17/01/2026
To znowu Bąbel. Nasz olbrzym to przykład jak zmienia się pies we właściwych rękach.
Bąbel gdy trafił do schroniska nazywał się Demon. I to był rzeczywiście demon, a raczej wielki diabeł tasmański, robił co chciał, kiedy chciał i jak chciał. Waży ok 70kg, jest dwa razy silniejszy od człowieka, więc nie było mowy zaciągnąć go siłą do boksu, wyrywał się, wbiegał do kuchni a ponieważ jest też wyższy od człowieka gdy stanie na tylne łapy, wsadzał łeb w każdy garnek czy torbę i żarł co było a nikt nie miał odwagi by mu tego czynnie zabronić. Ponieważ był nie do opanowania na głównym placu trafił na sektor D.
Praca z Bąblem to było wyzwanie. Na spacerach pies ciągnął jak lokomotywa, nie reagował na to co mówiłem, lazł nieprzytomny w sobie tylko znanym kierunku. Bąbel nigdy nie miał poprawnej relacji z człowiekiem, dlatego ludzie na spacerze byli tylko przeszkodą, obciążnikiem na końcu smyczy. Nikt się z nim nie bawił, Bąbel nie lubił dotyku, uciekał od wyciągniętej dłoni. Słowem - masakra.
Zacząłem od zabaw i nauki powrotu do boksu. Na szczęście Bąbel to straszny łakomczuch, z takimi psami zawsze idzie szybko i łatwo.
Potem przyszła kolej na komendy - siad i do mnie. Nagradzanie smaczkami przyniosło znakomite efekty, Bąbel przestał ciągnąć, trzymał się blisko mnie, chodziliśmy na luźnej smyczy, zdarzały się spacery gdy nie napiął jej ani razu. Rekordem świata było odwołanie go bez ciągnięcia od sarny, która wyszła nam na drogę co zobaczycie na końcu filmu.
Bąbel stał się posłusznym, karnym psem, uwielbiającym przytulanie i dotyk. Zmienił się z demona w psa. I jak widzicie ta transformacja postępuje w dobrym domu, do którego trafił ten wspaniały pies.