16/02/2022
Szanowni Państwo,
jako zespół Przychodni Animal, odnosząc się do nierzetelnych informacji jakie pojawiły się na nasz temat w mediach społecznościowych, pragniemy przedstawić naszą wersję zdarzeń z dnia 14.02.2022r., którego doszło do ucieczki wolnożyjącego kota przyjętego na leczenie.
Na początku pragniemy wyrazić ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji.
Nie jest to dla nas łatwy moment, ponieważ na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności doszło do zaginięcia naszego podopiecznego.
Niestety przez osoby postronne została przedstawiona mocno naciągnięta wersja zdarzeń, która zarówno nas, jak i pracowników Schroniska stawia w bardzo w złym świetle. Nie zwykliśmy toczyć publicznej debaty na temat naszych działań, jednak nie możemy pozostać obojętni na jawne nas oczernianie.
Niniejszym wyjaśniamy, iż podczas wykonywania czynności leczniczych przez pracownika przychodni kot znajdował się na stole diagnostycznym. Podczas badania pacjent był niespokojny, "syczał". Oczywistym jest, że dla zwierzęcia WOLNOŻYJĄCEGO każdy kontakt z człowiekiem jest stresujący. Często taki stres manifestuje się agresją. Podczas wyżej wspomnianego badania, drzwi przychodni otworzył właściciel jednego z naszych pacjentów. Niefortunnie, wystraszony nagłym dźwiękiem kot ugryzł pracownika, zeskoczył ze stołu i uciekł przez otwarte drzwi. Pomimo próby schwytania kota przez pracownika, zwierzęcia nie udało się ująć. Poszukiwania kota okazały się bezskuteczne.
Opis kota przedstawiany w postach oczerniających nas nie jest w pełni zgodny z prawdą. Potwierdzamy diagnozę, jednak schorzenia toczące zwierzę w żaden sposób nie zagrażają życiu kota., są schorzeniami przewlekłymi i trwającymi od dłuższego czasu, nie stanowią również zagrożenia dla ludzi. Dotychczas kot pomimo trwających dolegliwości radził sobie na wolności, dlatego informowanie przez osoby postronne, że obecnie dochodzi do zagrożenia jego życia wskutek ucieczki jest nie na miejscu i co bardzo istotne
W SPOSÓB MANIPULACYJNY WPROWADZA W BŁĄD CZYTELNIKÓW ZAPOZNAJĄCYCH SIĘ Z NIEFACHOWYMI I NIERZETELNYMI SUGESTIAMI DIAGNOZY.
Potwierdzeniem powyższego jest również wywiad z osobą dostarczającą kota, która poinformowała, że schwytanie go zajęło aż trzy dni. Oczywistym jest więc fakt, iż pomimo schorzeń kot był sprawny i płochliwy. Tym bardziej zaskakują nas sugestie, że "niepełnosprawny" kot, który całe życie spędził na wolności jest obecnie narażony na niebezpieczeństwo.
Niestety zdarzył się wypadek. Jednak negatywne opisywanie nas przez osobę postronną- "Panią Magdalenę" uważamy, za oszczerstwo, którego nie wolno nam przemilczeć.
Wartym odnotowania jest fakt, że wszystkie rozmowy pracownika przychodni były prowadzone z p. Katarzyną, czyli z osobą, która dostarczyła do nas kota. Skąd zatem wzięła się tak krytyczna w swoich postach p. Magdalena, z którą po pierwsze nigdy się nie widzieliśmy, po drugie nigdy nie prowadziliśmy żadnych rozmów?! Pani ta szkalując naszą opinię nie skontaktowała się z nami celem pozyskania jakichkolwiek informacji, czy weryfikacji przebiegu zdarzeń, dlatego sugestywne opinie tejże Pani należy traktować jako jednostronne i nieobiektywne.
Szanujemy pracę wszystkich wolontariuszy działających na rzecz zwierząt, jednak nie będziemy obojętni na bezpodstawne zarzuty!
STOP nienawiści!
Zespół Przychodni Animal
P.S. Zapewniamy wszystkich zainteresowanych, że nadal trwają poszukiwania naszego pacjenta.