozy albo leczenia Waszego zwierzaka - konsultujcie, pytajcie i szukajcie.
Druga opinia naprawdę może zmienić wszystko.
Bo czasami jeden weterynarz mówi: „Nie da się”, a drugi mówi: „Spróbujmy”.
I właśnie dzięki temu „spróbujmy” Wasz zwierzak może dostać szansę, której wcześniej nikt nie chciał mu dać. ❤️