13/05/2026
Przesyłamy wieści z domu od adoptowanej rok temu Silvy ❤️ Dziękujemy za cudowny dom dla niej ❤️
Dwa dni temu pykł nam roczek z Silvuchą. Oto mały raporcik:
Jak się można było spodziewać, Silva jest kochanym, cudownym pieskiem 🙂 Zawróciła w głowie szczególnie męskim członkom rodziny: Ivanowi i Sebie. Damulka z niej — zakłada łapkę na łapkę, chodzi jakby była na szpilkach i na podłodze kładzie się tylko w ostateczności, woli miękkie poduchy 😀 Ma dużo arystokratycznych momentów. Przylepa straszna — wtula się całym ciałem, żebrze o głaski łapką. Silva najbardziej lubi jeść (wszystko), wylegiwać się w ogródku na słońcu i denerwować Ivana.
Początki były, jakie były — dwa miesiące uczyła się chodzić po schodach. Trzy razy mnie niegroźnie dziabnęła (gdy zasnęła przy mnie i nagle się obudziła, zaskoczona, dlaczego ją dotykam). Rzucała się z zębami na biegaczy, rowerzystów, psy za ogrodzeniami, psy na smyczy, ludzi — i to wszystko nawet wtedy, gdy jechaliśmy autem. Najdziwniejsze rzeczy, jakich się Silva bała, to: znak drogowy (na drodze, którą przechodziła już setki razy), daszek nad drzwiami wejściowymi do domu (gdzie wchodziła i wychodziła już tysiące razy), głaz, mur, wałkowanie ciasta, auto z otwartą maską, czerwony baner, czerwone auto dostawcze. Ogólnie Silva bardzo mało umiała, była bardzo słabo zsocjalizowana — dużo rzeczy ją zaskakiwało.
Bardzo dużo udało się wypracować — ona się uspokoiła, zadomowiła, przyzwyczaiła. Chodzimy na nosework, żeby poprawić jej pewność siebie, a także zakończyłyśmy indywidualny kurs behawiorystyczny DOGTOR u Kasi w „Psami Swoi”. Kasia bardzo nam pomogła. Aktualnie Silva szczeka na psy tylko wtedy, gdy są bardzo blisko, a czasami nawet, gdy jakieś małe się odpalą, to ładnie je olewa. Psy za ogrodzeniem w większości też ignoruje. Po schodach śmiga bez problemu, w aucie może mieć otwartą szybę — zazwyczaj kładzie się i śpi, czasami chwilę wygląda przez okno. Nie ma już problemu z gośćmi, którzy do nas przychodzą, choć prosimy, żeby ją ignorowali. Jak kogoś już lepiej zna, to pcha się na kolana. Pozwala się wyczesać, zaglądnąć do pyska, uszu, obciąć pazurki. Nie rzuca się już tak na jedzenie — dostaje jeść na komendę (trzeba ją było tego nauczyć, bo wcześniej rzucała się na jedzenie jeszcze, gdy je nakładałam). Ładnie sobie radzi, gdy dostają np. pojemnik po jogurcie do wylizania na zmianę — czeka na swoją kolej.
Silva nie przepada za jazdą autem, panicznie boi się fajerwerków i burzy. Na szczęście nie musimy sięgać po lekarstwa na uspokojenie — gdy jest burza lub Sylwester, śpię z nią i to wystarcza. Weterynarza też bardzo nie lubi — pobieranie krwi to raczej walka, ale myślę, że jeszcze to wypracujemy. Mamy bardzo fajną weterynarz, więc to kwestia czasu i treningu.
Relacja Silvy z Ivanem jest nie do opisania. Nie widziałam jeszcze tak zgranych psów. Uwielbiają się razem bawić, głównie w zapasy, ale też w podbieranie piłeczki. Zazwyczaj to ona zaczyna zabawę, ale jak ma gorszy dzień i „przetrzyma” Ivana, to on sam ją inicjuje. Ivan niby rządzi, niby ustala zasady i kolejność, ale ona robi z nim, co chce. Gdy Ivan ma piłkę, którą ona chce, podchodzi — Ivan warknie — wtedy ona podchodzi np. do mnie. Ivan jest zazdrosny, więc zostawia piłkę, a wtedy Silva hyc — i ma to, czego chciała. Fajnie też podzielili się czasem na pieszczoty — Ivan ma swój czas rano, potem, po spacerze ona ma swoją turę, wieczorem też ona, a przed spaniem znowu on. Ivan jest dla niej przykładem w wielu sytuacjach — powtarza jego zachowania. Nauczyła się też ładnie komunikować: pokazuje, gdzie chce iść, że chce wyjść do ogródka, czy że chce smaczka albo głasków.
Trochę się z tego małego raporciku zrobiło wypracowanie maturalne 😀 Na koniec tylko poinformuję, że jest zdrowa — miała prześwietlenie kości oraz rozszerzone badania krwi i wszystko jest w porządku.
Dzięki za tak cudownego psa! Obiecuję, że za rok raport będzie krótszy — w tym roku po prostu bardzo dużo się działo 😀
Pozdrawiamy!