07/03/2026
Hodowla kotów to nie jedynie wielogodzinne zabawy z maluchami, wtulanie nosa w ich futerko i relaksowanie się w najlepszy możliwy sposób - w czasie mruczenia wtulonego w kolana kociaka.
Są też ciężkie chwilę .. ba - jest ich nawet całkiem sporo...
Dahlia Goldfish*PL miała na dziś planowaną datę porodu i faktycznie od północy zaczęła się kokosić w porodówce. Cała noc nieprzespana, rano szybko do weterynarza... Ostatecznie skończyło się cesarskim cięciem. Na świat przyszło 4 maluszków. Jedna z nich, dziewczynka, bardzo słaba - waga 66 gram, bez siły by ssać i walczyć o cycusia.
Ogrzewam, dostawiam do sutka, dokarmiam mleczkiem... Jestem przy porodówce cały czas, żeby pomóc, by niczego nie przegapić...
I cieszę się chociaż z faktu, iz to dziś się zdarzyło, bo jutro niedziela - byłoby kiepsko...
Trzymajcie za nich kciuki ❤️
*****
Breeding cats isn’t just endless playtime with kittens, burying your nose in their fur, or relaxing with a purring baby on your lap.
There are tough moments too… actually, quite a few of them...
Dahlia Goldfish*PL was due today, and from midnight she started nesting in the delivery area. A sleepless night, a quick trip to the vet in the morning… and it all ended with a cesarean. Four tiny kittens arrived. One little girl was very weak—just 66 grams, too small and fragile to nurse on her own.
I’m keeping her warm, helping her latch, supplementing with milk… I’m right by the delivery area the whole time, making sure nothing is missed.
And honestly, I’m grateful it happened today, because tomorrow is Sunday—it would have been much harder…
Keep your fingers crossed for them ❤️