Łajka Jakucka Diament Jakucji

Łajka Jakucka Diament Jakucji Diament Jakucji jest częścią małej wspólnoty międzynarodowej hodowców pasjonatów łajek jakuckich

WILLOW Diament Jakucji  - jedyna panna na wydaniu
06/04/2026

WILLOW Diament Jakucji - jedyna panna na wydaniu

Wielkanoc w blasku Diamentów! 💎🐣​Kochani Przyjaciele i Sympatycy naszej hodowli!​Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy Wa...
05/04/2026

Wielkanoc w blasku Diamentów! 💎🐣
​Kochani Przyjaciele i Sympatycy naszej hodowli!
​Z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy Wam chwil pełnych spokoju, słońca
i... jak najmniejszej ilości błota przyniesionego na łapach do czystego salonu! 😉
​Niech ten czas będzie okazją do regeneracji, a świąteczne spacery trwają o jedną rundkę dłużej niż zwykle. Życzymy Wam, abyście przy świątecznym stole znaleźli czas na wspólne leniuchowanie z czworonożnymi przyjaciółmi, a „bitwa o jajko” odbywała się wyłącznie zgodnie z tradycją, bez udziału psich asystentów przy stole. 🥚🐕
​Wesołego Alleluja życzy Diament Jakucji! 🌷
PS . TRADYCYJNIE ŻYCZENIA REPREZENTUJE NAJMŁODSZY (z miotu W) za to najwiekszy, a równocześnie ostatni KAWALER🤪 ( czyli chłopak do wzięcia)😜WIARUS Diament Jakucji. tu co prawda w wieku 6 tygodni ale teraz tak spokojnie już nie siedzi😂

🌸 WIOSENNE PORZĄDKI... W USZACH! 🐾​Pierwszy dzień wiosny przywitaliśmy jak to w Diamencie Jakucji bardzo intensywnie - n...
28/03/2026

🌸 WIOSENNE PORZĄDKI... W USZACH! 🐾

​Pierwszy dzień wiosny przywitaliśmy jak to w Diamencie Jakucji bardzo intensywnie - nie tylko z Dorotą Barańską i testami maluchów, ale także z drugim bardzo ważnym gościem.
Odwiedził nas doktor Kucharski, który wpadł z misją specjalną: miał na celu sprawdzenie, czy rzeczywiście ta banda jest głucha jak pień.
​Mam dla Was dwie wiadomości – obie są dobre, choć dla szczeniaków ta druga jest nieco... kompromitująca.

​Pierwsza dotyczy znakowania. Od minionej soboty łajeczki „W” pod pełnym nadzorem! Jak to mówią w razie „W” ​zostały zachipowanie (co oczywiście jest standardem), ale też dzięki nieocenionej pomocy Aleksandry Rosińskiej, będą wpisane (od razu w hodowli) do bazy Safe Animal, za co serdecznie dziękuję.

​To bonus dla nowych opiekunów: Rejestrację macie już z głowy – jeden z kilku prezentów na start! 🎁

​Druga wiadomość to demaskacja oszustów. Koniec z udawaniem! Doktor przeprowadził badanie słuchu i wyniki są jednoznaczne: Wszystkie psiaki słyszą idealnie obustronnie!
Doktorze Hubercie, dziękuję pięknie😍
A więc oficjalnie certyfikatem BAER udowodniono Wam moje drogie pieszczoszki małe kłamstewka! Cała szóstka wynik
BAER +/+. Te wszystkie momenty, kiedy wołam i cmokam jak potłuczona, a Wy nagle dostajecie nagłej, wybiórczej głuchoty i patrzycie w zupełnie innym kierunku – to była ściema! Tym samym po raz kolejny potwierdziły się charakterki rasowych aktorów – właśnie przypomniał mi się post o Zoruszce – symulancie – czyli sprawa jasna - wszystko idzie po Tatusiu.
Przy okazji, podczas sedacji zostały wnikliwie sprawdzone i sfilmowane zgryzy wszystkie są prawidlowe nożycowe!

Szykujcie się na kolejne posty – będzie weekendowy spam😁

🌸 WIOSENNA  ZAGADKA ROZWIĄZANA! 🐾​Pamiętacie nasze pytanie z zeszłego tygodnia? „Po co właściwie przyleciała do nas Doro...
27/03/2026

🌸 WIOSENNA ZAGADKA ROZWIĄZANA! 🐾
​Pamiętacie nasze pytanie z zeszłego tygodnia? „Po co właściwie przyleciała do nas Dorota ze Szwecji?” 🤔 Czas odkryć karty, bo działo się u nas więcej niż w dobrym filmie akcji!
​Niniejszym informuję, że mamy obecnie 7 tygodniową szósteczkę - przepiękną, podrośniętą gromadkę – trzy dziewczynki i trzech chłopczyków.
Część pierwsza
​🎭 Operacja: Testy Volharda
(czyli wielki casting na aktora roku!)
Dorota przyjechała sprawdzić ich charaktery, ale maluchy uznały, że… czas na wielką mistyfikację! 😂
​Dzień 1: Pełen profesjonalizm... w udawaniu! Każdy grał grzecznego aniołka. Niektórzy tak wczuli się w rolę, że udawali nieśmiałych, a nawet wycofanych ( Oscar za rolę drugoplanową gwarantowany!).
​Dzień 2: Maski opadły! Szaleństwo, energia i zupełnie inne oblicza. Próbowały nas oszukać na każdym kroku, ale oko ekspertki ze Szwecji przejrzało ich gierki!
No i wnikliwe oczko Doroty wyłowiło tę ktora pierwsza zrzuciła maskę.
Początkowo Dorota postawiła na Łopatkę (imię robocze), która była i moim wyborem na towarzyszkę dla Erguta...ale... panna Łopatka najwyraźniej uznała, że ma inne plany i najzwyczajniej w świecie się na Dorotę obraziła! 😤 Foch!
​Wtedy do akcji wkroczyła Kropeczka. Nie odstępowała Doroty na krok, szalała, bawiła się i absolutnie skradła jej serce swoją determinacją. Tym samym Kropeczka oficjalnie została wybranką i otrzymała przepiękne imię – WAIANA! 🌊
Oto maluszek nr 1 WAIANA Diament Jakucji
​​❓ A NA KONIEC… Kolejna zagadka
​CZYJE TO DZIECI? 🐾🤔 Kim są dumni rodzice tej utalentowanej szóstki?
​Czekamy na Wasze typy w komentarzach! 👇A

Cóż że ze... cóż że ze Szwecji?! 🇸🇪✈️​Słuchajcie, mamy w hodowli niemałe poruszenie! Samolot ze Skandynawii wylądował, a...
21/03/2026

Cóż że ze... cóż że ze Szwecji?! 🇸🇪✈️
​Słuchajcie, mamy w hodowli niemałe poruszenie!
Samolot ze Skandynawii wylądował, a prosto z niego do Diamentu Jakucji wkroczyła ona: dr Dorota Barańska – zoopsycholog i behawiorysta, która na co dzień stacjonuje w szwedzkich landach! 🇸🇪🐕
​Wpadła do nas tylko na dobę i to wcale nie po to, żeby przywieźć nam zapas klopsików z IKEA czy uczyć nas składać regały Billy
(całe szczęście! 😉).
Ekspresowa wizyta, tajemnicze miny i… no właśnie, PO CO? 🤔
​Czy nasze Diamenty uczą się szczekać
z północnym akcentem? Czy sprawdzamy, kto ma najbardziej "skandynawski" spokój?
My wiemy, ale (jeszcze) nie powiemy! 🤫
​Jak myślicie, co Dorota u nas kombinuje? Czekamy na Wasze najbardziej szalone teorie w komentarzach! Pierwsze poprawne (lub najśmieszniejsze) odpowiedzi dostaną od nas wirtualną piątkę! ✋

Zoruszka – Zorro należy do tych psów, których nie da się opisać jednym zdaniem. To pies wyjątkowy w każdym znaczeniu teg...
05/03/2026

Zoruszka – Zorro należy do tych psów, których nie da się opisać jednym zdaniem. To pies wyjątkowy w każdym znaczeniu tego słowa — harmonijnie zbudowany, elegancki, o przenikliwym i niezwykle rozumnym spojrzeniu, po prostu piękny.
Jak wiecie, przyjechał jako pięciolatek z Rosji i jest ze mną już ponad cztery lata. Choć zbliża się do dziesiątych urodzin, jego kondycja, siła i uroda zupełnie tego nie zdradzają. Wciąż ma w sobie tę młodzieńczą energię i radość, która zachwyca mnie i cieszy każdego dnia.
Osobowość Zorro to kwintesencja równowagi — stabilny, spokojny, niezwykle posłuszny, a przy tym pełen ciepła i otwartości.
Jest idealnym towarzyszem podróży, górskich wypraw i codziennych chwil. Jego mądrość i intuicja z roku na rok tylko się pogłębiają, jakby doskonale rozumiał człowieka, zanim padną słowa.
W opinii sędziów:
„Piękny pies o doskonałych proporcjach i wyrazie. Stabilny, harmonijny ruch, świetna szata, świetna kondycja i doskonały temperament. Doskonały przedstawiciel rasy.”
Niesamowicie lubi pracować, podejmuje każdą propozycję, kocha wystawy i choć nieczęsto na nich bywa, trochę tytułów się uzbierało:
• Champion Rosji
• Champion XK
• Grand Champion XK
• Champion Balkan
• Champion MNE
• Champion Węgier (w trakcie)
• Champion Polski
• Grand Champion Polski
• Champion Polski Weteranów
Zdrowie – całe dorosłe życie wzorcowe – co pół roku sprawdzamy morfologię i tarczycę: parametry bez zmian czy znaczących odchyleń. W ubiegłym roku Zoruszka jeszcze honorowo oddawał krew, ratując życie innym pieskom. Bazowe badania typowe dla rasy oczywiście także nie budzą zastrzeżeń.
W Polsce jest mało docenianym reproduktorem. Czasem uśmiecham się pod nosem, gdy widzę, że niektórzy oceniają Zorro jedynie przez pryzmat uszkodzonego ucha czy zębów — pamiątek po dawnym wypadku.
Mądrzy, doświadczeni sędziowie doskonale potrafią odróżnić wadę wrodzoną od nabytej, dlatego też właśnie Zoruszka od lat zdobywa najwyższe noty i życzliwe słowa od ekspertów patrzących na psa całościowo.
Zresztą potomstwo Zorro to najlepszy dowód jego wyjątkowości – to właśnie ono najpełniej pokazuje, jak niezwykły jest on sam i potwierdza, że jego linia daje stabilne, wartościowe genetycznie psy.
Dzieciaki są zrównoważone, pewne siebie, rodzinne i przyjazne — dziedziczą po ojcu spokój i tę charakterystyczną „miękkość” w kontakcie z człowiekiem. Każde z nich nosi w sobie coś z jego magii.
Typ, proporcje, piękna szata, doskonałe głowy — wszystkie te cechy Zorro przekazuje dalej.
W każdym miocie widać jego elegancję i harmonię.
Zoruszkowe dzieci kochają bieganie, pracę, aktywność — dokładnie tak jak ich ojciec.
To psy atletyczne, silne, dynamiczne, ale jednocześnie świetnie panujące nad emocjami. Jeden z nich zyskał ksywkę Pan Profesor – tak spokojnie i umiejętnie wpływa na psy ze swojego otoczenia. Całkiem jak jego ojciec, także „Profesor”, który pomaga mi w wychowaniu kolejnych miotów. Jest pierwszym przewodnikiem na spacerach socjalizacyjnych dla maluchów.
Choć tu, w Polsce mało zwraca na siebie uwagę – został doskonale zapamiętany w Rosji. Tu ciekawa historia.
Rodzina Rosjan od jakiegoś czasu mieszkająca w Polsce od lat szukała potomstwa Zorro. Najpierw, wiedząc, że nie jest on już w Rosji – intensywnie poszukując, trafili do znajomych w Portugalii, ci skierowali ich do Eleny w Nowej Zelandii — a Elena wysłała ich prosto do mnie.
Pamiętali Zoruszkę jeszcze z osobistego kontaktu, z wystawy w Rosji i obiecali sobie, że jeśli kiedyś w ich domu pojawi się łajka jakucka, to tylko Zoruszkowa – i tak też się stało: Volvo zamieszkał u nich.
To niesamowite, jak daleko potrafi sięgać pamięć o wyjątkowym psie.
Nie bez kozery piszę o Zoruszce i jego dzieciach – ponieważ jeśli ktoś chciałby mieć piękną i stabilną łajkę, to u Rosińskiej – lekarza weterynarii – są przecudnej urody maluchy. Dodatkowo to dzieciaki Nevy – suni urodzonej w Diamencie Jakucji, córki Misia, którego z kolei sława sięga hen, hen. Piękne połączenie. Wspaniałe szczeniątka dorastają pod okiem specjalisty. Polecam.
I właśnie przy tej okazji chcę dodać coś ważnego.
Choć w przeszłości zdarzyło mi się nieraz zawieść na ludziach, doświadczyć nieuczciwości, nigdy nie przestałam szukać i ufać — bo zależy mi na prawdziwym, odpowiedzialnym rozwoju rasy. Dzięki temu miałam szansę spotkać na swojej drodze Olę Rosińską, do której pojechała ponad 2 lata temu n Neva stając się fundamentem hodowli Winter Whimsy FCI - Yakutian Laika Kennel i wydając w niej na świat swój pierwszy miot,
Nasza współpraca jest dla mnie wzorcowa: oparta na wzajemnym szacunku, stałym kontakcie, dzieleniu się wiedzą i doświadczeniem. Jestem za to ogromnie wdzięczna, bo efektem tej relacji są psy piękne, stabilne, zdrowe i tworzone z sercem. Dziękuję Olu 😊Dumna jestem z tych maluchów!!! Dziękuję z te prześliczne zdjęcia Zoruszki z randkowego wypadu do Was :)

Nie rozpieszczam Was postami ani relacjami, moi drodzy fani i obserwatorzy — oj, nie. Uderzam się w pierś, skrucha i szl...
20/02/2026

Nie rozpieszczam Was postami ani relacjami, moi drodzy fani i obserwatorzy — oj, nie.
Uderzam się w pierś, skrucha i szlachetne postanowienia poprawy nic tu nie zmienią.
W ostatnich miesiącach działo się tak wiele, tak intensywnie, że nawet nie znalazłam chwili, by dzielić się z wami tym, co dla hodowli naprawdę ważne.
Wystaw było mnóstwo, szczególnie tych zagranicznych, ale szczerze? Pisanie o nich znudziło mnie nieco. Same relacje z wygranych ringów niewiele znaczą w porównaniu z tym, co jest dla mnie absolutnym sensem posiadania psów.
A tym sensem jest relacja z moimi psami.
Postanowiłam więc pisać do was inaczej. Bo dla mnie pies — każdy pies — to przede wszystkim przyjaciel i towarzysz: na dobre, na trudne, na wszystkie dni, które przynosi życie. Chciałabym opowiadać wam o nich właśnie w taki sposób. Odczarować te wszystkie mroczne, napompowane narracje o „psach trudnych”, „dla wybranych”, „zbyt wymagających”. Pokazać, co naprawdę można z nimi przeżyć, jeśli damy im siebie w całości – tak w całości i bez reszty, Jeśli naszym celem będzie posiadanie przyjaciela, a nie lekarstwa na kompleksy czy narzędzia do budowania fikcyjnego świata. Nie znaczy to, że nie będę pisała o wystawach i sukcesach w ogóle, to także ważny aspekt, ale wracam do tego, co dla mnie, pioniera tej rasy w Polsce było najważniejsze na samym początku – pokazywania tych wspaniałych psów takich takimi jakie one są z całym swoim potencjałem
Ten post będzie więc o moim ukochanym psie. Najbardziej osobisty ze wszystkich, jakie kiedykolwiek napisałam — wręcz intymny. Długo się wahałam, czy go opublikować. Nie każdego poruszy opowieść balansująca na granicy tego, co realne i tego, co toczy się w innym, nieznanym nam wymiarze. A to jest historia o miłości, która sięga „poza” i „ponad”, o wypadkach nad horyzontem zdarzeń, o więzi, która nie mieści się w zwykłych słowach.
Gotowi?
Zapnijcie pasy — bo przed wami jazda absolutnie bez trzymanki.
Laila — Dziewczyna Szamana
fragment rozdziału „Gawędy o łajkach jakuckich” z książki „Sakha Yta. 365 dni z łajką jakucką” (strona 276 all rights rererved)
Ośmiomiesięczna Laila przybyła do nas jako trzecia łajka. Trafiła do Diamentu Jakucji w czasie, który w naszym życiu okazał się jednym z najtrudniejszych.
Jej pojawienie się w naszej rodzinie zbiegło się bowiem z odchodzeniem Mamy mojego męża. Trudno nawet opisać emocje, które wtedy nami targały — od nadziei do rozpaczy, od walki do zwątpienia - a jednocześnie trzeba było natychmiast zająć się psem. Bo Laila była dzika. Zupełnie. Z bagażem fatalnych doświadczeń, w tym związanych z przemocą o czym wówczas nie mieliśmy pojęcia. Poziom socjalizacji: bliski zeru. Umiejętności: żadnych. Nie potrafiła nawet chodzić na smyczy. W środku nocy wychodziła na stół i z rozpędu wskakiwała do naszego łóżka.
A mimo to w jej spojrzeniu od pierwszej chwili było coś, co dawało nam nadzieję na jej normalność — ogromna, paląca potrzeba bliskości. To właśnie ona okazała się najprostszą drogą do dotarcia do niej. Przebywałyśmy razem właściwie bez przerwy. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. W kuchni, pod prysznicem, w sklepie, w pracy, nad jeziorem.
Pamiętam dzień, gdy w nowym, pachnącym jeszcze salonem samochodzie, uwalona błotem Layla przedarła się z tyłu i rozsiadła z dumą na przednim fotelu. Odpuściłam, a chwilę później zatrzymała nas policja. Panowie tylko zapytali, czy wiem, jakie są zasady przewożenia psa, a ja — z rozbrajającą szczerością — opowiedziałam im, z czym się mierzę. Popatrzyli na Laylę, która zaprezentowała im pełny garnitur uzębienia, popatrzyli na mnie… i kazali nam jechać dalej. Jeden z nich odszukał mnie później a syn Layli jest z nim do dziś,
I tak przez trzy najtrudniejsze tygodnie mojego życia Laila była przy mnie nieustannie — w dzień i w nocy. Jak cień. Jak… ktoś, kto wie więcej. Wiedziała, że otarłam się prawie o szaleństwo i że rozwalając wszystkie schematy mojego życia, może pomóc mi przejść ciążką drogę odprowadzania bliskiej mi osoby na drugą stronę.
I właśnie czerwcowego późnego wieczoru zaczyna się historia, którą chcę wam dziś opowiedzieć.
Wracałam z Lailą z treningu posłuszeństwa. Choć byłam już tego dnia u Mamy w szpitalu, nagle poczułam, że powinnam pojechać jeszcze raz. Nie planowałam tego. Wskazówka zegara zbliżała się do 22:00, a ja stanęłam przed dylematem: co zrobić z psem?
Było gorąco, nie chciałam zostawiać jej w samochodzie, a przed szpitalem — choć to miejsce kameralne — nie odważyłabym się tego zrobić, bo „odpały” były na porządku całodobowym
I wtedy ze szpitala wyszła Kasia, moja serdeczna koleżanka - lekarka opiekująca się Mamą i w sekundę rozwiązała problem
– Idź na górę — powiedziała. — Nikogo już nie ma.
Weszłam więc na oddział paliatywny. Layla szła ze mną.
I właśnie tam stało się coś, czego nie zapomnę do końca życia.
Ta sama Laila, która do tej pory poruszała się chaotycznie na boki lub w szaleńczych podskokach, nagle bardzo delikatnie, prawie skradając się weszła po schodach i rozejrzała rozumnie jakby nagle pojęła, że przekracza próg innego świata. Węszyła z rozwagą, a od jej ciała zaczęła bić jakaś niezwykła, miękka energia.
W pokoju Mamy stanęła przy łóżku, uniosła się na tylnych łapach i… po prostu przytuliła się do niej całym swoim ciałem. Położyła pysk na jej ramieniu i trwała tak kilkanaście minut. Nieruchoma. Spokojna. Cicha.
Patrzyłam jak zaczarowana. Nigdy wcześniej nie widziałam Laili w bezruchu. Nigdy. A w tej chwili była jak posłaniec — łącznik pomiędzy światami. Moje serce zrobiło zdjęcia a wzruszający obraz pozostanie na zawsze w mojej pamięci.
Tej nocy Mama odeszła.

Laila oswajała świat szybko. Chłonęła go całym sobą, uczyła się posłuszeństwa, pracy, handlingu. Siedem tygodni później zdobyła swój pierwszy tytuł — Młodzieżowego Championa Chorwacji. Potem przyszły kolejne wyjazdy, wakacje, wystawy, długie weekendy. Objechałyśmy razem całą Europę, Layla błyszczała jak gwiazda. Była w tamtym czasie jedną z najbardziej rozpoznawalnych łajek. Wydała na świat zjawiskowe potomstwo, a w domu była nazywana Matką Królów.
I choć nie mam zwyczaju wyróżniania któregokolwiek z psów, a każdy jest dla mnie tak samo ważny, to muszę przyznać — ona stała się wyjątkowa.
Delikatniejsza. Wrażliwsza. A przede wszystkim: od serca.
Zawsze wolała być z nami niż z resztą psiego stada. Nawet zapowiadając się na świetną liderkę zaprzęgu, każdą możliwość treningu chętniej zamieniała na obecność u naszego boku. Wyróżniało ją także coś innego, Zdarzało mi się przyłapać ją na tym, jak nagle, ni stąd ni z owąd patrzyła nieruchomo, gdzieś obok mnie, w pustą przestrzeń, jakby widziała coś, czego ja nie byłam w stanie dostrzec. Jej spojrzenie było tak przenikliwe i skupione, że czasem odwracałam głowę, bo miałam wrażenie… że ktoś za mną stoi.
Upłynęło kilka lat
Przyszła jesień. Mglista, ciężka, na dworze siąpiło, wiało. Jeden z tych wieczorów, tuż przed Zaduszkami, kiedy wycie wiatru odgłos padającego deszczu sprawiają, że czujesz się jakoś niewyraźnie.
Siedziałam w fotelu z książką. W domu absolutna cisza, Psy spały spokojnie obok.
Kątem oka zauważyłam, jak nagle tylko Layla podniosła głowę i spojrzała na schody tym swoim magnetycznym świdrującym spojrzeniem, praktycznie wbiła wzrok w schody tak intensywnie, że aż zamarłam. Żaden inny pies nie zareagował, żaden nie otworzył nawet oczu. Zamarłam a ona wstała, podeszła do schodów, usiadła naprzeciwko nich…
I zrobiła coś, co wywołało ciarki na całym moim ciele.
Podniosła przednie łapy, oparła je o stopień.
I zaczęła merdać ogonem — powoli, miękko, później coraz szybkiej, tak jak wita się kogoś, kogo się dobrze zna i kocha. Nie wiem, ile to trwało, później przemierzyła wzrokiem schody, tak, jakby odprowadzała kogoś wzrokiem na górę. Oglądając się kilkukrotnie wróciła na swoje miejsce i zasnęła.
Jak gdyby nic się nie wydarzyło.
Zawsze miałam wrażenie, że Laila widzi więcej. Że czuje więcej.
Że jest bliżej czegoś, do czego my, ludzie, rzadko mamy dostęp. Zawsze była przy mnie w trudnych chwilach i potrafiła zaczarować rzeczywistość.
Prawdziwa Dziewczyna Szamana.
A Kogo widziała, kto odwiedził nas w ten listopadowy wieczór, tego się nie dowiemy, swoją tajemnicę zabrała za tęczowy most.

PS. Dziękuję Ci Przyjacielu, za „wyczyszczenie” tego zdjęcia i usunięcia z niego tego, czego nie chciałam pokazywać. Bez zmiany realiów, jest prawie identyczne z tym, które wykonało i utrwaliło na zawsze moje serce.

Całkiem przypadkowy (ponieważ połączony "przy okazji" z innymi aktywnościami), udział w V Krajowej Wystawie Psów Rasowyc...
25/01/2026

Całkiem przypadkowy
(ponieważ połączony "przy okazji" z innymi aktywnościami), udział w V Krajowej Wystawie Psów Rasowych w Grodzisku Mazowieckim, okazał się być miłym towarzysko i owocnym niedzielnym przedpołudniem.
💎UNO Diament Jakucji💎
11 miesięczny, niedoświadczony, pełen ekspresji, ciągle nieokiełznany i brykający dzieciak, pokazał się całkiem poprawnie. Opisany jako bardzo ładny z doskonałym ruchem zachwycił także swoją szatą i głową.
Prawie mnie wywalił zabiegając drogę🤣 jednak dał też radę ustawić się jak należy. Finalnie w towarzystwie przepięknych łajek na ringu uzyskał w klasie młodzieży:
ocenę doskonałą oraz tytuły
💎𝐁𝐞𝐬𝐭 𝐉𝐮𝐧𝐢𝐨𝐫,
💎𝐁𝐞𝐬𝐭 𝐨𝐟 𝐁𝐫𝐞𝐞𝐝 i ty samym nieoficjalnie zakończył
🏆𝐉𝐔𝐍𝐈𝐎𝐑 𝐂𝐇𝐀𝐌𝐏𝐈𝐎𝐍 𝐎𝐅 𝐏𝐎𝐋𝐀𝐍𝐃 🇵🇱
Ten psiak jest moją nieustającą radością
i kolejnym kompanem, który prawdopodobnie wyrośnie na gwiazdę ringów, podbijając niejedno serce, ale bez ciśnienia i presji, zamierzamy bowiem jedynie dobrze się bawić.
Bardzo, dziękuję szanownej sędzi: Barbara Macchia🇮🇹 za tak pozytywną i ciepłą atmosferę na ringu. Dziękuje także Katarzyna Jeleniewska i serdecznie gratuluję tytułu BEST OPOSITE S*X.

Jak by Wam to napisać, żebyście nie zaczęli robić znaku krzyża na mój widok, albo biegać za mną z kropidłem 🤔.... no, bo...
03/01/2026

Jak by Wam to napisać, żebyście nie zaczęli robić znaku krzyża na mój widok, albo biegać za mną z kropidłem 🤔.... no, bo że niezwykłe zdarzenia trzymają się mnie, jak mało kogo, to wiadomo nie od dziś...Ale od początku. Przygotowywaliśmy się intensywnie, w innym składzie na prób pracy Beskid Trails 2025, które zostały odwołane. Szkoda mi było włożonej pracy, ale uznałam, że nic straconego. Szczególnie, że ten, który pobiec nie mógł, bo wg regulaminu w tamtym czasie był za młody, wykazywał największy zapał, pracował najwięcej, a natura obdarzyła go atletyczna budową i zacięciem do pracy. Postanowiłam to wykorzystać i sformalizować nasze treningi, by regularnie mierzyc sie z aktywnością, która nie jest moją ulubioną. Idealny do naszych potrzeb okazał się Parkrun z dystansem 5 km i zasadami, które nam pasują.
Zadebiutowaliśmy z Uno w Gdyni. Dystans pokonany bez problemu w zimowych warunkach z czasem 38 minut. Nie byliśmy wcale w ogonie, choc wystartowalismy z opóźnieniem, ale też w Parkrun nie chodzi o rywalizację, tylko o regularną aktywność. Okazało się na mecie , że była to 😈 666 👿edycja biegu a nasza para była jedną z 6 debiutantów🤣😂. Strach się bać. Mój pieszczoszek oczywiście robił za celebrytę post factum. Endorfiny w kosmosie! Za tydzień biegniemy znowu, a później kąpieli i na wystawę😁. parkrun ParkRun Gdynia dziękuję bardzo😍

Nie mogę się doczekać. Wspaniały Zoruszka i Neva Diament Jakucji bedą wkrotce rodzicami!!!
29/12/2025

Nie mogę się doczekać. Wspaniały Zoruszka i Neva Diament Jakucji bedą wkrotce rodzicami!!!

Czasem najlepsze rzeczy wymagają cierpliwości❤️

Ten miot to efekt starannie przemyślanego planu, połączenie psów o wyjątkowym charakterze, doskonałym zdrowiu i wzorcowej budowie. Zależało nam na harmonijnych, stabilnych psychicznie i pięknych przedstawicielach rasy, którzy jednocześnie są wszechstronni i chętni do współpracy z człowiekiem.

💎 Mama miotu – NEVA Diament Jakucji (FCI)

Neva to połączenie doskonałego charakteru, harmonijnej budowy i prawdziwej radości ze współpracy z człowiekiem. Stabilna, łagodna i odważna, a przy tym pełna energii i chęci do działania. Piękny typ, zrównoważony temperament i naturalna gotowość do pracy sprawiają, że odnajduje się w każdej aktywności, od zaprzęgów po codzienne życie u boku człowieka.

💎 Tata miotu – Zorro

Zorro to pies o imponującej posturze i wyjątkowo przyjaznym charakterze. Spokojny, otwarty i mocno nastawiony na współpracę z człowiekiem, w domu jest oddanym towarzyszem, a w sporcie pokazuje siłę, wytrzymałość i pełne zaangażowanie. Stabilna psychika, wzorcowa budowa i sukcesy wystawowe potwierdzają jego doskonały typ i elegancję.

📍Szczenięta pojawią się już w styczniu!
Z ogromną radością odliczamy czas do finału i nie możemy się doczekać, aż powitamy szczenięta w naszym domu 🐾✨

Adres

Kraków
30-699

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Łajka Jakucka Diament Jakucji umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij