Vetmedica Przychodnia Weterynaryjna

Vetmedica Przychodnia Weterynaryjna Weterynarz Myślenice

17/05/2026

Jak co roku o tej porze, ponawiam bardzo ważny apel, bo mimo powtarzania tematu rok rocznie, nadal nagminnie w naszym kraju jest porywanie młodych zwierząt przez różnych "miłośników przyrody" i "obrońców zwierząt". 🤷‍♂️

Już niedługo na polskich polach, łąkach i lasach zaczną pojawiać się młode koźlęta saren, łoszaki łosi, cielęta jeleni i danieli.🌾👶🏼🦌🌳

Pod żadnym pozorem NIE WOLNO dotykać, a tym bardziej zabierać takich osamotnionych w różnych miejscach maluchów‼️‼️‼️

To że leżą same, nie oznacza, że są sierotami ‼️

Matki tych maluchów zawsze są gdzieś w pobliżu, żerując zawsze mają oko na swoje młode, nawet jeśli my ich nie widzimy.👁️
Koza lub łania odwiedza swoje młode kilka razy dziennie by je nakarmić, poczym pozostawiają je na kolejne kilka godzin w bezpiecznym miejscu. 🦌👩‍👦‍👦🤎

Natura wyposażyła takie młode sarny i jelenie w jeden z najlepszych kamuflaży, całkowity brak zapachu przez pierwszy okres życia oraz naturalny instynkt zamierania w bezruchu w razie zbliżającego się zagrożenia.🤫
To wszystko sprawia, że są bardzo trudne do wykrycia przez drapieżniki.🦊🐺🦅🤔👶🏼🦌

Jedynie w 2 przypadkach możemy przenieś lub zabrać takie maluchy w bezpieczne miejsce:

❇️ Gdy prowadzimy sianokosy lub inne prace rolnicze. Wówczas takie koźle lub cielaka należy delikatnie przenieść w możliwie najbliższe bezpieczne miejsce (w wysoką trawę lub zadrzewienia).🌿🌾👶🏼🦌🌲🌳

❇️Gdy jesteśmy pewni, że matka nie żyje, np. leży blisko potrącona blisko szosy, a młode znajdują się w niewielkiej odległości od niej. W takim wypadku należy skontaktować się z najbliższą instytucją zajmującą się fachową opieką takich zwierząt, jak Ośrodki Rehabilitacji Dzikich Zwierząt.⚕️🦌

W każdym innym wypadku proszę Was, błagam, NIE DOTYKAJCIE I NIE ZABIERAJCIE ich z naturalnego środowiska!🙏

No i do wszystkich psiar i psiarzy : PSY NA SMYCZY! 🦮

Zapewne większość robi to z odruchu serca widząc samotne maleństwo pośrod dzikiej natury, ale tak właśnie musi być. Dzika natura to jej dom! 🌳🍃👶🏼🦌🍃🌲

Mimo apelów i próśb, co roku w ten sposób zostają zabrane naturze i ich matkom setki i tysiące takich maluchów, z których większość umiera po kilku dniach, gdyż odhowanie takiego młodego jest bardzo trudne, wymaga odpowiedniego mleka, czasu i warunków. 😢

Dlatego proszę Was, powstrzymajcie się od porywania leśnych i polnych maleństw i udostępnijcie ten post dalej, by trafił on do jak najszerszego grona odbiorców! 🦌😉

Pozdro z Boru! 👋🌲

Fot. D. Kontny

17/05/2026

Zwierzęta nie zastępują ludzi... przypominają nam, jak wygląda bliskość bez psychicznego zmęczenia.

Naprawdę.

Kiedyś nie lubiłam zwierząt.
A koty wydawały mi się szczególnie obce.
Zimne.
Dziwne.
Trochę odpychające.

Nie rozumiałam ludzi, którzy mówili o zwierzęciu jak o członku rodziny.

A potem mój syn chciał mieć kota.

Zgodziłam się ostrożnie.
Bez entuzjazmu.
Raczej z miłości do dziecka niż z miłości do kota.

I wydarzyło się coś, czego kompletnie się po sobie nie spodziewałam.

Ten kot został z nami na dwanaście lat.

Nie wszedł do mojego życia spektakularnie.
Nie zrobił wielkiej rewolucji.
Nie wygłosił żadnej mowy.
Nie musiał mnie do siebie przekonywać.

Po prostu był.

Cicho.
Codziennie.
Obok.

W międzyczasie życie się zmieniało.

Syn dorósł i się wyprowadził.
Ludzie przychodzili i odchodzili.
Relacje się przesuwały.
Świat robił się coraz bardziej głośny.
A kot nadal był.

I kiedy po dwunastu latach odchodził, siedziałam u weterynarza i płakałam jak bóbr
Ja.
Osoba, która kiedyś naprawdę nie lubiła kotów.

Minęły dwa miesiące.
I w moim domu pojawiła się nowa mała istota.

Sześć tygodni życia.
Kilka centymetrów chaosu.
Maleńkie ciało, które jeszcze niczego nie rozumie, a już potrafi zmienić temperaturę całego domu.

I wtedy przyszła do mnie myśl, że może w relacji człowieka ze zwierzęciem wcale nie chodzi tylko o samotność.

Może chodzi o coś znacznie głębszego.

O taki rodzaj obecności, którego współczesny człowiek coraz rzadziej doświadcza.

Bez gry.
Bez napięcia.
Bez negocjowania własnej wartości.
Bez domyślania się, co druga strona „naprawdę miała na myśli”.

Bo relacje z ludźmi są piękne, ale bywają też skomplikowane.

Trzeba rozumieć.
Tłumaczyć.
Odczytywać.
Uważać.
Nie zranić.
Nie zostać zranionym.
Odpowiadać.
Przewidywać.
Naprawiać.
Nosić historię.

Nawet bliskość potrafi dziś przypominać projekt do zarządzania.

A zwierzę?

Zwierzę przychodzi inaczej.

Nie pyta, czy jesteś wystarczająca.
Nie sprawdza twojej pozycji społecznej.
Nie interesuje go twoja skuteczność.
Nie każe Ci się tłumaczyć z nastroju.
Nie wymaga wersji siebie, którą da się dobrze pokazać światu.

Kot po prostu kładzie się obok.

I nagle okazuje się, że ta prosta obecność robi coś, czego czasem nie potrafią zrobić wielkie rozmowy.

Reguluje.
Uspokaja.
Przywraca rytm.
Wprowadza miękkość.

Donna Haraway, filozofka relacji człowieka i zwierzęcia, pisała o „gatunkach towarzyszących”.

To bardzo piękne pojęcie.

Bo ono nie mówi: zwierzę jako zabawka.
Nie mówi: zwierzę jako zastępnik człowieka.
Nie mówi: zwierzę jako pocieszenie dla samotnych.

Mówi raczej:
są takie istoty, z którymi współistniejemy.

Nie są ludźmi.
Nie są rzeczami.
Nie są dodatkiem do naszego życia.

Są kimś obok.

Innym.
Ale znaczącym.

Haraway pokazuje, że człowiek i zwierzę tworzą relację, w której obie strony jakoś się zmieniają.
Uczą się siebie.
Budują rytuały.
Rozpoznają sygnały.
Wchodzą w codzienność drugiego gatunku.

I może właśnie dlatego strata zwierzęcia boli tak bardzo.

Bo nie tracimy „tylko kota”.
Nie tracimy „tylko psa”.

Tracimy świadka codzienności.

Istotę, która była przy nas wtedy, kiedy nie wydarzało się nic wielkiego.
Kiedy wracaliśmy do domu.
Kiedy chorowaliśmy.
Kiedy siedzieliśmy w ciszy.
Kiedy nie mieliśmy siły być dla świata kimś konkretnym.

Zwierzę zna człowieka od strony, której często nie zna nikt.

Od strony kapci.
Kuchni.
Poranka.
Łóżka.
Milczenia.
Zmęczenia.
Niepozorności.

I może dlatego więź ze zwierzęciem jest tak osobna.

Bo ona nie dzieje się w wielkich deklaracjach.
Ona dzieje się w powtarzalności.

W misce.
W mruczeniu.
W czekaniu pod drzwiami.
W małym ciele zwiniętym obok człowieka.

Byung-Chul Han pisał, że żyjemy w świecie przeciążenia.
W świecie nadmiaru bodźców, komunikatów, oczekiwań i autoprezentacji.

Ja bym dodała:
jesteśmy przeciążeni także relacyjnie.

Nie dlatego, że nie chcemy ludzi.
Nie dlatego, że nie kochamy.
Nie dlatego, że relacje przestały być ważne.

Ale dlatego, że wiele relacji wymaga od nas nieustannej czujności psychicznej.

A zwierzę często daje coś, co stało się luksusem:

obecność bez egzaminu.

I może dlatego coraz więcej ludzi tak głęboko kocha swoje zwierzęta.

Nie dlatego, że wybierają je zamiast ludzi.

Ale dlatego, że przy nich mogą na chwilę przestać być kimś do oceny.

Mogą po prostu być.

Bez roli.
Bez napięcia.
Bez tłumaczenia się ze swojego istnienia.

I może właśnie w tym jest tajemnica.

Że czasem mała istota, która niczego wielkiego od nas nie chce,
przywraca nam coś bardzo wielkiego:

spokój.

Nie wiem, kiedy kot przestał być kotem.

Może wtedy, kiedy po raz pierwszy zrozumiałam, że on nie jest dodatkiem do życia.

On jest jedną z jego cichych form.

Chciałabym, żebyśmy potrafili być dla siebie czasem jak kot czy pies .... obecnością, przy której układ nerwowy wreszcie może odpocząć. Bo czasem naprawdę wystarczy po prostu być.

Proste i trudne zarazem .... ale tego też można się nauczyć.

Klinika Zdrowego Rozsądku pozdrawia 🖐️















Uwaga Lubień i okolice!!!!! Pilnie poszukujemy właściciela. Piesek jest o przygnębiony i bardzo chce wrócić do domu.
16/05/2026

Uwaga Lubień i okolice!!!!! Pilnie poszukujemy właściciela. Piesek jest o przygnębiony i bardzo chce wrócić do domu.

14/05/2026
„Wesołego Alleluja! Życzymy Państwu i wszystkim czworonożnym domownikom radosnych, zdrowych i wiosennych Świąt Wielkanoc...
04/04/2026

„Wesołego Alleluja! Życzymy Państwu i wszystkim czworonożnym domownikom radosnych, zdrowych i wiosennych Świąt Wielkanocnych. Niech ten czas będzie pełen słońca, długich spacerów i mruczących chwil przy wspólnym stole🐾
Zespół Przychodni VETMEDICA
( ze względu na ogrom pracy przedświątecznej nie zdążyliśmy zrobić wspólnego zdjęcia, ale najważniejszy przedstawiciel naszej PW zdążył zrobić się na bóstwo i zaprezentować 😅)

„P.S. Pamiętajcie, że wielkanocne przysmaki ze stołu (szczególnie czekolada i cebula!) nie służą naszym zwierzakom. Dbajmy o ich brzuszki również w święta! 🐈‍⬛🐕‍🦺🦮 🐣🐥

Skomielna Biała, pilnie poszukujemy właściciela kotki poszkodowanej w wypadku. Prosimy o pomoc.
21/03/2026

Skomielna Biała, pilnie poszukujemy właściciela kotki poszkodowanej w wypadku. Prosimy o pomoc.

Wiosenne porządki w jamie ustnej. Pamiętajcie o kontroli zębów u swoich pupili 🐶😸
03/03/2026

Wiosenne porządki w jamie ustnej. Pamiętajcie o kontroli zębów u swoich pupili 🐶😸

28/02/2026

Ciszymy się, że w naszej przychodni standardy od początku są na najwyższym poziomie, a każda przeprowadzana operacja to nie jest tylko rutynowy zabieg, a wynik dogłębnie przeprowadzonej analizy. Cieszymy, że dr Jakub tak pięknie ubrał w słowa to o czym informujemy naszych klientów od zawsze.

Uwaga Łęki i okolice, pilnie poszukujemy właściciela. Prosimy o pomoc. Pies tymczasowo zabezpieczony, kontakt pod nr tel...
20/01/2026

Uwaga Łęki i okolice, pilnie poszukujemy właściciela. Prosimy o pomoc. Pies tymczasowo zabezpieczony, kontakt pod nr telefonu 502577654.

Adres

Piłsudskiego 17 A
Myslenice
32-400

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 19:00
Wtorek 08:00 - 19:00
Środa 08:00 - 19:00
Czwartek 08:00 - 19:00
Sobota 09:00 - 14:00

Telefon

+48606901945

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Vetmedica Przychodnia Weterynaryjna umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Vetmedica Przychodnia Weterynaryjna:

Udostępnij

Kategoria