03/04/2026
Krzyż przydrożny …
Patrzą na niego wędrowcy ,
Ci bez celu i ci z kierunkiem zbożnym.
Śmierci to pomnik ..w cierpieniu konania…?
Pamiątka mordu z polityki nadania..?
Czy może drogowskaz dla tych co drogi szukają..?
Co błądzą w ciemności ..i nadziei nie mają.
Na Łowiectwa szlaku wiele ich widzimy,
Czasem przystaniemy…czasem zamyślimy..
Częściej miniemy w pogoni za mrzonką,
W pośpiechu , w prędkości.. w technologii nagonką,
Patrzę …i życiowy mną targa dylemat,
Być czy mieć , odwieczny kompromisu schemat.
Walczyć co rano , rozumu używać , drapieżnej natury,
Czy może sercem patrzeć i wznosić głowę w chmury..
Memento mori …w lęku i strachu kosztować życie,
A może ze szczęściem za pan brat wstawać o świcie..
Na owe pytania nie ma odpowiedzi..
Frazesy się cisną jak brzęk biblijnej miedzi,
Widać już tak być musi i ze mną,
Dwa psy we mnie wciąż wściekle się kłębią..
Dobry i zły…wygrać któryś musi,
W krwawej walce lepszy słabszego udusi...
Który to będzie zatem…?
Ten co go sercem kocham , czy ten co diabłu jest bratem..?
Który sztandar zwycięstwa na mej duszy zatknie?
I zawyje ku niebu z triumfem ..aż mu tchu w piersi zbraknie…
Wygrany ten co karmę od nas na co dzień dostaje,
W siłę obrasta i do walki staje,
A uczynki nasze i grzechy ,
Karmią go jak krzywdę ironiczne śmiechy…
Warto zatem psa karmić dobrego,
Słowem , uśmiechem i miłością bliźniego ,
Wygra na pewno tą o wszystko bitwę,
Byle o nim pamiętać…
Szepcząc przy zapomnianym krzyżu.. cichą modlitwę…