29/04/2026
pomagam.pl/ha6y9b
Kochani, wiem że ostatnio jest mnie mało, ale mam tyle problemów, że już wysiadam :( .
Wiem, że tym razem nie chodzi o kota, a głównie kotami się zajmuję ale już nie wyrabiam. Królik Niko żyje z kotami, przesiaduje z nimi, przytula się i tak samo jak one zasługuje na najlepszą możliwą opiekę. Ale po kolei, zaczęło się niewinnie, a kończy się na hospitalizacji w Lublinie :(
2 tygodnie temu Niko zaczął słabiej jeść, oddawać znikomą ilość kału, co u królika nie jest rzeczą normalną i bezpieczną, więc w sobotę udaliśmy się do lecznicy.
Doktor zrobiła mu korektę zębów, zaleciła podawanie probiotyku, dostał leki przeciwbólowe i na pobudzenie perystaltyki. Poprawy brak więc w poniedziałek udaliśmy się do innej lecznicy na USG. Doktor zauważyła jakiś twór tłuszczowy w okolicy pęcherza. Wdrożone leczenie, po 3 dniach kontrola bez specjalnych efeków. Został dorzucony Jeszcze steryd, a w przypadku braku poprawy szukanie lecznicy typowo gdzie jest lekarz od królików.
W poniedziałek spędziłam część dnia na telefony do lecznic i odbijałam się od ściany. Jedni nie mają miejsc, inni nie zajmą się chirurgią u królika ale przekierowali nas do konkretnej lecznicy w Lublinie.
Udało się nam dostać na dziś (środa 29 kwietnia). To co wyszło w USG ( poszerzony żołądek, tłuszczak, szlam w moczu, odczyn zapalny szyjki pęcherza) to Jeszcze nie wszystko. Musiałam zostawić go na hospitalizacji, dostałam telefon zaraz po powrocie, że mamy kolejny problem, zęby boczne wrastają mu w policzek. Tego się kompletnie nie spodziewałam.
Pomimo ryzyka znieczulania decyzja o korekcie i dalsze wiadomości wieczorem. Okazuje się też, że jest problem z Żuchwą. Ze stresu nie pamiętam nawet dokładnie co doktor tłumaczyła o odłamkach, pytając czy on miał kiedykolwiek operowaną żuchwę i wspominając o ropniu, który się utworzył. Tyle problemów na raz w takim małym ciałku. Jestem załamana.
Dzisiejsza doba będzie decydująca, doktor musiała go szybko wybudzać.
Zostawiłam zaliczkę w kwocie 720 zł, gdzie kwota będzie co najmniej drugie tyle wyższa, a wczoraj zostawiłam w Lublinie ponad 800 zł za Leę, gdzie w badaniach nie ma się czego czepić a ona nie czuje się dobrze, prawdopodobnie trzeba będzie poszerzyć diagnostykę.
Zaczyna mi brakować pieniędzy, dopiero co też spłaciłam leczenie Puszka. Wisi nade mną jakieś fatum. Bardzo proszę, pomóżcie mi bo nie wiem jak zapłacę za leczenie Niko :(
Po prostu wszystko na raz, a portfel nie jest z gumy :(