18/07/2024
Przychodzimy z garścią informacji, dobrych, lepszych i takich sobie. ;)
Jeśli tylko pamiętacie Tortillę, myszkę z guzami, to ostatnio było u nas i u niej bardzo intensywnie. Myszka miała zapalenie dolnych i górnych dróg oddechowych – ostatnie tygodnie spędziliśmy na leczeniu jej i wyścigu z czasem – guzy, jakie miała, były okropne, ledwo zdążyliśmy z czasem, jeszcze może tydzień obsuwy i musiałaby zostać uśpiona.
NA SZCZĘŚCIE udało się – myszka, dzięki profesjonalnej pomocy Vetiki, przeszła operację, wybudziła się. Podczas operacji okazało się jednak, że miała trzy zmiany nowotworowe – na szyi, pod przednią łapką i między tylnymi łapkami. Tu informacje są przykre – jeśli tylko zmiany się odnowią, będzie wskazanie do eutanazji, a prawdopodobnie zmiany są złośliwe. Myszka jest bardzo silna, walczy o życie, a dziś mija 8 dni od operacji i wybieramy się z nią dziś do kontroli.
Tortilla do końca życia będzie na lekach przeciwnowotworowych, a szacowany maksymalny czas życia to około 3 miesiące, co dla myszki dalej jest dobrym wynikiem. Mówi się, że jeden dzień życia myszki to jak 40 dni naszych, więc ma szanse na chwilę szczęścia. ;)
Tortilla bardzo tęskni za swoim stadem, codziennie dziewczyny czekają przy klatce na powąchanie po nosku podczas dawania leków, a i ona wspina się po klatce, żeby tylko dotknąć się pyszczkiem z córkami. Klatki mają obok siebie, żeby się nie zapomniały, więc codziennie obserwujemy ich bunt na rozdzielenie. Nawet przeniosły gniazdo bliżej siebie, żeby tylko spać "obok" Tortillki.
Pomimo ciszy działaliśmy, ale chcieliśmy napisać coś pozytywnego – bo przez ostatnich kilka dni obawialiśmy się, że myszki nie uda się wyleczyć, że guz się rozrośnie, że podczas operacji będzie potrzeba eutanazji (zresztą podpisywaliśmy zgodę na eutanazję, jeśli guz okazałby się nieoperacyjny), a później czy się wybudzi, czy nie osłabnie, bo guz był mocno ukrwiony, niósł duże ryzyko.
Dziś piszemy w miarę spokojni o jej najbliższe dni – przyznamy, że jest na tyle zdrowa, że nie będzie potrzeba ściągania szwów, bo nauczyła się od weterynarzy tyle, że sama sobie je zdjęła. 🤦♀️
W związku z tym wszystkim jesteśmy na minusie, nie możemy przyjąć aktualnie żadnych zwierząt do siebie, bo nie stać nas na nic – mamy wszędzie długi na kilkaset złotych i nie możemy przyjąć żadnego zwierzęcia, dopóki nie wyjdziemy na zero. 💔
Prosimy o wpłaty i zachęcamy do udziału w bazarku, nawet najdrobniejsze kilka złotych pomoże nam w pokryciu części długów, żebyśmy mogli działać dalej...
https://zrzutka.pl/nbtpdb