06/12/2025
Dzisiaj karocą (prosto do weterynarza) przejechał się Rodion!
W nocy "coś" spadło. Rzeczą normalną jest u nas w domu, że coś spadło, więc zupełnie nie zwróciłam na to uwagi. Potem okazało się, że Rodion kuleje, więc rano zameldowaliśmy się u weterynarza. Rodion poobijał sobie prawą tylną łapę i prawdopodobnie kość ogonową (albo miał już dosyć badania). Dostał zastrzyk p/zapalny, p/bólowy i został odesłany do domu. Wcześniej jednak, żeby nie było zbyt przyjemnie pobraliśmy też krew do badania.
Zozol nadal przyjmuje antybiotyk, uszkodzony opuszek goi się, ale bardzo powoli.
Zoe w środę została zaszczepiona i w tym samym dniu zaczęła pozwalać się głaskać (widać jej się podobało), ale przed nami jeszcze długą drogą. Obecnie zajmuje miejsce na lodówce (więc już poziom niżej niż pierwotnie). Dostaje tylko histerii, gdy inny kot zbliża się do jej miski (nawet jak miska jest pusta), wtedy muszę szybko biec na ratunek.
Rubin i Nugat ostatnio dostają do uszu gentamycynę - Nugatowi pomaga, Rubinowi musimy zmienić.
Poza tym u nas cisza i spokój, częściej jestem u weterynarza z sukami taty niż 1 własnymi kotami.
Równocześnie wszystko wskazuje na to, że w wypadku otrzymania premii świątecznej w końcu uda się spłacić resztę długu i weterynarz i w końcu będę mogła jakieś pieniądze przeznaczyć na zakup ciepłych kurtek, albo przynajmniej kocy dwóm bezdomnym, których widuję pod pracą, bo boję się, że w zimie mi zamarzną. Wymarzona miotłę na długim sztylu już mi kupiła babcia, bo stwierdziła, że miotły na prezent na święta mi kupować nie będzie. A ja naprawdę właśnie o takiej miotle marzyłam! 🙂