Gabinet Weterynaryjny CYWIL

Gabinet Weterynaryjny CYWIL lek.wet.Natalia Frączek-Grocholska
Godziny otwarcia codziennie 9-11 i 16-18
Sobota 9-11

18/08/2026

Dzisiejsza sytuacja z cyklu nocnej wizyty-operujemy pilny guz pakietu mlecznego razem z Gabinet Weterynaryjny Grzegorz Pelczar i wyrażamy zgodę aby przyjąć psa który miał pilny przypadek kulawizny i wg właściciela ogromnego bólu jest godzina 20.40 odchodzę od stołu i przyjmuje pacjenta drugi lekarz operuje dalej,badam pacjenta stwierdzam silne odparzenie łap wstępnie grzybicę atakująca skórę idę po leki i nagle właściciel nie chce leków tylko mam jako lekarz popatrzeć czy nie ma duszności bo wg właściciela to wstrząs -dodać należy że pacjent zbadany i nic takiego nie miało miejsca żadne duszności żadna utarta przytomności żadne obrzęki i odmowa podania leków gdzie w ocenie lekarza były potrzebne taki był silny stan zapalny łap i ogromny ból.Jesteśmy oburzeni jak Nas tak potraktowano a najbardziej żal psa jesteśmy lekarzami Doktor Pelczar z 30 letnim doświadczeniem a ja z 15 letnim stażem pracy więc naprawdę masakra prośba o pilną pomoc a potem dyktowanie co mamy robić gdzie racja lekarska była słuszna ale bez zgody właściciela nie możemy nic zadziałać więc pytam po co było zwracać głowę gdzie inny pies potrzebował całkowitej naszej uwagi a mimo tego chcieliśmy pomóc bo właściciel cytuje "błagam na litość "....jak leczyć .....etyka nakazuje jasno zbadać ocenić stan zwierzęcia i udzielić pomocy a tu zostaliśmy zablokowani bo pani wie lepiej...

🔊🔊🔊
14/08/2026

🔊🔊🔊

Kochani Nasi Właściciele zwracajmy uwagę 🙀
03/07/2026

Kochani Nasi Właściciele zwracajmy uwagę 🙀

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=122137399095005986&id=61580179602175&post_id=61580179602175_12213739909500...
30/06/2026

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=122137399095005986&id=61580179602175&post_id=61580179602175_122137399095005986 Dla Naszych Milusińskich życzymy pełnych misek 🎁🐶mat chłodzących 💧💦i udanych spacerów 🐩🦮🐕‍🦺🐕

Jutro jest w Polsce Narodowy Dzień Psa i zapewne przeczytacie wiele pięknych tekstów. O ich wierności, oddaniu, miłości, cierpliwości i tym dziwnym darze, dzięki któremu potrafią być przy człowieku nawet wtedy, kiedy człowiek sam ze sobą ledwo wytrzymuje.

To będą prawdziwe teksty. Bo psy są wspaniałe.

Ale ten moj… będzie trochę inny.

Nie dlatego, że psy nie zasługują na zachwyt. Zasługują. Może bardziej niż jakiekolwiek inne zwierzę, które wpuściliśmy tak głęboko do naszego życia przez tysiące lat historii człowieka.

Tylko że zachwyt nad psem jest łatwy.Znacznie trudniej zapytać, co my z tym psem robimy. Co robimy z jego zaufaniem. Z jego milczeniem. Z jego bólem, którego nie umiemy rozpoznać. Z jego ciałem, które dopasowaliśmy do naszych gustów. Z jego lojalnością, którą czasem mylimy z dowodem, że wszystkie nasze decyzje są dobre.

Dlatego tekstów takich jak ten będzie pewnie jutro niewiele. Bo ten tekst nie jest o tym, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.Ten tekst jest o tym, czy człowiek w ogóle dorósł do tej przyjaźni.

Dziś w przeddzień ich polskiego Dnia Psa , ponownie stanę po tej trudniejszej stronie naszej miłości. Dla Nich. Dla Psów.

Jutro najłatwiej będzie wrzucić zdjęcie, napisać kilka czułych zdań, przypomnieć, że pies kocha bezwarunkowo, że czeka przy drzwiach, że nie ocenia, że wybacza szybciej niż ludzie. To wszystko jest prawdą. Tylko że prawda powtarzana bez konsekwencji szybko robi się dekoracją. Ładnym podpisem pod zdjęciem. Jednodniowym wzruszeniem, po którym nic nie musi się zmienić.

A może Narodowy Dzień Psa powinien być mniej słodki. Mniej o tym, jak bardzo psy nas kochają, a bardziej o tym, co my robimy z tą miłością. Bo z psami mamy problem. I najczęściej nie jest to problem braku uczuć. Współczesny pies bywa kochany intensywnie. Ma swoje legowiska, smycze, ubranka, torty, profile w mediach społecznościowych. Coraz częściej śpi w łóżku. Coraz rzadziej jest dodatkiem do podwórka. Stał się częścią rodziny, domu, samotności, związku, rozstania, depresji, żałoby i codziennego sensu.

To jest wielka zmiana. W wielu domach dobra. Ale czułość nie jest tym samym co rozumienie potrzeb psa. Bliskość nie jest tym samym co odpowiedzialność. Miłość nie jest gwarancją dobrych decyzji. Czasem największym problemem psa nie jest to, że człowiek go nie kocha. Czasem największym problemem psa jest to, że człowiek kocha go bardzo, …tylko źle.

To zdanie jest niewygodne, wiem, bo uderza w nasze intencje jako opiekunów. Skoro kocham, to znaczy, że wszystko co robię , robię dobrze. Skoro płaczę, martwię się, kupuję, przytulam, rezygnuję z wyjazdu, płacę rachunki i mówię o nim jak o członku rodziny, to znaczy, że jestem dobrym opiekunem. Zawsze.

Niestety, miłość nie jest dowodem naszych kompetencji. Tak jak w stosunku do ludzi, tak i w stosunku do naszych psów. Można kochać psa i przez lata go tuczyć. Można kochać psa i tłumaczyć jego ból “zwykla starością”. Można kochać psa i nazywać jego lęk “charakterkiem”. Można kochać psa i ignorować duszność, bo chrapanie wydaje się zabawne i “przecież te psy tak maja”. Można kochać psa i kupić rasę, której ciało od początku jest ceną za ludzki gust i mode. Można kochać psa i nie pozwolić mu odejść, kiedy nie zostało już nic poza cierpienie.

Można kochać psa tak mocno, że przestaje się widzieć w nim psa.

Pies nie jest małym człowiekiem w futrze. Nie jest dzieckiem, które przypadkiem chodzi na czterech łapach. Nie jest terapeutą od samotności. Nie jest projektem emocjonalnym. Nie jest stworzeniem, które ma cierpliwie znosić wszystko, bo przecież nas kocha. Jest psem. Żywym, czującym, w stu procentach zależnym od nas zwierzęciem. To powinno nas bardziej zobowiązywać niż rozczulać.

Pies nie wybiera domu, rasy, diety, weterynarza, sposobu leczenia ani momentu, w którym człowiek zauważy jego ból. To wszystko wybieramy my, za niego. A potem mówimy, że pies nam ufa. Tylko że zaufanie istoty całkowicie zależnej nie jest medalem dla człowieka. Jest zobowiązaniem. Niesamowitą odpowiedzialnością.

Największy paradoks współczesnej miłości do psów polega na tym, że im częściej mówimy o nich jak o rodzinie, tym łatwiej zapominamy, że są psami. Nadajemy im ludzkie role, ludzkie etykiety i ludzkie emocje, a potem dziwimy się, że ich ciało, zachowanie i potrzeby nie pasują do tej opowieści. Pies ma swój język, swoje granice, swoją biologię, swój sposób odczuwania bólu, swój lęk, swoje instynkty, swoją starość, swoją potrzebę odpoczynku, ruchu, przewidywalności i bezpieczeństwa.

Pies nie potrzebuje samego zachwytu i “setek lajkow”. Potrzebuje człowieka, który umie zobaczyć, że nadwaga nie jest słodkim brzuszkiem. Że niechęć do spaceru może być bólem. Że warczenie nie jest złośliwością. Że uciekanie przed dotykiem nie jest fanaberią. Że chrapanie nie zawsze jest urokiem rasy. Że m***anie ogonem nie wyklucza cierpienia. Że jedzenie do ostatniego dnia nie oznacza jakości życia.

Ciało psa mówi często wcześniej niż opiekun. Mówi przez stawy przeciążone kilogramami miłości. Przez pazury zmieniające sposób chodzenia. Przez mięśnie, które zanikły, bo pies od miesięcy rusza się mniej. Przez oddech, który człowiek nazwał uroczym. Przez zęby, z których czuć stan zapalny, choć dom przyzwyczaił się do zapachu.

A człowiek często mówi wtedy: on zawsze tak chodził, on tylko trochę przytył, on nie lubi spacerów, on jest uparty, on już jest stary, on nie pokazuje bólu, on jeszcze je, on jeszcze m***a ogonem. To nie są zdania złych ludzi. Bardzo często stoją za nimi miłość, lęk i bezradność. Ale stoją tam też opóźnione decyzje i zaprzeczenie.

Bo pies rzadko protestuje tak, jak protestowałby człowiek. Nie opisze bólu w skali od jednego do dziesięciu. Nie powie, że kolano boli przy każdym wstawaniu. Nie powie, że boi się dziecka, które przytula go zbyt mocno. Nie powie, że nie ma siły iść dalej tylko dlatego, że człowiek potrzebuje jeszcze wierzyć, że wszystko jest dobrze. Pies milczy w języku człowieka. I właśnie dlatego tak łatwo interpretujemy jego milczenie na swoją korzyść.

Mówimy: nie cierpi, bo nie piszczy. Mówimy: jest szczęśliwy, bo macha ogonem. Mówimy: jeszcze chce żyć, bo spojrzał na mnie tak jak zawsze. Tylko że pies może machać ogonem w bólu. Może cieszyć się na widok człowieka, kiedy ciało dawno przestało dawać mu komfort. Może prosić o bliskość, choć nie ma już siły. Może być lojalny dłużej, niż powinniśmy od niego wymagać. I to jest w psach jednocześnie piękne i okrutne.

Właśnie dlatego jednym z najbardziej niebezpiecznych zdań jest: “ja wiem, co dla niego najlepsze, bo go kocham”. Nie. Czasem kochasz i nie wiesz. Czasem kochasz i potrzebujesz lekarza, który powie, że to nie jest normalna starość, tylko ból.
Potrzebujesz behawiorysty lub trenera, który powie, że to nie jest słodka nieśmiałość, tylko lęk lub agresja. Potrzebujesz kogoś z zewnątrz, kto nazwie rzeczy po imieniu, bo w domu wszyscy już zbyt mocno kochają, żeby widzieć wyraźnie.
Że pies jest za gruby. Że jego duszność nie jest normalna. Że jego ból wymaga leczenia. Że jego zachowanie jest komunikatem. Że jego życie czasem przestało być życiem, a stało się trwaniem utrzymywanym przez ludzki strach przed stratą.

Najtrudniejszą formą miłości do psa nie jest przytulanie. Najtrudniejszą formą miłości jest powiedzieć: nie. Nie, nie dostaniesz kolejnego kawałka jedzenia, bo twoje stawy płacą za moją słabość. Nie, nie będziemy udawać, że otyłość to uroczy brzuszek. Nie, nie będziemy odkładać wizyty, bo boję się diagnozy. Nie, nie będziemy leczyć internetem, kiedy potrzebujesz badania. Nie, nie będziemy przeciągać ostatnich dni tylko dlatego, że człowiek nie jest gotowy.

Przychodzi moment, w którym miłość do psa przestaje polegać na zatrzymywaniu go przy sobie. Zaczyna polegać na tym, żeby pozwolić mu odejść, zanim jego świat skurczy się do bólu, duszności, lęku, dezorientacji i czekania na kolejny dzień, który nie przyniesie już nic dobrego. Wtedy brutalnie widać, czy kochamy psa, czy własną potrzebę, żeby go nie stracić. To nie jest oskarżenie. To jest dramat. Właśnie dlatego nie wolno robić z miłości alibi.

Miłość bez odpowiedniaj wiedzy może krzywdzić. Miłość bez granic może krzywdzić. Miłość bez odwagi może krzywdzić. Mimo że kochamy, możemy krzywdzić . Może więc Dzień Psa powinien być dniem mniej wygodnym. Nie po to, żeby odbierać ludziom radość albo mówić opiekunom, że robią wszystko źle. Raczej po to, żeby zapytać: czy mój pies ma ciało, które może normalnie funkcjonować? Czy jego masa ciała jest prawidłowa? Czy jego niechęć do ruchu to charakter, czy ból? Czy jego zachowanie jest problemem, czy komunikatem? Czy decyzje, które podejmuję, są dobre dla niego, czy tylko łatwiejsze dla mnie?

Bo pies bardzo często staje się lustrem. Odbija naszą czułość, ale odbija też naszą niedojrzałość, samotność, lęk przed stratą i skłonność do mylenia miłości z posiadaniem. Widać to szczególnie wtedy, gdy mówimy o psie jak o dziecku. Rozumiem tę metaforę. Dla wielu osób pies naprawdę jest jedną z najważniejszych istot w życiu. Problem zaczyna się wtedy, gdy pies traci prawo do bycia psem. Kiedy ma znosić wszystko, bo nas kocha. Kiedy ma być zawsze cierpliwy, wdzięczny, dostępny i emocjonalnie użyteczny.

Pies nie jest od tego, żeby nieść człowieka przez życie kosztem siebie. Nie jest od tego, żeby pasować do zdjęć, mieszkania, wakacji, stylu życia i opowieści o nas samych. Jest psem. I właśnie dlatego należy mu się więcej niż wzruszenie. Należy mu się wiedza, granice, leczenie bólu, kontrola masy ciała, szacunek dla jego języka, uczciwość wobec starości, odpowiedzialność za wybór rasy, odwaga w diagnostyce i odwaga w pożegnaniu.
Stara mowa o psie jak o “najlepszym przyjacielu człowieka” nie przetrwała dlatego, że jest ładną opowieścią o wierności. Przetrwała dlatego, że dotyka czegoś, co wciąż powinno nas niepokoić. Pies potrafi być lojalny wobec człowieka w sposób, na który człowiek nie zawsze zasługuje. Może właśnie dlatego zdanie, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, powinno nas mniej rozczulać, a bardziej zawstydzać.

Jeżeli pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, człowiek powinien w końcu przestać traktować to zdanie jak komplement dla psa. Powinien potraktować je jak wymaganie wobec siebie. Jutro jest Dzień Psa. Niech więc będzie mniej o prezentach, zdjęciach i czułych podpisach. Mniej o tym, jak bardzo psy nas kochają. Bardziej o wadze, bólu, oddechu, lęku, starości, granicach i decyzjach, których nikt nie chce podejmować.

Bo pies nie potrzebuje Dnia Psa. Nie rozumie kalendarza, postów, opisów ani ludzkich rytuałów wzruszenia. Potrzebuje czegoś znacznie trudniejszego. Człowieka, który nie będzie używał miłości jako usprawiedliwienia. Człowieka, który będzie umiał powiedzieć: nie wiem, więc sprawdzę. Kocham, więc schudniesz. Kocham, więc nie będę udawał, że cię nie boli. Kocham, więc nie przedłużę twojego cierpienia tylko dlatego, że moje serce nie jest gotowe.

Pies nie potrzebuje, żebyśmy raz w roku napisali, że jest naszym najlepszym przyjacielem. Pies potrzebuje, żebyśmy przez resztę roku zachowywali się tak, jakbyśmy rozumieli ciężar tego zdania. Bo kochać psa to za mało.

Trzeba jeszcze umieć nie robić z tej miłości wymówki.

K.
---------
‼️Jeśli ten tekst poruszył coś niewygodnego, przekaż go komuś, kto kocha swojego psa.
Nie jako wyrzut, ale jako przypomnienie, że miłość do psa nie kończy się na czułości, zdjęciach i dobrych intencjach.
Bo pies potrzebuje nie tylko człowieka, który go kocha, ale człowieka, który potrafi go naprawdę zobaczyć.

https://www.facebook.com/share/p/1RcqCGNkRe/
22/06/2026

https://www.facebook.com/share/p/1RcqCGNkRe/

🦔💧 Kochani...W imieniu jeży. I nie tylko jeży.
Błagam Was – wystawcie wodę do swoich ogrodów.
Naprawdę. To nic nie kosztuje.
Miseczka. Chwila czasu. Odrobina serca.
A może uratować życie.
Właśnie mamy taki czas. Temperatura sięga 30°C. Dla nas oznacza to dyskomfort. Dla wielu dzikich zwierząt oznacza walkę o przetrwanie.
Spróbujcie wyobrazić sobie, że nie macie dostępu do wody.
Nie przez godzinę.
Nie przez jedno popołudnie.
Przez dzień.
Przez dwa dni.
Przez kolejne dni...
Żadnej szklanki wody. Żadnego kranu. Żadnej butelki.
Tylko pragnienie, które z każdą godziną staje się coraz większe.
A teraz wyobraźcie sobie mamę jeżycę.
Gdzieś w gnieździe czekają na nią jej maleńkie dzieci.
Aby mogła je wykarmić, sama musi pić.
Ale nie ma nawet wody dla siebie.
Codziennie trafiają do nas jeże odwodnione, osłabione, walczące o życie. Coraz częściej susza i upały stają się dla nich równie niebezpieczne jak samochody, choroby czy działalność człowieka.
Dlatego prosimy Was z całego serca:
💧 wystawcie miskę ze świeżą wodą,
💧 ustawcie ją w zacienionym miejscu,
💧 codziennie wymieniajcie wodę.
To naprawdę może uratować czyjeś życie.
Nie tylko jeża.
Także ptaka, jaszczurki, owada
Na zdjęciach widzicie kilka ujęć z mojego ogrodu.
To mój codzienny wieczorny rytuał.
Świeża woda.
Miseczki ustawione w różnych miejscach.
I oczywiście drewnojady dla moich kolczastych gości. 🦔💚
Nie robię nic wyjątkowego.
Każdy z nas może to zrobić.
Bo czasami pomoc dzikim zwierzętom zaczyna się od najprostszej rzeczy na świecie – miski świeżej wody.
🦔💚

Adres

Ulica Powst. Warszawskich 64
Krosno
38-400

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 12:00
16:00 - 19:00
Wtorek 09:00 - 12:00
16:00 - 19:00
Środa 09:00 - 12:00
18:00 - 19:00
Czwartek 09:00 - 12:00
16:00 - 19:00
Piątek 09:00 - 12:00
13:00 - 19:00
Sobota 09:00 - 12:00

Telefon

+48698009407

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Weterynaryjny CYWIL umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria