06/06/2018
Z Włodziakiem popieramy post!
(mam nadzieję, że się biedak nie zestresuje 😉😂)
MALOWANIU MÓWIMY TAK! KŁAMLIWYM FUNDACJOM NIE!
Od kilku dni w jeździeckim świecie płonie stos. Podpaliła go i podlała solidną dawką hejtu, fundacja mieniąca się obrońcami koni. Dobrze pamiętam, jak lata temu, gdy fundacja była jeszcze w zarodku, jej przedstawiciel napisał mniej więcej tak "oczywiście, czasem coś naciągamy ale to dla dobra zwierząt, więc cel uświęca środki'. Och, słodko.
Oto teraz fundacja zagalopowała się tak bardzo, że zniszczyła dobre imię a być może także możliwość funkcjonowania i zarabiania, hotelu. Powód: kucyki pomalowane nietoksycznymi farbkami w paski, na zajęciach dla kilkulatków z okazji Dnia Dziecka!
Efekt: laicy ledwie (a czasem wcale) odróżniający koński łeb od ogona, w liczbie dziesiątek i setek, zalali profil hotelu kłamliwymi, oszczerczymi, uwłaczającymi i nazwijmy rzecz po imieniu – idiotycznymi komentarzami. Doskonale pokazują one zarówno poziom tych osób, jak ich zmanipulowanie przez fundację, brak wiedzy na komentowany temat i chęć dokopania komuś pod zmyślonym pretekstem. Fundacja bierze przykład z 'najlepszych', którzy nie tak dawno wcale, potrafili skłonić ludzi do palenia sąsiadów na stosach. I oto fundacja staje się wszechwiedzącym guru, wyciąga chciwy paluch i pokazuje – zniszczcie go. Jesteście ciekawi, co te zastępy mają na sztandarach? Przypominam sprawę: dwa kucyki na zdjęciu umieszczonym na hotelowym fanpejdżu, stoją sobie i dzieci zamiast je czesać szczotką to malują je pędzlem we wzorki. Kucom się nic nie dzieje. Komentarze:
"malowanie zwierząt uczy przedmiotowego traktowania", "uczy, że ze zwierzęciem można robić wszystko"
"pomalować te bachory pastą do butów", "pomalować im mordy", "rodziców kąpać w smole", "genitalia im pomalować" (cóż, fantazje tez świadczą o komentującym...)
"zabrać im zwierzęta" (czy nie na to przypadkiem liczy fundacja?)
"straszne, masakra, znęcanie, żenada, bestialstwo"
"właściciele idioci, kuriozalne, kretyńskie" itd
Serio? To, co naprawdę jest smutne, jest żenadą i o inteligencji nie świadczy to po pierwsze, nagonka rozpętana przez fundację, po drugie jej wyssany z palucha powód, po trzecie, najbardziej przerażające – ilość ludzi, którym tylko dać kamienie i wskazać ofiarę, i ją ukamieniują. Większość komentarzy pokazuje nie tylko totalną ignorancję w temacie końskim ('nie wiem ale się wypowiem') ale i brak samodzielnego oraz logicznego myślenia. Z obrazka przedstawiającego 3 dzieci i kuca, niektórzy są w stanie wywróżyć, że: było za głośno; było za dużo dzieci; kucyk był w stresie; zajęcia były źle przeprowadzone; dzieci były bez opieki.
Przykłady odrealnionych zarzutów można by mnożyć. Przejdźmy raczej do konkretów. Po pierwsze, być może macie znajomych nie znających się na koniach i pytają Was o tę sytuację – zebrane kilka najważniejszych faktów:
1) konie w naturze pielęgnują swoje ciało przez czochranie, wzajemne skubanie zębami, wycieranie się; lubią się do siebie przytulać, lubią kontakt fizyczny. Przyzwyczajony koń lubi dotyk i szczotkowanie. Dotyk rąk z farbą czy bez i dotyk szczotki lub pędzla są dla nich tak samo przyjemne, jeśli opiekun wyjaśni dzieciom, że koń nie lubi ani przesadzonego nacisku ani też lekkiego miziania,
2) nic nie wskazuje na to, by zajęcia z dziećmi były źle przeprowadzone i uczyły je przedmiotowego traktowania. Wszystkie zajęcia z końmi, czy się dzieci uczy prowadzenia, czyszczenia, jazdy czy malowania koni – mają swoją metodykę, i zasady bhp oraz prawidłowego traktowania konia są w niej ujęte
3) w żaden sposób nie można uznać, że konie wolą, by na nich jeździć, lub je czyścić, niż je malować. Czy nie jest zastanawiające, że fundacja nie atakuje stajni, gdzie konie pracują godzinami pod dziećmi lub skaczą przeszkody, co z pewnością męczy je bardziej (aczkolwiek i te aktywności można prowadzić z poszanowaniem dobrostanu zwierzęcia) a dobrze prosperujący hotel? Czy przypadkiem nie chodzi o pieniądze i zniszczenie biznesu?
4) Konie pokazują emocje mową ciała. Jakkolwiek jej odczytanie po samym zdjęciu ma ograniczona wartość, to to, co na zdjęciu widać, nie wskazuje na stres czy strach kucyków
5) Malowanie koni jest szeroko stosowane i jest częścią zajęć na 3/4 obozów konnych. Farby są też stosowane do znakowania zwierząt gospodarskich, a także koni podczas zawodów rajdowych. Nie ma tam jednak fundacji i jej klakierów
6) farby są stosowane podczas kursów masażu koni, pokazów dotyczących biomechaniki, zajęć dla przyszłych fizjoterapeutów końskich czy lekarzy. Znów – nie ma tam fundacji
7) nie ma żadnych przesłanek do tego, ze malowanie uczy przedmiotowego traktowania: jest to kłamliwe hasło bez pokrycia, bezrefleksyjnie podchwycone przez osoby chcące zaszkodzić innym
8) koniom maluje się paski i zakłada paskowane derki nie dla mody, ale ponieważ wykazano w badaniach naukowych, że wzór ten zniechęca insekty do siadania (dlatego zebry go mają)
9) to, czego dzieci nauczą się na zajęciach, zależy od opiekunów, a jak to zinterpretują – od rodziców. Lata doświadczenia instruktorów jazdy i właścicieli ośrodków, jak również rodziców dzieci jeżdżących konno, nie wskazują, by dzieci po powrocie ze stajni jeździły na kotach czy strzygły psy.
I teraz druga strona medalu: fundacja rzekomo pomagająca koniom. RZEKOMO. Właśnie trwa postępowanie przeciwko kolejnej (innej niż z tej historii) fundacji, która tak ratowała koniki, że się teraz odkopuje ich szkielety spod zwałów gnoju. Była też inna, skupująca konie 'na zielone łąki' i sprzedająca na rzeź. Inna, gdzie konia łatwo oddasz ale na widzenie z nim masz małą szansę. Inna, co sobie kupuje pałace ale jak odwiedzić konie to nie ma ŻADNEGO prezentowanego na stronie ze łzawymi opisami. Inna, pisząca jak to opiekuje się najciężej chorymi, ochwaconymi konikami u siebie a w rzeczywistości posyła je pod opiekę ludziom miękkiego serca, i tam, jak już nie są potrzebne do kręcenia hajsu, są w końcu dla ich dobra uśpione. Fundacje, piszące, ze struganie ich koni to 300 zł sztuka a kostka słomy 6 zł i potrzeba dwie na dzień (i to przy nastu koniach, gdzie ceny są niższe, a nie wyższe, niż pojedynczych). Przykłady kłamstw i matactw tych organizacji można mnożyć, a raczej one same je mnożą.
Co zrobić? Każdy ma swój rozum, moje przemyślenia w temacie są takie:
1) nie dawaj kasy fundacjom 'prokońskim'. Po prostu. Też długo wierzyłam, że 'może inne fundacje oszukują ale ta na pewno nie' ale po którejś kolejnej powiedziałam DOSYĆ
2) Inwestuj w wiedzę swoją i innych: pomóż, pokaż, porozmawiaj. Jeśli widzisz, że coś jest 'może nie tak' to po pierwsze upewnij się, czy na pewno, a po drugie czemu. Jest masa właścicieli koni, którzy CZEGOŚ nie wiedzą, w sumie nikt nie wie wszystkiego – jeśli nie napadasz a oferujesz pomoc, działasz dla dobra wszystkich
3) pomagaj lokalnie i tam , gdzie wiesz, na co idą pieniądze. Zbiórka dla starego konia w stajni, na operację konia, gdzie wiesz, że nie jest to naciągactwo – jak najbardziej.
4) Pamiętaj, że głosujesz pieniędzmi poprzez wybór miejsca jazdy, trzymania konia. Pomagaj i polecaj dobre stajnie – to ma znaczenie.
5) Pomoc to nie tylko pieniądze – zdarza się, że pewnemu zaniedbaniu ulegają zwierzęta chorych lub starszych osób, warto zapytać, czy można coś zrobić – porządek, zakupy, wezwać kowala itd. Wysłużonej Baśce lepiej będzie zostać w swojej nieidealnej komórce pod opieką dziadka, niż być z pompą 'ratowaną' przez wątpliwe osobistości fundacyjne. Oczywiście każda sytuacja jest inna – żeby cokolwiek ocenić, trzeba podejśc, porozmawiać, rozeznać się.
W odpowiedzi na bezmyślny hejt, powstała Ogólnopolska Akcja Malowania Koni. Popieramy ją całym sercem jako wyraz sprzeciwu wobec dyktatury ignorantów i przeciw nagonkom, gdzie z pieśnią o dobru zwierząt na wykrzywionych złością ustach, próbuje się zniszczyć czyjś dorobek i dobre imię. Zapraszam do przyłączenia się i udostępniania!