23/01/2025
Nie wiem czemu w naszym środowisku tak często lekceważy się amatorów. "Pff rekreacja" często słyszę, wypowiedziane takim tonem jakby to oznaczało bycie kimś gorszego sortu. I tak się zastanawiam to jest takiego złego w amatorskim uprawianiu jeździectwa. Co jest takie złego w rekreacji - czyli uprawianiu aktywności fizycznej dla przyjemności? Czy jak ktoś amatorsko czasem wystartuje w zawodach to już jest w porządku, czy dalej zalicza się do tej najgorszej kategorii czyli "rekreacji"? Bo ja wam szczerze powiem, że uwielbiam pracować z amatorami. Dlaczego? Bo zazwyczaj są to ludzie, którzy na pierwszym miejscu stawiają to, żeby przyjemnie spędzać czas ze swoim koniem i przy tym się rozwijać. Bez problemu akceptują, że ich koń potrzebuje jeszcze czasu, bez ciśnienia bo już zaraz zawody, więc trzeba cisnąć czy gotów czy nie. Potrafią się cieszyć z najmniejszych postępów i po prostu radować z samego faktu trenowania. Nie wiem jak fakt startów ma czynić z kogoś od razu lepszego jeźdźca od tego co nie startuje. Tak samo jak nie uważam, że startując nie można stawiać konia na pierwszym miejscu. Bo dla mnie dobry jeździec to przede wszystkim taki co dba o swojego konia, stara się zapewnić mu jak najlepsze życie. Dobry jeździec stara się rozwijać tak, żeby być jak najlepszym ciężarem do noszenia dla konia, a także żeby pomóc koniowi rozwijać swoje naturalne zdolności. To czy ta osoba startuje czy nie jest naprawdę sprawą drugorzędną. I czas skończyć z negatywnym wydźwiękiem słowa "rekreacja" (które ze swojej definicji wyraża coś pozytywnego) i zaakceptować fakt, że większość jeździeckiej społeczności to amatorzy i to właśnie oni tak naprawdę napędzają ten nasz światek.