FAIR PLAY - W Zgodzie z Naturą Psa

FAIR PLAY -  W Zgodzie z Naturą Psa Nieoczywista behawiorystka. Pies jest istotą o ogromnej inteligencji i emocjonalności i wielkich naturalnych potrzebach.

Niespełnienie ich wiedzie ku ogromnym psim problemom. Zmienisz postrzeganie swojego psa, zmienisz mu życie - na dobre.

23/02/2026

W sobotę opiekunowie psów, które są pod moją opieką terapeutyczno-behawioralną, wzięli udział w moim seminarium „Zrozumienie to krok do porozumienia, czyli poznaj lepiej swojego psa”.

Mili uczestnicy, pięknie dziękuję za to spotkanie, za Wasze zaangażowanie, rozmowy i refleksje.
Mam nadzieję, że każdy z Was uszczknął coś dla siebie, coś, co pozwoli na głębsze zrozumienie nie tylko swojego psa, ale też innych psów.

I jako zadanie domowe🤭 wrzucam Wam filmik z Luną - łajką, w towarzystwie Stefana i Luka. Enjoy!🤓

Ps.
Wśród około 2000 filmików znalazłam jeszcze Lunę z jej pierwszego spaceru u nas - także mam Lunki jednak więcej. 💖

Do miłego zobaczenia na spacerach!

17/02/2026

Byle do wiosny…

Wspominkowo...Kiedy Keira do nas przyjechała, miłym szczeniaczkiem dla naszych psów i kota nie była. Jedynie szacunek wz...
16/02/2026

Wspominkowo...
Kiedy Keira do nas przyjechała, miłym szczeniaczkiem dla naszych psów i kota nie była.
Jedynie szacunek wzbudziła w niej nasza yorka, Misia.
Misia na dzień dobry z wielkim krzykiem pogoniła Keirę,
bo nie będzie po niej taka szarlatanka latać, ani jej kąsać.
I tak zostało do samego końca - Misi się nie ruszało.
To było zawsze takie wzruszające, bo one się bardzo lubiły.
Misia - takie maleństwo, a Keira taki harpagan potrafiła być dla niej delikatna.😍
Misia zawsze szukała Keiry, żeby przy niej się położyć.
Przy Keirze było ciepło i bezpiecznie.
A Keira, jakie kombinacje robiła na posłanich, żeby nie trącić, ani nie nadepnąć Misi.😆
Gdy Misia już była taka starutka i niewidoma, to często krążyła od posłania do posłania w poszukiwaniu Keiry. Jak ją odnajdowała, jej ciałko się od razu rozluźniało, jakby mówiła: no, jesteś, wreszcie cię nalazłam.

Misi już nie ma od dawna. W sercu została.💔
Fotki zostały.

11/02/2026

Przegląd i przeglądam filmiki z naszych spacerów. I końca nie widać 🤣

08/02/2026

Dla nich to najlepsze zajęcie, najlepiej spędzony czas.

27/01/2026

Środowisko, w którym żyjemy, kształtuje zachowanie i wywołuje konkretne emocje. Im trudniejsza środowisko dla psa z jego psiej perspektywy, tym gorsze jego zachowania - z naszej ludzkiej perspektywy. A pies się zachowuje tak, jak natura go ukształtowała. I żebym nie wiem co, nie pozbawimy go jego strategii na regulację emocji i zachowanie homeostazy. Często te strategie nie są akceptowane, a są jak wentyl bezpieczeństwa dla psa.

Ten młodziutki jamnik zachowywał się niemalże idealnie na spacerze z moimi. Na początku próbował różnych sztuczek, czyli strategii, na ustawienie moich psów według jego widzimisię. Nie udało mu się. Szybko to zrozumiał.

Jednorazowe spotkania za dużo nie dadzą. Także będziemy się jeszcze spotykać.
Póki co opiekunka musi wprowadzić wiele zmian w ich wspólnym życiu. Musi - słowo klucz, być konsekwentna i cierpliwa, i mądrze zakochana w tej małej istocie.
A trudno się w nim nie zakochać🤩

Na razie tylko tyle 🤫Do końca tygodnia sukcesywnie będę wstawiać informacje o wydarzeniach na pierwszą połowę tego roku.
26/01/2026

Na razie tylko tyle 🤫
Do końca tygodnia sukcesywnie będę wstawiać informacje o wydarzeniach na pierwszą połowę tego roku.

„O cierpieniu ekskluzywnym i empatii wybiórczej”O koniach? Tak, gdyż środowisko  podobne do kynologicznego.
19/01/2026

„O cierpieniu ekskluzywnym i empatii wybiórczej”
O koniach? Tak, gdyż środowisko podobne do kynologicznego.

W Gazeta Krakowska wrócił wczoraj temat koni wożących turystów do Morskiego, a ja wracam ze swoją prowokacyjną publicystyką, pochylając się nad losem ich bogatszych krewnych z Warszawy.

„O cierpieniu ekskluzywnym i empatii wybiórczej”

W niedzielę 27 września 2015 r. na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu odbywał się „Wyścig Hubala” oraz słynna „Wielka Warszawska”.
Na skutek wypadków w trakcie tych gonitw zginęły trzy konie.
Habana, Kora i Espadon. Wszystkie trzy jednego dnia. Na oczach tysięcy ludzi.
Habana złamała kark, Kora i Espadon połamały nogi i zostały natychmiast poddane eutanazji.

Słyszeliście o tym?
Albo o jakichś protestach środowisk pro-zwierzęcych na torze na Służewcu?
No właśnie. Ja też nie.
A przecież cierpienie koni wpisane jest systemowo w ten sport, rozrywkę, czy jakkolwiek to nazwać.

Gonitwa „Wielka Warszawska” to wielkie wydarzenie towarzyskie.
Elity wszelkiej maści lubią się wtedy pokazać na trybunach Toru Służewiec.
"Wielka Warszawska” ściąga tam panów w drogich garniturach oraz panie w pięknych toaletach i ciuchach z elitarnych butików.
Blichtr, splendor, ostentacyjna ekskluzywność i próżna demonstracja pozycji społecznej.
A a wszystko to z ogromnym cierpieniem zwierząt w tle.
Dodatkowo hazard i ogromne pieniądze.
I nikogo to nie razi.

Co innego te wstrętne, leniwe „Janusze i Grażyny” oraz bezduszni górale, którzy dla ich wygody męczą konie na drodze do Morskiego Oka.
Warszawskie bufony pieją z oburzenia regularnie, oglądając w TVN kolejne odcinki sagi o tym jak ciemny plebs męczy zwierzęta, brukając swoim okrucieństwem tatrzańskie sanktuarium przyrody.

Na Służewcu zaś jest bon ton, kultura, historia i tradycja.
Metafizyka i spotkanie z Najwyższym.

W całym internecie znalazłem tylko jedną wzmiankę o proteście na Służewcu – w 2022 roku jakaś kilkuosobowa grupa niezrzeszonych aktywistów wywiesiła transparent. I tyle.
Żadne większe media o tym zresztą nie wspomniały. Wzmiankę znalazłem jedynie na jakiejś niszowej stronce.

W mediach społecznościowych warszawskiej fundacji VIVA, która regularnie protestuje na drodze do Morskiego Oka i bryluje w mediach demonizując bukowiańskich fiakrów, znalazłem jeden krytyczny wpis na ten temat gonitw konnych: miał 70 lajków i 30 udostępnień, łącznie tysiąc wyświetleń.
Z kolei ich liczne teksty na temat rzekomej kaźni koni na drodze do Morskiego Oka zyskują milionowe zasięgi.

Aktywiści pokonują setki kilometrów z tej Warszawy, aby szarpać się i wyzywać z fiakrami, których już mi jest nawet trochę żal, bo stali się chyba najbardziej zaszczutą grupą zawodową w Polsce.

A przecież Służewiec mają zaraz pod nosem. To raptem parę kilometrów od siedziby Fundacji VIVA na warszawskiej Pradze. I tam jakoś nie udało im się dotąd dotrzeć, ściągając ze sobą medialną nagonkę. A mogliby przecież nawet codziennie robić tam zadymę w sezonie wyścigowym. Dziwne przeoczenie.

Wojnie z fiakrami towarzyszy dodatkowo nasycona pogardą medialna nagonka na turystów korzystających z transportu konnego w Tatrach. Bo wiecie, to jest plebejska atrakcja dla plebejskich dzieci. Dzieci reporterów i wydawców telewizyjnych mają własne konie, więc gardzą takimi atrakcjami.
I w nosie mają to, że istnieją też takie dzieci, które podczas wycieczki do Zakopanego pierwszy raz w życiu widzą konia na żywo – niech se do zoo pójdą.

Z kolei wyścigi konne na Służewcu to szlachetna, warta zachowania rozrywka dla wyższych sfer, więc tam jest wszystko OK i warto się tam pokazać przynajmniej raz do roku na „Wielkiej Warszawskiej”.
A jeśli akurat tego dnia koń złamie kark albo urwie mu nogę, to przecież wystarczy odwrócić głowę i nie patrzeć. To poświęcenie, które gotowi są znosić w imię wyższych racji.

Podhalańscy samorządowcy bezradnie wiją się pod pręgierzem, szukając mitycznego kompromisu, a fiakrów nie stać na wynajęcie agencji PR -owych, która mogłaby zrównoważyć narrację i skazani są na rolę czarnego luda. Bez prawa do apelacji.

O co w tym wszystkim zatem chodzi? Czy jest to zwykła bezrefleksyjna hipokryzja, czy może ma to jakieś drugie dno?
Czy i w tym wypadku chodzi o to, co zawsze?
Nie wiem.
Ale wiem za to, że plany wprowadzenia melexów na drodze do Morskiego Oka pojawiały się już w latach 90. – na długo przed tym jak góralskie konie zaczęły cierpieć medialnie.
A to daje trochę do myślenia. Nawet spiskowego.

Tekst: Maciej Tokarz

17/01/2026
13/01/2026

Relację opartą na zaufaniu buduje się małymi krokami. Od pierwszych chwil wspólnego życia. Czasem w tej relacji jest pod górkę, czasem nieoczekiwanie łatwo. Czasem nie możemy się porozumieć, czasem rozumiemy się bez słów.
Jest jak w sinusoidzie.
Z psami jest podobnie.
Relację i zaufanie buduje się z czasem.
Nie ‚wyklikuję’ zaufania i nie trenuję go, bo to nieszczere. Bo to przekupstwo.
Pies rozumie moje intencje i jeśli mi ufa, wie, czego od niego chcę, jestem w stanie zrobić z nim to, co potrzebuję, czy muszę.

Moje wszystkie psy nigdy nie miały żadnego treningu medycznego, kooperacyjnego - jakkolwiek go nazwać.
Na badaniach w przychodniach weterynaryjnych moje psy są zawsze miłe i ‚obsługiwalne’. Nie robimy cyrków podczas badań.

Tak samo jest w domu.
Na filmiku ściągam Keirutce szwy. Sama.
Zobaczcie, jak współpracujemy. Bez komend, skarmiania, bicia brawa i piszczenia pochwał.
Jestem dla niej przewidywalna, więc ona może być spokojna.
Nie przekraczamy pewnych granic, więc możemy sobie ufać.
Takie przemyślenia mam, czekając na wyniki badania histopatologicznego.

A jak z zaufaniem u Was?

07/01/2026

Nie bójmy się zapraszać starsze psy pod swój dach!

O tym myślałam wczoraj na naszym towarzyskim spacerze.
Według kolejności na pierwszej części filmiku:
Reks – 12 lat, adoptowany trzy lata wcześniej
Masza – 5,5 lat, adoptowana, gdy miała rok
Ringo – 8 lat, adoptowany w wieku 5 lat
Pluto – 8 lat, od 4 miesiąca życia w nowym domu
Fredek – 4 lata, adoptowany, gdy miał 1,5 roku
Nela – około 12 lat, adoptowana w wieku około 3-4 lat
Większość z nich to starsze psy, ale w świetnej kondycji.

Fredek i Masza są najmłodsze.
Ale w głowie wielu ludzi, którzy myślą o adopcji psa, to są już stare psy
i przechodząc wzdłuż boksów w schronisku nawet przy takich psach nie zatrzymują się na dłużej.
Albo ktoś się zatrzyma, bo pies ładny. Przeczyta, ile ma lat, traci zainteresowanie.
To cholernie smutne i niesprawiedliwe, egoistyczne.
Bo tym starszym psom nic nie brakuje.
One są świetne!

A jeśli powiesz o wydatkach na utrzymanie starszego psa – to podlicz, ile wydasz na szczeniaka, zanim dojedzie do wieku załóżmy 6 lat?
Boisz się, że za szybko się rozstaniecie?
Odejście psa, w sumie każdego zwierzęcia, boli zawsze tak samo.
Nie ma znaczenia, czy przeżyje z Wami 10 lat, czy rok. Młode psy też umierają.

Popatrzcie na te psy na filmiku.
Czy są wybrakowane z powodu ich wieku?
Te psy są w bardzo dobrej formie, choć zdarza się im chorować tak, jak wszystkim nawet bardzo młodym psom.
Starsze psy, gdy mają spokojne i spełnione psie życie, są najlepszymi kompanami.
Czas największych głupot, świrów, destrukcji mają za sobą – to ich największy plus pod słońcem.
Bywają stateczne, opanowane i mądre swoim wiekiem, a radości życia naprawdę nie tracą.

To strasznie utarte powiedzenie, a jednak prawdziwe.
Nie zmienisz świata, pomagając jednemu psu, ale jemu zmienisz cały świat.

Kto ma adopciaka? Jak Wasze drogi się połączyły?
Dla zachęty dla tych, którzy się wahają nad adopcją psa, podzielcie się swoją historią?

Adres

Marcinowice

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Telefon

+48607243114

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy FAIR PLAY - W Zgodzie z Naturą Psa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria